If you intresting in sport buy steroids you find place where you can find information about steroids
Użytkownicy online
Users: 9 gości, 2 botów
ShoutBox
Ostatnia wiadomość 46 minutes ago
  • John Smith : GŁOSUJCIE :)
  • John Smith : «link»
  • raphael : okładka płyty świetnie się prezentuje na koszulce
  • WormGirl : *Kocislawie wolę kaszkę i budyń czekoladowy ;d
  • GiM5 : «link» nowe t-shirty, bluza i plakat na stronie live nation
  • Ironia : Alez oczywiście że jest forum. «link»
  • raphael : nie ma forum więc tu będe znów spamował. a więc, czy startuje ktoś na koncert z Wrocławia i może udostępnić miejsce?
  • Kocislaw : a kto nie jedzie na koncert? :D zrobimy sobie impreze na czacie, będą ciastka i kisiel :D
  • Denari : "rhythmu"? O_O
  • WormGirl : jedzie ktos do Pragi? bilety jeszcze są ponoć dostępne.... d:
  • WormGirl : będziecie kiwać głowami do rhythmu i klepać się po policzkach? d:
  • WormGirl : hahahahaha fffffff fake IT!
  • Bumbu : Tłum jest głupi :D
  • Bumbu : @Tourniquet jak jesteś ogarniętym człowiekiem, to dopchasz się nawet minutę przed otwarciem drzwi. ;P Trochę sztuczek psychologicznych i wchodzisz jak w masło ;P Haha
  • raphael : suspiria theme - utwór jest po prostu genialny. PS. muszę wkońcu film obejrzeć jak i inne pozycje z dorobku Argento
  • Tourniquet : Btw. intro dobre, podoba mi się bardziej niż to drugie The Doors «link»
  • Tourniquet : Co do koncertu, o której trzeba już stać przy Stodole, żeby dostać się w miarę blisko sceny? Nie chcę stać gdzieś na końcu ._.
  • GiM5 : «link» tego kawałka Maniek użuwa jako intra na trasie :P
  • SpeedOfPain : 'był' ?
  • Reznot : Maniek był 5 na NRD :)
  • SpeedOfPain : hmm.. mnie ten dźwięk brzmiał troche jak te początkowe uderzenia w HCW
  • Bumbu : Children of Cain... anyone? ;P
  • SpeedOfPain : dźwięk podobny do HCW
  • John Smith : mi niestety też żadna do głowy nie przychodzi
  • raphael : żadna nie przyszła mi do głowy ;)
  • Bumbu : «link» Z jaką piosenką MM z BV Wam się to kojarzy? ;) A przynajmniej początek ;p
  • SpeedOfPain : @Bumbu , mnie sen o setlistach na Europę co noc dręczą ;D
  • Bumbu : Olabogaolaboga jakie mnie się piękne setlisty w Europie śniły xD
  • John Smith : głosujcie! :)
  • John Smith : «link»
  • Bungle : A partia wokalna to kopia Deftones, chociaż może nieświadoma ;)
  • Denari : Riffy w Lay Down cholernie zajeżdżają groove metalem jak dla mnie. ;)
  • raphael : Slayer... nie dość, że hipokryci to jeszcze od 50-ciu lat grają niemal tak samo... swoją drogą jak wogóle można przekamarzać się z kims na temat tego czy album jest ok czy do dupy i to jeszcze z kims takim jak ten matoł Aerosol. PS. Lay Down mi też skojarzyło się z grungem
  • Denari : tego typu rzeczy jest zabawne, biorąc pod uwagę jak ta sprawa ma się u takich wielkich i cenionych gwiazd jak Iron Maiden czy Slayer.
  • Denari : Najśmieszniejsze jest to, że Manson to bardzo zróżnicowany stylistycznie artysta i zarzucanie mu
  • Bungle : Każdy ma swoje zdanie, chociaż faktycznie w ten sposób można opisać większość albumów nagranych przez artystów z doświadczeniem i przyczepić się do tego, że "to już kiedyś było" albo w wykonaniu tego samego, albo innego artysty.
  • Denari : Na tej zasadzie skrytykować można w zasadzie wszystko.
  • The Hermit : «link» "obiektywne" zdanie p. Aerosol
  • Bungle : Byłoby miło, w końcu u Lettermana nie był (jako gość) od prawie 10 lat, u Nortona też był kilka lat temu, więc wypadałoby go wreszcie ponownie zaprosić. Najlepiej, gdyby do tego zagrał No Reflection, a może coś jeszcze... :)
  • John Smith : E, tylko brakuje mi tego, by zaprosili oni go do jakiegoś programu typu Graham Norton, Letterman, czy coś w ten deseń.
  • Denari : Wydaje mi się, że ta minimalistyczna otoczka BV to pewien element konceptu tej płyty. Jak widać, nie przeszkodził on w sukcesie.
  • raphael : muzyka sobie poradziła. tak trzymać.
  • raphael : widać, że kiedy MM się stara to osiaga cel, nawet przy minimalistycznej otoczce (koncerty, wydanie BV, brak nacisku na wywoływanie kontrowersji itp)
  • Denari : Tak notabene, to na liście przebojów Onetu, pierwsze miejsce cały czas zajmuje Born Villain. :) God is in the BV. ;)
  • raphael : przecież do drugiej w nocy MM zapierdoli się tak, że na nogach nie ustoi :)
  • John Smith : Uważam, że jeśli chodzi o jakikolwiek artyzm Britney, to wydaje mi się, że w tym teledysku osiągnęła jego szczyt :D
  • John Smith : «link»
  • Bungle : Trasa europejska faktycznie jest dość dziwnie zaplanowana, ubolewam nad tym, że po raz kolejny ciepłym moczem olana została Skandynawia... 1 koncert w Szwecji, w dodatku na festiwalu na południu, przez co muszę spędzić w autobusie 8 godzin w jedną stronę...
  • Bungle : Wykonanie Eat Me, Drink Me boli mnie tym bardziej, że to jeden z moich ulubionych utworów MM. Gdyby tak boleśnie skopał któreś z setki wykonań Sweet Dreams czy TBP, nikt by się nie czepiał.
  • Tourniqueet : ej mam sprawę. nie jestem jeszcze pełnoletnia i się martwię, że nie wpuszczą mnie na koncert, a bardzo mi zależy, czekałam na to od ponad półtora roku. jeśli ktoś przy wejściu na koncert mógłby 'udawać' mojego opiekuna to piszcie na email «email»
  • John Smith : Oj, oj! Mamy czekać do 3 w nocy?! Ej, swoją drogą, to jest chyba niezła nobilitacja - grać, jako ostatni z ostatnich :D Im później tym lepiej, przecież :D I do tego zaraz po Motorhead :P
  • raphael : ech... może i racja... czasem niestety zaniżam swoje oczekiwania wobec Mansona...
  • Bumbu : Myśmy się dobrali?? :P To chyba ludzie, którym się podoba wycie i wyrzygiwanie fałszów się dobrali ;p
  • raphael : żeście śię dobrali :P ;)
  • Bumbu : @Bungle - nie słuchaj głuchych ludzi ;p Przybijam piątkę i łączę się w "bulu i nadzieji" nad wykonaniem EMDM ;p
  • raphael : PS. MM będzie grał na RAR jako "Late Night Special" :) «link»
  • raphael : @Bungle - mimo wszystko obstaje przy tym, że gwałtem na uszach było to co MM zroboł w tym roku w Melbourne. Co do Rock Am Ring to tym razem pro shot byłby wskazany bo w 2009 zespół się nie popisał...
  • GiM5 : Nie wiecie czy w niemczech Manson bedzie na Rock am Ring? Bo jeżeli tak to powinni go pokazać w mtv live tak jak to bylo w 2009. :D
  • Kocislaw : heh mi się EMDM nigdy podobać nie przestanie jakkolwiek by to wykonał i cokolwiek by z tym zrobił. Nawet jakoś mnie ten jego wokal tam nie gryzie :D
  • Carlos_mks : W ogóle europejska trasa jest pogmatwana, fakt faktem, że wybierze się w miejsca w których jeszcze nie grał, ale szkoda że kosztem innych koncertów. Poza tym dwa niemieckie festiwale (jak zawsze są) ale tym razem do Berlina nie pojedzie, ech tak bardzo liczyłem na Berlin, aby zaliczyć w tym roku dwa koncerty.
  • Sulimo : Co ich tak zdejmowali z crownsurfing'u przy mOBSCENE? :P
  • Carlos_mks : Mi się podoba.
  • Bungle : «link» a oto Eat Me, Drink Me na żywo. Instrumentalnie bardzo dobrze, ale wokal to gwałt na uszach...
  • Toksyczny_Cukierek : jutro ostatni koncert w Stanach, a za tydzień Europa!
  • Toksyczny_Cukierek : a linki wstawiamy do newsów bo tutaj zaraz znikną
  • Toksyczny_Cukierek : oj, nie chciałabym dostać tą butelką ;)
  • GiM5 : «link» mOBSCENE :D ale ma powera maniek
  • Bumbu : Źle? MM zamordował kawałek. Nie było czego zbierać ;P
  • John Smith : jeej, o co chodzi z etdm? ;d tak zle poszlo?
  • Bumbu : Jeżeli nie wyjdzie jak z "Eat me, Drink Me" to jestem za :p
  • Edv : Moglby zagrac tytulowa piosenke na 1 koncercie...
  • John Smith : I nadal będę tak twierdził. ;p
  • John Smith : A to ja twierdziłem, że Manson poniesie klęskę i co więcej uważam, że sukces tej płyty w porównaniu z jego potencjałem, jaki miał w 2005 roku jest swojego rodzaju porażką :D
  • John Smith : Głosujcie! :)
  • John Smith : «link»
  • raphael : @Bambu - cenzura. bogu nie podoba się twój nick ;)
  • Bumbu : Zastanawiam się, dlaczego od 2005 roku, na wszelkich możliwych stronach, mój jakże prosty nick, jest przekręcany, dokładnie w ten sam sposób xD
  • raphael : z tego co wyczytałem to jest tak jak rzekł @Bambu
  • Bumbu : Możliwe, że MM nie ma do niego praw, ze względu, że to dla filmu było zrobione.
  • The Hermit : Wie ktoś, albo ma pomysł dlaczego teledysk "Tainted Love" nie znalazł się na DVD z "Lest We Forget" ?
  • raphael : byleby nie poniósł porażki artystycznej ;)
  • Denari : Bez nachalnej promocji, taki sukces. Tak jak przypuszczałem - muzyka obroniła się sama. :) A ktoś tu przewidywał, że Manson odniesie porażkę w showbizie. ;)
  • John Smith : wooow! :-) Woo
  • Edv : BV zbiera wieksze zniwo niz przupuszczalem. Brawo Brian!
  • Falthorn : łuhuuu, MM na 1 miejscu na liście NRD
  • Bungle : Płyta radzi sobie bardzo dobrze jak na dzisiejsze standardy..
  • Bungle : Wow, nie spodziewałem się tak wysokiego miejsca w Szwecji! :)
  • Reznot : Porażka:(
  • Bumbu : «link»
  • raphael : naprawde świetny koncert. repertuar, brzmienie, wykonanie, forma mansona...
  • Bumbu : Ooo to był mój pierwszy koncert MM :) Ten bootleg od tamtej pory mam na dysku :) Zajebiście było :)
  • raphael : «link» dobry live z trasy eat me drink me (czechy)
  • Bumbu : @Raphael - ze względu na jakość nagrania. Z pierwszego rzędu było widać w jakim stanie, panowie weszli na scenę, ale najgorsze było przerywanie piosenek i oczywiście wycie. ;P
  • GiM5 : «link» jeden z bardziej znanych recenzentów na YT podjął się ocenienia Born Villain :P
  • raphael : @Bambu - widziałem bootleg z Brna (swoją drogą zwróciłem uwagę na twó komentarz:) ) i szczerze mówiąc nie wiem, który gorszy... W przypadku Melbourne haniebne zachowanie MM jest napewno lepiej uwiecznione ;)
  • Bumbu : Dzięki 666 ale staram się zapomnieć haha :D
  • John Smith : Pamiętajcie, żeby głosować na NRD
  • John Smith : «link»
  • star666 : Na YT jest koncert z brna oraz inne:«link» youtube.com/watc h?v=88jafbRhax8 Na allegro ktoś wystawił singiel were from amerca
  • 666 : Ja mam cały koncert z Brna na dysku. Jak ktoś chce to pisać PW na WM.

Aby używać ShoutBoxa, musisz być zarejestrowany

Nadchodzące wydarzenia
Kalendarium
Maj 2012
P W Ś C P S N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031EC
Tagi
Archiwum

Arena, Poznań (2003)

Arena, Poznań - 10 czerwca 2003

Support: Wrinkled Fred
Liczba widzów: 2,5-3,5 tys.
Strona koncertu na Lastfm

Setlista:

1. Thaeter (Intro)
2. This is the New Shit
3. Disposable Teens
4. Irresponsible Hate Anthem
5. Use Your Fist and Not Your Mouth
6. Great Big White World
7. Rock is Dead
8. mOBSCENE
9. Tainted Love
10. Para-Noir
11. The Dope Show
12. (s)AINT
13. The Golden Age of Grotesque
14. Doll-Dagga Buzz-Buzz Ziggety-Zag
15. Sweet Dreams
16. The Fight Song
17. The Beautiful People

Wiadomość o drugim koncercie Mansona w naszym kraju spadła na polskich fanów dość niespodziewanie pod koniec marca 2003 roku — w momencie kiedy trasa koncertowa zespołu była już ustalona. Tym razem jednak sytuacja przedstawiła się zupełnie inaczej niż za pierwszym razem. Mimo oczekiwanej fali protestów nastąpiła podejrzana cisza. Mało tego, koncert miał prawie zerową promocję, co koniec końcow odbiło się na frekwencji. Czy agencja Odyssey była aż tak pewna medialnego zainteresowania wydarzeniem? Jeśli tak, to poczuła gorzki smak w ustach. Polacy po Torwarze nauczyli się, że nie taki diabeł straszny i byli zwyczajnie niezainteresowani. A dziennikarze? Również nauczeni Torwarem dali po części za wygraną. Choć trzeba przyznać, że twarz Mansona na jednej z okładek Przekroju miło łechtała fanowskie serce. Dodatkowo, polskie oddziały stacji muzycznych VIVA i MTV zdecydowały się przeprowadzić z Mansonem wywiady, tak więc nie pozostaliśmy bez niczego.

Fani jechali na koncert już z innym nastawieniem, o wiele pewniejsi i bez stresu. Nie przestraszył nikogo nawet Ryszard Nowak z Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami, który ostrzegał w lokalnych mediach: “Dzisiaj, w związku z koncertem Marilyn Mansona, będzie bardzo dużo mszy satanistycznych. Spotkaliśmy się tutaj dzisiaj, by ostrzec rodziców i pedagogów przed puszczaniem dzieci na koncert satanisty” — wyjaśniał dziennikarzom zgromadzonym przed Areną. “Satanizm to narkotyki, alkohol, przemoc, rytualny seks. Należy wydać prawny zakaz propagowania satanizmu, a więc organizowania takich koncertów czy sprzedaży satanistycznych publikacji, muzyki, książek. Powinien to zrobić sejm” — kontynuował. “Manson jest specem od marketingu. Wiadomo, że na koncercie nie zabije kota, bo za to jest już paragraf. Ale tym bardziej jest groźny. W sprzedaży jest ponad 30 rytualnych kalendarzy satanistycznych, ze świętami, w które organizuje się orgie. Teraz też na pewno będzie dużo takich mszy” — ostrzegał. Nikt się szczególnie nie przejął.

Koncert supportu trwał bardzo krótko. Być może z powodu niezadowolenia fanów, którzy nie mogli doczekać się idola, lub też nie mogli znieść zawodzeń lokalnego nu-metalu. Oczekiwanie na Mansona przedłużało się standardowo, szturmując z minuty na minutę kręgosłupy, lędźwie, nogi. Ale koncert był bez wątpienia tego wart. Tak kolorowego i udanego spektaklu mało kto mógł się spodziewać. Być może wpłynął na to fakt, że dwa dni wcześniej zespół wystąpił na Rock Am Ring, który to okazał się być jednym z ich najgorszych koncertów. Już bez napięć przyjechali do Polski, aby pokazać widowni i samym sobie, że stać ich na dużo. I udowodnili to.

CGM.pl

Autor: Grzegorz Szklarek

Mam po tym koncercie bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony był to niewątpliwie dobry, momentami znakomity występ. Nie mogę jednak pozbyć się wrażenia, że Mr. Manson trochę zlekceważył polskich fanów. No bo jak wytłumaczyć fakt, że przerwa między występami supportu (przyzwoita grupa Wrinkled Fred, ale dlaczego grała tylko 20 minut?!) i gwiazdy wieczoru trwała blisko godzinę? Dlaczego koncert MM trwał zaledwie 70 minut? Nie da się ukryć, że w tym czasie na scenie działo się bardzo dużo, zarówno w warstwie muzycznej, jak i, hm, choreograficznej, ale nie tylko ja wychodziłem z imprezy zawiedziony długością trwania ’show’…

No, ale zostawmy narzekania i skupmy się na przyjemniejszych aspektach imprezy. Zwracam uwagę na znakomicie dobrany repertuar. Początek koncertu to prawdziwy huragan mocnych dźwięków. Zaczęli od “This Is The New Shit”, potem usłyszeliśmy “Disposable Teens” i “Irresponsible Hate Anthem”. Gdy chwilę później rozległy się pierwsze dźwięki “Tainted Love” publiczność była już w amoku. Marilyn Manson nie kombinowali z repertuarem, zdając sobie sprawę, że fanów do zabawy porwą najbardziej znane utwory wymieszane z numerami z nowej płyty. Dlatego też nie nikogo chyba nie zdziwiła obecność w repertuarze takich klasyków jak: “Dope Show”, “Sweet Dreams (Are Made Of This)”, “Rock Is Dead”, “The Beautiful People” czy “Great Big White World”. Z nowej płyty nie mogło zabraknąć “mOBSCENE”, “Use Your Fist And Not Your Mouth”, “The Golden Age Of Grotesque”, “Para-noir” i “Doll-Dagga Buzz-Buzz Ziggety-Zag”. Nowe kompozycje zabrzmiały jeszcze potężniej niż na płycie, wykonane zostały z niesamowitą pasją i wściekłością, a “Para-noir” przedstawione zostało w tak demonicznej wersji, że po plecach przechodziły ciarki.

Na słowa pochwały zasługuje wyjątkowa oprawa świetlna koncertu, ciekawa choreografia oraz występ dwóch skąpo ubranych statystek, które tańczyły ze sobą (“mOBSCENE”), udawały, że grają razem na pianinie (“The Golden Age Of Grotesque”) i stojąc na podeście umieszczonym na tyłach sceny biły w dwa duże bębny (“Disposable Teens”, “Rock Is Dead”). W kończącym koncert “Sweet Dreams” dziewczyny zaprezentowały ’show’ ociekający wyuzdanym erotyzmem, ocierający się momentami o pornografię…
Obecność na tym koncercie nie była stratą czasu, choć jeszcze raz powtórzę – pozostał niedosyt, że trwał on tak krótko.
Zespół jest bowiem w znakomitej formie, a fani (jakieś 2,5 tysiąca osób) także mieli ochotę na dalszą zabawę…

Wirtulana Polska — Marilyn Manson w Arenie: Skandalu nie było

Wycieczki na koncert grupy MARILYN MANSON powinny być wpisane w grafik zajęć na wydziałach reżyserii jako przykład świetnie stworzonego spektaklu. Nie ma co się czarować – MANSON “na żywo” to show pełną gębą. Kolejną grupą, która w ramach szkoleń zawodowych powinna uczestniczyć w koncertach zespołu są wszelkiej maści przywódcy, którzy mogliby potraktować je jako lekcję poglądową o tym jak zjednać sobie tłum i zapanować nad nim. Publiczność w czasie występu po prostu je MARILYNOWI z ręki (gwoli ścisłości pije, ale o tym później). Pan MM jest na scenie artystycznym kaznodzieją, a jego fani to wierni wyznawcy głoszonych przezeń idei, postaw, wartości, a przede wszystkim muzyki. W zamian za uwielbienie dostają potężną porcję rockowo-kabaretowej rozrywki.

Znów trzeba zacząć od tego, że jak to zawsze Polsce wszystko zaczęło się z dużym opóźnieniem. Szkoda nawet pisać, choć łudzę się, że takie napiętnowanie coś zmieni i dane mi będzie uczestniczyć w koncercie, który zacznie się punktualnie. Kilka minut po 20.00 na scenie pojawiło pięciu młodzieńców, ubranych w białe stroje. Wyglądali trochę tak jakby uciekli z zakładu dla obłąkanych. Chłopcy nazywali się WRINKLED FRED, o czym skrupulatnie przypominali zgromadzonym. Rozpoczęli delikatnie od słów ze standardu ‘Stand By Me’, by w chwilę później przejść do niemiłosiernego łomotu, który towarzyszył im do końca. Panowie wykonali łącznie pięć kawałków, w tym niezły ‘Get Wiser’ oraz przeróbkę hitu MADONNY ‘La Isla Bonita’. Wersja WRINKLED FRED niestety nie jest niczym odkrywczym, ot potraktowanie popowej piosenki w sposób metalowy z drobną modyfikacją tekstu na rzecz mniejszości seksualnych. Było krótko i bezboleśnie. Publiczność trochę się rozgrzała (a o to przecież chodziło) niestety wysiłek chłopaków został brutalnie zniweczony. WRINKLED FRED zeszli ze sceny o 20.35. Ich sprzęt został zwinięty w tempie wręcz ekspresowym. Sami muzycy pomagali technicznym, by uwinąć się jak najszybciej. Po niespełna 5 minutach nie było już śladu po polskim supporcie, ale też nie było śladu MANSONA. Strojenie i inne niezbędne przygotowania trwały godzinę(!!!), w czasie której (po raz kolejny), można było wysłuchać płynących z głośników dźwięków albumu ‘Mutter’ grupy RAMMSTEIN. Jednak w końcu przerodził się w klasyczny, symfoniczny utwór, ten z kolei w ‘Thaeter’, czyli intro z ‘The Golden Age Of Grotesque’ i zaczęło się przedstawienie.

Na widowni… zapaliły się światła! Na scenie pojawił się ON i pierwsze takty ‘This Is The New Shit’, na co spragniony tłum odpowiedział entuzjastycznym wrzaskiem. Wrażenie było piorunujące! Oświetlona masa ludzi krzyczała ‘Do We Get It? – NO! Do We Want It – YES!’ podczas, gdy MANSON dyrygował wszystkim z góry. Ubrany w czarny uniform, z zaczesanymi na lewą stronę włosami (długości ucha) Herr Doktor znajdował się wysoko nad tłumem stojąc na podwójnym, rozdzielonym schodami, podeście. Podest, perkusja oraz wiszące z tyłu transparenty ozdobione były charakterystycznym logo MM z ostatniej płyty. Jeśli ktoś widział film ‘The Wall’ ALANA PARKERA i pamięta scenę, w której PINK przemawiał do ludu może sobie wyobrazić jak wyglądał kontakt MARILYNA z publicznością. Można też mieć nieco bardziej odległe w czasie, acz bliższe geograficznie skojarzenia. W każdym razie co poniektórym włos mógłby się zjeżyć.

‘This Is The New Shit’, podobnie jak inne kawałki z ‘The Golden Age Of Grotesque’ rozebrane nieco z elektronicznych ozdobników nabrały na koncercie niesłychanej mocy. Dalej usłyszeliśmy ‘Dispossible Teens’, tym razem na podestach znaleźli się dwaj muzycy walący w ustawione przed nimi kotły. Obaj ucharakteryzowani jak pozostała część zespołu – blond włosy, czarne wdzianka. Z całą swą siłą wybrzmiało ‘Irresponsible Hate Anthem’ i ‘Use Your Fist And Not Your Mouth’. Kolejny utwór ‘Great Big White World’, z cudnym gitarowym intro, wzbudził ogromny aplauz publiczności. Po tej piosence nastąpił króciutki monolog BRIANA WARNERA – “I love all of you, but I’ll fuck only few”. Naturalnie, tłum był zachwycony. Ponownie skierowano światła na widownię i padło hasło “Let me hear you say ‘rock’”. “ROCK!” zagrzmiało w odzewie. “ROCK!ROCK!ROCK! ROCK!” i kilka tysięcy pięści skierowanych w stronę mistrza. Znów przypomniał się obraz PARKERA, albo … . Po tak zaintonowanym tekście mógł nastąpić tylko jeden utwór – ‘Rock Is Dead’. W zaistniałych okolicznościach słowa te zabrzmiały wyjątkowo przewrotnie, a kabaret dopiero miał się zacząć.

MARILYN w meloniku, na podeście dwie niewiasty w mundurach u góry i pończochowych “burdelówkach” na dole oraz gigantyczny neon ‘mOBSCENE’ … i wszystko było jasne. Dziewczęta, wymachując nogami i wyginając się na wszelkie możliwe strony, starały się jak mogły wypaść jak najlepiej, jednak z powodu kiepskiej synchronizacji do ‘Moulin Rouge’ raczej by się nie załapały. Na ‘Tainded Love’, które usłyszeliśmy chwilę później gospodarz częstował swoich gości (naturalnie tych w pierwszych rzędach) szampanem. Prawdziwym zaskoczeniem był kolejny utwór – ‘Para-Noir’. Scena spowiła się granatowym światłem i wdreptały na nią dwie siostry syjamskie. Kobiety licytowały się listą powodów dla których chciałyby (delikatnie sprawę ujmując) przespać się z MANSONEM, który w tym samym czasie, przykryty czymś na wzór długiej sukni, dość wymownie nabierał wzrostu unoszony na podnośniku. Sztucznie przedłużane członki pozostały na ‘The Dope Show’, kiedy to na głowy publiczności poleciało czerwone konfetti, a MM wymachiwał arcydługimi rękoma śpiewając do przymocowanego przy głowie mikrofonu. Dodatkowo MANSON wplótł w tekst słowo POLAND, przez co mogliśmy usłyszeliśmy “The drugs, they say, are made here in Poland”. Naturalnie, tłum znów był wniebowzięty. Szybki powrót do najnowszej płyty. ‘(s)AINT’, a dalej, ‘The Golden Age Of Grotesque’ z wykorzystaniem kontrabasu, klawesynu i saksofonu. Klawesyn obsługiwały dwie panie z wydatnymi biustami i szpetnym makijażem na połowie twarzy, z kolei na saksofonie swych sił (ze średnim rezultatem) próbował sam WARNER. Na ‘Doll-Dagga Buz-Buzz Zigety-Zag’ dziewczęta ponownie prezentowały swe uwodzicielskie talenty podrygując na podeście, trochę nie do rytmu, ale znaleźliby się tacy, którym się podobało. W końcu nastąpił wyczekiwany przez wielu moment – ‘Sweet Dreams’. Niski głos MARILYNA wręcz przeszywa na tym utworze, po którym nastąpił koniec części zasadniczej. Zgasły światła a na scenie pozostał tylko POGO wywijający na umieszczonym na sprężynie syntezatorze. Kurtuazyjne brawa i ostatnia odsłona kabaretowego show. Tym razem MANSON, ucharakteryzowany na Myszkę Mickey wjechał na scenie na olbrzymiej białej ambonie i powtórzył sztuczkę z “ROCK”! Tym razem publiczność skandowała “FIGHT! FIGHT! FIGHT!” i znów piąstki w górę. Jeszcze tylko ‘The Beautiful People’ i półtoragodzinny spektakl dobiegł końca.

Nie ma co ukrywać MANSON to perfekcjonista. Wszystko jest dopracowane i świetnie wyreżyserowane, a każdy gest zdaje się być częścią misternego planu. Do tego wszystkiego dochodzi świetna muzyka. Choć niewiele różniąca się od studyjnych oryginałów zaskakująca siłą i czystością wykonania. Jeśli ktoś spodziewał się bluźnierczych, szokujących scen mógł się rozczarować. MANSON w nowym wcieleniu jest znacznie bardziej subtelny w dwuznacznościach i podtekstach, którymi z lubością żongluje. Naturalnie dla tych, do których pop-kulturalna filozofia MM w ogóle nie przemawia najprawdopodobniej nawet po koncercie nie przekonaliby się do twórczości Herr Doktora, niemniej reszta będzie głosić ‘mOBSCENE (…) it’s better than the sex scene’.

PROGRAMY TV

VIVA Manson weekend (2 części)

WYWIADY TV

VIVA Polska - wywiad (2 części)MTV Polska - wywiad (2003)

ZDJĘCIA

10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena10.06.2003 Poznań, Arena

2 odpowiedzi do “Arena, Poznań (2003)”

  1.  The Hermit mówi:

    Dlaczego nikt wtedy nie nagrywał ?

  2. Arthell Arthell mówi:

    Bo wtedy nie było kamer ;)

Dodaj komentarz