If you intresting in sport buy steroids you find place where you can find information about steroids
Użytkownicy online
Users: Bumbu, 5 gości, 3 botów
ShoutBox
Ostatnia wiadomość 52 minutes ago
  • John Smith : GŁOSUJCIE :)
  • John Smith : «link»
  • raphael : okładka płyty świetnie się prezentuje na koszulce
  • WormGirl : *Kocislawie wolę kaszkę i budyń czekoladowy ;d
  • GiM5 : «link» nowe t-shirty, bluza i plakat na stronie live nation
  • Ironia : Alez oczywiście że jest forum. «link»
  • raphael : nie ma forum więc tu będe znów spamował. a więc, czy startuje ktoś na koncert z Wrocławia i może udostępnić miejsce?
  • Kocislaw : a kto nie jedzie na koncert? :D zrobimy sobie impreze na czacie, będą ciastka i kisiel :D
  • Denari : "rhythmu"? O_O
  • WormGirl : jedzie ktos do Pragi? bilety jeszcze są ponoć dostępne.... d:
  • WormGirl : będziecie kiwać głowami do rhythmu i klepać się po policzkach? d:
  • WormGirl : hahahahaha fffffff fake IT!
  • Bumbu : Tłum jest głupi :D
  • Bumbu : @Tourniquet jak jesteś ogarniętym człowiekiem, to dopchasz się nawet minutę przed otwarciem drzwi. ;P Trochę sztuczek psychologicznych i wchodzisz jak w masło ;P Haha
  • raphael : suspiria theme - utwór jest po prostu genialny. PS. muszę wkońcu film obejrzeć jak i inne pozycje z dorobku Argento
  • Tourniquet : Btw. intro dobre, podoba mi się bardziej niż to drugie The Doors «link»
  • Tourniquet : Co do koncertu, o której trzeba już stać przy Stodole, żeby dostać się w miarę blisko sceny? Nie chcę stać gdzieś na końcu ._.
  • GiM5 : «link» tego kawałka Maniek użuwa jako intra na trasie :P
  • SpeedOfPain : 'był' ?
  • Reznot : Maniek był 5 na NRD :)
  • SpeedOfPain : hmm.. mnie ten dźwięk brzmiał troche jak te początkowe uderzenia w HCW
  • Bumbu : Children of Cain... anyone? ;P
  • SpeedOfPain : dźwięk podobny do HCW
  • John Smith : mi niestety też żadna do głowy nie przychodzi
  • raphael : żadna nie przyszła mi do głowy ;)
  • Bumbu : «link» Z jaką piosenką MM z BV Wam się to kojarzy? ;) A przynajmniej początek ;p
  • SpeedOfPain : @Bumbu , mnie sen o setlistach na Europę co noc dręczą ;D
  • Bumbu : Olabogaolaboga jakie mnie się piękne setlisty w Europie śniły xD
  • John Smith : głosujcie! :)
  • John Smith : «link»
  • Bungle : A partia wokalna to kopia Deftones, chociaż może nieświadoma ;)
  • Denari : Riffy w Lay Down cholernie zajeżdżają groove metalem jak dla mnie. ;)
  • raphael : Slayer... nie dość, że hipokryci to jeszcze od 50-ciu lat grają niemal tak samo... swoją drogą jak wogóle można przekamarzać się z kims na temat tego czy album jest ok czy do dupy i to jeszcze z kims takim jak ten matoł Aerosol. PS. Lay Down mi też skojarzyło się z grungem
  • Denari : tego typu rzeczy jest zabawne, biorąc pod uwagę jak ta sprawa ma się u takich wielkich i cenionych gwiazd jak Iron Maiden czy Slayer.
  • Denari : Najśmieszniejsze jest to, że Manson to bardzo zróżnicowany stylistycznie artysta i zarzucanie mu
  • Bungle : Każdy ma swoje zdanie, chociaż faktycznie w ten sposób można opisać większość albumów nagranych przez artystów z doświadczeniem i przyczepić się do tego, że "to już kiedyś było" albo w wykonaniu tego samego, albo innego artysty.
  • Denari : Na tej zasadzie skrytykować można w zasadzie wszystko.
  • The Hermit : «link» "obiektywne" zdanie p. Aerosol
  • Bungle : Byłoby miło, w końcu u Lettermana nie był (jako gość) od prawie 10 lat, u Nortona też był kilka lat temu, więc wypadałoby go wreszcie ponownie zaprosić. Najlepiej, gdyby do tego zagrał No Reflection, a może coś jeszcze... :)
  • John Smith : E, tylko brakuje mi tego, by zaprosili oni go do jakiegoś programu typu Graham Norton, Letterman, czy coś w ten deseń.
  • Denari : Wydaje mi się, że ta minimalistyczna otoczka BV to pewien element konceptu tej płyty. Jak widać, nie przeszkodził on w sukcesie.
  • raphael : muzyka sobie poradziła. tak trzymać.
  • raphael : widać, że kiedy MM się stara to osiaga cel, nawet przy minimalistycznej otoczce (koncerty, wydanie BV, brak nacisku na wywoływanie kontrowersji itp)
  • Denari : Tak notabene, to na liście przebojów Onetu, pierwsze miejsce cały czas zajmuje Born Villain. :) God is in the BV. ;)
  • raphael : przecież do drugiej w nocy MM zapierdoli się tak, że na nogach nie ustoi :)
  • John Smith : Uważam, że jeśli chodzi o jakikolwiek artyzm Britney, to wydaje mi się, że w tym teledysku osiągnęła jego szczyt :D
  • John Smith : «link»
  • Bungle : Trasa europejska faktycznie jest dość dziwnie zaplanowana, ubolewam nad tym, że po raz kolejny ciepłym moczem olana została Skandynawia... 1 koncert w Szwecji, w dodatku na festiwalu na południu, przez co muszę spędzić w autobusie 8 godzin w jedną stronę...
  • Bungle : Wykonanie Eat Me, Drink Me boli mnie tym bardziej, że to jeden z moich ulubionych utworów MM. Gdyby tak boleśnie skopał któreś z setki wykonań Sweet Dreams czy TBP, nikt by się nie czepiał.
  • Tourniqueet : ej mam sprawę. nie jestem jeszcze pełnoletnia i się martwię, że nie wpuszczą mnie na koncert, a bardzo mi zależy, czekałam na to od ponad półtora roku. jeśli ktoś przy wejściu na koncert mógłby 'udawać' mojego opiekuna to piszcie na email «email»
  • John Smith : Oj, oj! Mamy czekać do 3 w nocy?! Ej, swoją drogą, to jest chyba niezła nobilitacja - grać, jako ostatni z ostatnich :D Im później tym lepiej, przecież :D I do tego zaraz po Motorhead :P
  • raphael : ech... może i racja... czasem niestety zaniżam swoje oczekiwania wobec Mansona...
  • Bumbu : Myśmy się dobrali?? :P To chyba ludzie, którym się podoba wycie i wyrzygiwanie fałszów się dobrali ;p
  • raphael : żeście śię dobrali :P ;)
  • Bumbu : @Bungle - nie słuchaj głuchych ludzi ;p Przybijam piątkę i łączę się w "bulu i nadzieji" nad wykonaniem EMDM ;p
  • raphael : PS. MM będzie grał na RAR jako "Late Night Special" :) «link»
  • raphael : @Bungle - mimo wszystko obstaje przy tym, że gwałtem na uszach było to co MM zroboł w tym roku w Melbourne. Co do Rock Am Ring to tym razem pro shot byłby wskazany bo w 2009 zespół się nie popisał...
  • GiM5 : Nie wiecie czy w niemczech Manson bedzie na Rock am Ring? Bo jeżeli tak to powinni go pokazać w mtv live tak jak to bylo w 2009. :D
  • Kocislaw : heh mi się EMDM nigdy podobać nie przestanie jakkolwiek by to wykonał i cokolwiek by z tym zrobił. Nawet jakoś mnie ten jego wokal tam nie gryzie :D
  • Carlos_mks : W ogóle europejska trasa jest pogmatwana, fakt faktem, że wybierze się w miejsca w których jeszcze nie grał, ale szkoda że kosztem innych koncertów. Poza tym dwa niemieckie festiwale (jak zawsze są) ale tym razem do Berlina nie pojedzie, ech tak bardzo liczyłem na Berlin, aby zaliczyć w tym roku dwa koncerty.
  • Sulimo : Co ich tak zdejmowali z crownsurfing'u przy mOBSCENE? :P
  • Carlos_mks : Mi się podoba.
  • Bungle : «link» a oto Eat Me, Drink Me na żywo. Instrumentalnie bardzo dobrze, ale wokal to gwałt na uszach...
  • Toksyczny_Cukierek : jutro ostatni koncert w Stanach, a za tydzień Europa!
  • Toksyczny_Cukierek : a linki wstawiamy do newsów bo tutaj zaraz znikną
  • Toksyczny_Cukierek : oj, nie chciałabym dostać tą butelką ;)
  • GiM5 : «link» mOBSCENE :D ale ma powera maniek
  • Bumbu : Źle? MM zamordował kawałek. Nie było czego zbierać ;P
  • John Smith : jeej, o co chodzi z etdm? ;d tak zle poszlo?
  • Bumbu : Jeżeli nie wyjdzie jak z "Eat me, Drink Me" to jestem za :p
  • Edv : Moglby zagrac tytulowa piosenke na 1 koncercie...
  • John Smith : I nadal będę tak twierdził. ;p
  • John Smith : A to ja twierdziłem, że Manson poniesie klęskę i co więcej uważam, że sukces tej płyty w porównaniu z jego potencjałem, jaki miał w 2005 roku jest swojego rodzaju porażką :D
  • John Smith : Głosujcie! :)
  • John Smith : «link»
  • raphael : @Bambu - cenzura. bogu nie podoba się twój nick ;)
  • Bumbu : Zastanawiam się, dlaczego od 2005 roku, na wszelkich możliwych stronach, mój jakże prosty nick, jest przekręcany, dokładnie w ten sam sposób xD
  • raphael : z tego co wyczytałem to jest tak jak rzekł @Bambu
  • Bumbu : Możliwe, że MM nie ma do niego praw, ze względu, że to dla filmu było zrobione.
  • The Hermit : Wie ktoś, albo ma pomysł dlaczego teledysk "Tainted Love" nie znalazł się na DVD z "Lest We Forget" ?
  • raphael : byleby nie poniósł porażki artystycznej ;)
  • Denari : Bez nachalnej promocji, taki sukces. Tak jak przypuszczałem - muzyka obroniła się sama. :) A ktoś tu przewidywał, że Manson odniesie porażkę w showbizie. ;)
  • John Smith : wooow! :-) Woo
  • Edv : BV zbiera wieksze zniwo niz przupuszczalem. Brawo Brian!
  • Falthorn : łuhuuu, MM na 1 miejscu na liście NRD
  • Bungle : Płyta radzi sobie bardzo dobrze jak na dzisiejsze standardy..
  • Bungle : Wow, nie spodziewałem się tak wysokiego miejsca w Szwecji! :)
  • Reznot : Porażka:(
  • Bumbu : «link»
  • raphael : naprawde świetny koncert. repertuar, brzmienie, wykonanie, forma mansona...
  • Bumbu : Ooo to był mój pierwszy koncert MM :) Ten bootleg od tamtej pory mam na dysku :) Zajebiście było :)
  • raphael : «link» dobry live z trasy eat me drink me (czechy)
  • Bumbu : @Raphael - ze względu na jakość nagrania. Z pierwszego rzędu było widać w jakim stanie, panowie weszli na scenę, ale najgorsze było przerywanie piosenek i oczywiście wycie. ;P
  • GiM5 : «link» jeden z bardziej znanych recenzentów na YT podjął się ocenienia Born Villain :P
  • raphael : @Bambu - widziałem bootleg z Brna (swoją drogą zwróciłem uwagę na twó komentarz:) ) i szczerze mówiąc nie wiem, który gorszy... W przypadku Melbourne haniebne zachowanie MM jest napewno lepiej uwiecznione ;)
  • Bumbu : Dzięki 666 ale staram się zapomnieć haha :D
  • John Smith : Pamiętajcie, żeby głosować na NRD
  • John Smith : «link»
  • star666 : Na YT jest koncert z brna oraz inne:«link» youtube.com/watc h?v=88jafbRhax8 Na allegro ktoś wystawił singiel were from amerca
  • 666 : Ja mam cały koncert z Brna na dysku. Jak ktoś chce to pisać PW na WM.

Aby używać ShoutBoxa, musisz być zarejestrowany

Nadchodzące wydarzenia
Kalendarium
Maj 2012
P W Ś C P S N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031EC
Tagi
Archiwum

The High End of Low (by Dilek)

Wyróżnienie w konkursie strony Celebritarian.pl na recenzję albumu The High End of Low.

The High End of Low

 

Piętnaście Dziwnych Historii

 

?DEVOUR”

Nagle wyszło słońce. Promienie światła przedostawały się przez gęste chmury. Świat wydawał się być puszczony w przyśpieszonym tempie. Mimo tego dźwięki płynęły niezwykle spokojnie. Ciemność i mrok zniknęły, a pojawił się uśmiech i optymizm. Delikatność i wzruszenie. Na chodnikach znajdowały się wciąż małe kałuże, z przynajmniej dwóch poprzednich dni. Z dachów wieżowców padały jeszcze krople, po ostatnim krwistym deszczu rozpaczy.
Czyżby zaczęła się era eudajmonii? Nie!
Spokojne dźwięki dostające się do moich uszu niespostrzeżenie zamieniły się w agresywne, dynamiczne i pełne dumy hałasy. Chmury znów zakryły życiodajne słońce, a krople spływające po rynnach wycofały się z powrotem na dachy miejskich budynków. Co świadczyło o tym że, w ówczesnej erze nie braknie miejsca na dzikie, mroczne, poplamione krwią i błotem wymieszanym ze spermą antychrystów, wyprawy w znane i nieznane muzyczne krainy. Mimo wszystko panowała w tym wszystkim ukryta nutka optymistycznego podejścia do pesymistycznego problemu. Gdy wydawało się że to koniec, gwiazda dnia znów zaświeciła… kałuże krwi zniknęły, a krople na rynnach wysokościowców wyparowały. Wszystko skończyło się nagle, przejęte przez następny zwrot akcji. Te niespodziewane wiraże fabuły napełniły mnie potężną energią, która zbudziła we mnie wiarę w mojego ulubionego artystę! [8/10]

 

?PRETTY AS A SWASTIKA”

Po gwałtownym zakończeniu poprzedniego utworu, przyszedł czas na intensywną dysproporcję.
Bez harmonii , współbrzmienia, równowagi i jedności, na spokój ?pożeracza” nadepnął uparty, surowy, pozbawiony kompromisów kawałek. To właśnie dzięki takim dźwiękom ludzie świętej pamięci się budzą, a ciężkie chmury przepełnione gromami, rzucają cień nawet na najbardziej rozpromienione miejsca we wszechświecie. Z bystrością błyskawicy, hałaśliwe dźwięki mkną w kierunku moich uszu rozdrapując blizny, powstałe w dziewięćdziesiątym szóstym roku.
Zanim z moich ran poleciała krew , zbrodnicze hałasy umilkły. Teraz martwi ludzie mogą znowu pomalutku położyć się do swoich zgrzybiałych trumien żeby, zasnąć słysząc dźwięki następnego dzieła zniszczenia obleczonego w złudną optymistyczną foniczną barwę. [7/10]

 

?LEAVE A SCAR”

W życiu każdego człowieka nadchodzi taka chwila, kiedy wszystko się zmienia. To czym byliśmy kiedyś przekształca się w zupełnie coś innego. Nasze poglądy i nasze myśli okrasza się w totalnie sprzeczne kreacje. Wywołane jest to zapewne ciągłym rozwijaniem się. To co bawiło i cieszyło nas za czasów naszej adolescencji teraz wydaje się nie odpowiednie lub infantylne.
Brzmienie ?Leave a Scar” właśnie takie jest. Na pierwszy rzut ucha wydaje się, że jest to kolejna typowa pogodna rockowa piosenka dla MTV. Ale kiedy damy się w nią wsłuchać, na pewno usłyszymy nieprzyzwoite, męczące, dramatyczne, podrażniające nasze wnętrzności jazgoty. To nic złego. Wielebny tylko przypomina dezerterom swojej religii kim jest. Marilyn Manson bez wątpienia dorósł. Udowadnia że, jego muzyka jest kawałem rzetelnego, rockowego grania. Akustyczne gitary przejęły kontrolę nad spektakularnymi, elektrycznymi brzmieniami nie tracąc na jakości i potencjale. Maestro po raz kolejny zaskakuje. [7/10]

 

?FOUR RUSTED HORSES”

Stabilny tętent , szkarłatne światło, bezsenność i agonia. Wszędzie pył i lament. W oddali wśród gęstej mgły, widać ludzi niosących trumnę z której przenika rozpaczliwy i pogardliwy śpiew. Twarda duma wydobywająca się z pokaleczonego gardła syna ciemności, wywołuje u mnie pewne współczucie. Lecz osoby trzymające na swych barkach ciężki sarkofag, obfitujący we wszelkie grzechy tego świata, bez krzty empatii idą dalej chcąc pozbyć się antychrysta. Takie skojarzenia wywołuje u mnie ten utwór.
Brzmi jak armia zbawienia, jak czołg strzelający współczuciowymi pociskami. Kompozycja jest piękna i jednocześnie brzydka ( Widać że, na ?The High End Of Low” kontrasty są najpoważniejszą dominantą). Piosenka jest czterema jeźdźcami apokalipsy, której rytm jest w pewnym sensie odliczaniem do końca świata. Wydaje się że, nie przypadkowo następnym utworem w kolejności na albumie, znalazł się Arma-Goddamn-Motherfuckin-Geddon. [8/10]

 

?ARMA-GODDAMN-MOTHERFUCKIN-GEDDON”

Szybko i nachalnie następuje Armagedon. Bez zbędnego pieprzenia wbija się w nasze głowy poprzez ciężki bas i agresywną linię melodyczną. Piosenka niszczy znane wszystkim szarym obywatelom tego świata, konwencjonalne środki podejścia do muzyki rozrywkowej. Manson znowu przypomina że, jego twórczość jest abstrakcyjną alternatywą dla przebojów znanych z różnych popularnych rozgłośni radiowych. Satyryczny urok piosenki wymieszany ze splamionymi i wyniszczonymi dźwiękami daje naprawdę bardzo dobry efekt. [8/10]

 

?BLANK AND WHITE”

Lekceważącą wokalistyką zaczyna się kolejny utwór. Dynamicznie i ostro, zwariowanie mknące melodie przypominają to co Manson robił kiedyś najlepiej. Totalne szaleństwo i demolka. Przed oczyma stają mi obrazy niepomalowanych, brudnych i spękanych murów. Gdzie niegdzie zaniedbane witryny sklepowe, niszczone kijami bejsbolowymi przez prawdziwie zbuntowane dzieciaki z zawiązanymi na twarzy bandanami. Piosenka swą formą wydaje się być kierowana do młodocianych morderców bijących żelaznymi prętami przypadkowych ludzi . Tak szaleńczego grania już dawno nie było dane nam słyszeć. A zwłaszcza słuchając płyt Marilyn Mansona. [7/10]

 

?RUNNING TO THE EDGE OF THE WORLD”

Pada śnieg, gdzieś w oddali na niebosiężnej górze, stoi piękna dama odziana w bordowy prochowiec. Jej szalik pod wpływem wiatru wywija się na wszystkie strony, tak jakby próbował wskazać mi drogę. Zamarznięte łzy kobiety i spuszczony wzrok sprawia że, idę w jej kierunku. Tumany śniegu i silny wiatr wywracają mnie co kilka kroków. Widzę że jestem już blisko. Dostrzegam zimno-niebieskie oczy niewiasty. Jeszcze tylko parę kroków.
Uśmiechnęła się. Jestem już przy niej. Stoimy na krawędzi urwiska którego nie dało się zobaczyć z daleka. Nasze usta się zbliżyły. Poczułem jej mroźny oddech i szkliste policzki. Nagle… Skoczyła! Zniknęła we mgle. Nie ma już miejsca na rozlewającą się krew.
Spokojne uderzenia w bębny perkusji prowadzą gitarę akustyczną, wspomaganą przez skrzypki i rozpaczliwe zawodzenie Mansona. Dzięki takiemu zestawieniu, przed oczyma mam właśnie takie obrazy. Najpiękniejsze sześć minut na ?The High End Of Low”. [10/10]

 

?I WANT TO KILL YOU LIKE THEY DO IN THE MOVIES”

Świat jest pogrążony w roju komercyjnego gówna. Nie ma co ukrywać. Nastąpiła era higienicznych ścieków przypominających konsystencją ludzkie nasienie. Świat potrzebuje bohatera który uwolni łyse małpy z hipnotycznego działania fajerwerkowych efektów specjalnych. Najbardziej przerażające jest to że, ci którzy chcą walczyć przeciwko wysypowi przygłupiego człowieczeństwa, grającego muzykę niskich lotów, sami siedzą pod ziemią i napierdalają bezsensownie w swoje pudła z cięciwami, niczego arcyciekawego nie wnosząc do świata muzyki. Aż tu nagle jeden kowboj ze stanów wyrusza w podróż ze swoim ?I Want To Kill You Like They Do In The Movies” do padołu ziemskiego próbując wystrzelić ten kawałek na pierwsze miejsca list przebojów. Marilyn Manson chce bowiem aby ten utwór był singlem promującym ?The High End Of Low”.
Stanowczo muszę stwierdzić że, ta paranoidalna, hipnotyzująca i niekonwencjonalna piosenka zupełnie się nie nadaje aby uszczęśliwić zwykłych, szarych widzów MTV. Takim podejściem do sprawy Manson udowadnia że, nie jest tym na kogo patrzył krytycznym okiem za czasów płyty ?Mechanical Animals”.
Długi, monotonny i prawie w ogóle nie zmieniający się kawałek, z krzykami, zgrzytami i hałasami z ciągle powtarzającym się tekstem, mógłby się wydawać koszmarnie nudny. Jednak ten hymn dziwaczności ma w sobie nieopisany potencjał. Jest to walec który, bez kompromisów rozjeżdża ?Para-Noir” czy ?Crucifiction In Space”. Zwały egzotycznych krzyków Marilyna Mansona przyprawiają o ból potylicy i omamy. Mimo wszystko, drzemie w nim obca siła, dzięki której słuchamy go do końca. I na dodatek chcemy go więcej. [9/10]

 

?WOW”

Mocny, przesterowany bas. Sekcja rytmiczna do złudzenia przypominająca ?Closer” zespołu Nine Inch Nails. Wymieszane to wszystko razem z pokracznymi, zdziecinniałymi i totalnie pokręconymi skrzypami. Na myśl przychodzi tylko jedno zdanie: ?Weź to kurwa wyłącz!”. Marilyn Manson nie nagrał takiej piosenki już od dziewięćdziesiątego szóstego roku. Kiedy podobny klimat trzymała piosenka ?Wormboy”.
Zupełne indywiduum na płycie. Kiedy przychodzi moment wyciszenia, a wkrótce Manson zaczyna podśpiewywać ?When something is unbelievable when I’m not able to believe I’m unbelievably unbelievable[...]” sam zaczynam rymować razem z nim. I Nie ważne gdzie się znajduje w danej chwili. Zawsze jest czas na śpiewanie”[...] unbelievably unbelievable[...]“.[8/10]

?WIGHT SPIDER”

Niebieskie światła, zimne pomieszczenia i spowolnione tempo. Tak bym określił ten utwór. Perkusja wydaje się być umieszczona w głębokiej studni. Jej echo przechodzi przeze mnie niczym lodowy pocisk. Na prawdę bardzo mocna część płyty. To jest chyba to, o czym Marilyn Manson mówił że, jest twarde jak kutas Twiggy’iego. Przy czym znów budzą się wspomnienia z minionych lat kiedy nałogowo słuchałem ?Valentine’s Day” czy ?Antichrist Superstar”. Taka spowolniona żwawość nadaje jeszcze bardziej nie oświetlonego i diabolicznego klimatu. [7/10]

 

?UNKILLABLE MONSTER”

Chyba najbardziej rozkoszny moment na albumie. Gdy pierwszy raz usłyszałem o tym tytule, liczyłem bardziej na coś w stylu ?Dope Hat” niż na ?They Said That Hell’s Not Hot”. Ale piosenka naprawdę wgniotła mnie w asfalt! To moment oddechu… moment na poskładanie myśli. Bardzo dobrze się stało że, na ?The High End Of Low” znalazło się miejsce na taki utwór. Słuchając ?Unkillable Monster” przed oczyma mam pozytywne, pomarańczowe, wieczorne słońce, nie przysłonięte przez żadne chmury. A to chyba dobrze świadczy o utworze. Nawet jeżeli śpiewa go najbardziej znany “antychryst” świata. [9/10]

 

?WE’RE FROM AMERICA”

No dobrze… Po rozczuleniach i wzruszeniach, przyszedł czas na kolejny kopniak w tyłek. Jednolicie brnące tempo, niepozwalające się zatrzymać sprawia że, wszyscy wstają. Piosenka akumulator, napełnia niepoprawną energią prowokującą do destrukcyjnych myśli i czynów. Momentami, gdy siedzi się przy biurku i popija słodką kawkę z mlekiem i wiesz że, nie możesz wstać bo musisz ciężko pracować siedząc na dupie… rzeczywiście utwór może nudzić. Może się wydawać monotonny, lakoniczny i bez barwy. Cholera… ale nie po to, on został stworzony i nagrany. Wyobraźcie sobie tę kolebkę jazgotów na koncercie. Myślę że, po tej piosence wszyscy nie będą mogli złapać oddechu. [8/10]

 

?I HAVE TO LOOK UP JUST TO SEE HELL”

Schodzimy w dół. Na samo dno. Do miejsca gdzie lawa to kawa, tam gdzie diabeł tańczy can can’a. Słychać tam mnóstwo jęków, płaczu, przerażenia. Dziwaczne i nieokreślone kociokwiki dominują nad błaganiem i żalem za grzechy. Piosenka nawet w formie muzycznej to obraz piekła. Jest niesamowicie niespokojna. Szokująco przerażająca. Zdaje się że, ktoś przywiązał Mansona do stalowego koła, zaczął nim kręcić i kazał śpiewać. Znów do głowy przychodzą mi skojarzenia ze znanymi już utworami artysty. Chociażby ? I Put A Spell On You”. Też panowała tam podobna aura voodoo i tajemniczości. Dzieło warte polecenia, chociażby z tego względu żeby, usłyszeć ile jeden człowiek może wydać z siebie dźwięków. [8/10]

 

?INTO THE FIRE”

Wbrew pozorom nie pada deszcz. To bardziej coś w stylu wolno przelatujących kruków. Uspokajające pianino i wygenerowane przez komputer syntetyczne skrzypce. Tak zaczyna się przedostatni utwór znajdujący się na najnowszym albumie Marilyna Mansona. Cóż, ośmielę się stwierdzić iż, jest to jedna z najbardziej dumnych i pięknych piosenek jakie kiedykolwiek dane mi było usłyszeć. Mimo tego że, Manson śpiewa tak jakby zjadł coś niedobrego, piosenka ma klasę. Zwróćmy uwagę na potężne gitarowe solo przypominające wielorybi śpiew. Ja nie chcę aby ono się kończyło. O stokroć przebija solówkę zagraną przez Tim’a Skold’a w ?Putting Holes In Happiness”. Spokojnie piosenkę można puścić uprawiając seks. Myślę że, naszemu partnerowi wcale by nie przeszkadzało zawodzenie umalowanego, czterdziestoletniego mężczyzny. A, piosenka ma taki potencjał że, mogła by pozytywnie wpłynąć na najbardziej czuły męski organ. Znakomita alternatywa dla wiagry. I to dużo bardziej zdrowsza! [9/10]

 

?15″

Zupełnie inny klimat niż ten który panował w poprzednich czternastu piosenkach. Inaczej zmiksowany wokal, zupełnie inna konwencja. Tak jakby ten utwór miał znaleźć się na innym albumie. Jest bardzo delikatny w zwrotkach i bardzo silny w refrenach. Wypełniony szeregiem niepasujących do siebie dźwięków w jakiś dziwny sposób scala je razem tak że, wcale to nie razi. Znakomite i wysublimowane zakończenie płyty. [8/10]

 

PODSUMOWANIE

W prawdzie nie spodziewałem się albumu zahaczającego klimatem do takich znakomitości w dyskografii Marilyna Mansona jakimi są np. ?Mechanical Animals” czy ?Holy Wood”. Może nawet nie chciałem aby tak było. Jednak na tym long play’u znalazło się dość dużo z tego co było dawane nam w przeciągu kilkunastu lat świetności artysty. Nic w tym złego. Nie ma tu miejsca na kopię samego siebie. Wydaje się po prostu że, Marilyn powrócił do tych lat kiedy wena tryskała z niego niczym sperma z penisa nastolatka. Myślę że, powrót Twiggy’ego obudził w Mansonie wulkan pomysłów którego lawa wkrótce wylała się na ?The High End Of Low”.

Ocena albumu – [8/10]

 

– Kamil Gacek a.k.a. DILEK

3 odpowiedzi do “The High End of Low (by Dilek)”

  1.  Slav mówi:

    Naprawdę świetna recenzja, jestem pełen podziwu… Niezwykle plastyczna, “sprawna” słownie niczym świeżo naoliwiona machina. Widać, że “czujesz” tę płytę bardziej niż ja te ze szczytu mojej listy ulubionych, a jestem człowiekiem naprawdę mocno przeżywającym muzykę. Kupa dobrych pomysłów i szczerości (jak w “15″…), co daje bardzo dobre oddanie atmosfery płyty i poszczególnych utworów na niej – wspaniała robota!

  2. Kamil Gacek Dilek mówi:

    Bardzo dziękuję wyróżnienia! Slav, dzięki za pochlebne słowo :) Pozdrawiam :D

  3.  Pitaszek22 mówi:

    Bardzo dobra praca. Lepsza od mojej zdecydowanie. ALE I TAK GRATULUJE :)

Dodaj komentarz