If you intresting in sport buy steroids you find place where you can find information about steroids
Użytkownicy online
Users: 6 gości, 3 botów
ShoutBox
Ostatnia wiadomość 44 minutes ago
  • John Smith : GŁOSUJCIE :)
  • John Smith : «link»
  • raphael : okładka płyty świetnie się prezentuje na koszulce
  • WormGirl : *Kocislawie wolę kaszkę i budyń czekoladowy ;d
  • GiM5 : «link» nowe t-shirty, bluza i plakat na stronie live nation
  • Ironia : Alez oczywiście że jest forum. «link»
  • raphael : nie ma forum więc tu będe znów spamował. a więc, czy startuje ktoś na koncert z Wrocławia i może udostępnić miejsce?
  • Kocislaw : a kto nie jedzie na koncert? :D zrobimy sobie impreze na czacie, będą ciastka i kisiel :D
  • Denari : "rhythmu"? O_O
  • WormGirl : jedzie ktos do Pragi? bilety jeszcze są ponoć dostępne.... d:
  • WormGirl : będziecie kiwać głowami do rhythmu i klepać się po policzkach? d:
  • WormGirl : hahahahaha fffffff fake IT!
  • Bumbu : Tłum jest głupi :D
  • Bumbu : @Tourniquet jak jesteś ogarniętym człowiekiem, to dopchasz się nawet minutę przed otwarciem drzwi. ;P Trochę sztuczek psychologicznych i wchodzisz jak w masło ;P Haha
  • raphael : suspiria theme - utwór jest po prostu genialny. PS. muszę wkońcu film obejrzeć jak i inne pozycje z dorobku Argento
  • Tourniquet : Btw. intro dobre, podoba mi się bardziej niż to drugie The Doors «link»
  • Tourniquet : Co do koncertu, o której trzeba już stać przy Stodole, żeby dostać się w miarę blisko sceny? Nie chcę stać gdzieś na końcu ._.
  • GiM5 : «link» tego kawałka Maniek użuwa jako intra na trasie :P
  • SpeedOfPain : 'był' ?
  • Reznot : Maniek był 5 na NRD :)
  • SpeedOfPain : hmm.. mnie ten dźwięk brzmiał troche jak te początkowe uderzenia w HCW
  • Bumbu : Children of Cain... anyone? ;P
  • SpeedOfPain : dźwięk podobny do HCW
  • John Smith : mi niestety też żadna do głowy nie przychodzi
  • raphael : żadna nie przyszła mi do głowy ;)
  • Bumbu : «link» Z jaką piosenką MM z BV Wam się to kojarzy? ;) A przynajmniej początek ;p
  • SpeedOfPain : @Bumbu , mnie sen o setlistach na Europę co noc dręczą ;D
  • Bumbu : Olabogaolaboga jakie mnie się piękne setlisty w Europie śniły xD
  • John Smith : głosujcie! :)
  • John Smith : «link»
  • Bungle : A partia wokalna to kopia Deftones, chociaż może nieświadoma ;)
  • Denari : Riffy w Lay Down cholernie zajeżdżają groove metalem jak dla mnie. ;)
  • raphael : Slayer... nie dość, że hipokryci to jeszcze od 50-ciu lat grają niemal tak samo... swoją drogą jak wogóle można przekamarzać się z kims na temat tego czy album jest ok czy do dupy i to jeszcze z kims takim jak ten matoł Aerosol. PS. Lay Down mi też skojarzyło się z grungem
  • Denari : tego typu rzeczy jest zabawne, biorąc pod uwagę jak ta sprawa ma się u takich wielkich i cenionych gwiazd jak Iron Maiden czy Slayer.
  • Denari : Najśmieszniejsze jest to, że Manson to bardzo zróżnicowany stylistycznie artysta i zarzucanie mu
  • Bungle : Każdy ma swoje zdanie, chociaż faktycznie w ten sposób można opisać większość albumów nagranych przez artystów z doświadczeniem i przyczepić się do tego, że "to już kiedyś było" albo w wykonaniu tego samego, albo innego artysty.
  • Denari : Na tej zasadzie skrytykować można w zasadzie wszystko.
  • The Hermit : «link» "obiektywne" zdanie p. Aerosol
  • Bungle : Byłoby miło, w końcu u Lettermana nie był (jako gość) od prawie 10 lat, u Nortona też był kilka lat temu, więc wypadałoby go wreszcie ponownie zaprosić. Najlepiej, gdyby do tego zagrał No Reflection, a może coś jeszcze... :)
  • John Smith : E, tylko brakuje mi tego, by zaprosili oni go do jakiegoś programu typu Graham Norton, Letterman, czy coś w ten deseń.
  • Denari : Wydaje mi się, że ta minimalistyczna otoczka BV to pewien element konceptu tej płyty. Jak widać, nie przeszkodził on w sukcesie.
  • raphael : muzyka sobie poradziła. tak trzymać.
  • raphael : widać, że kiedy MM się stara to osiaga cel, nawet przy minimalistycznej otoczce (koncerty, wydanie BV, brak nacisku na wywoływanie kontrowersji itp)
  • Denari : Tak notabene, to na liście przebojów Onetu, pierwsze miejsce cały czas zajmuje Born Villain. :) God is in the BV. ;)
  • raphael : przecież do drugiej w nocy MM zapierdoli się tak, że na nogach nie ustoi :)
  • John Smith : Uważam, że jeśli chodzi o jakikolwiek artyzm Britney, to wydaje mi się, że w tym teledysku osiągnęła jego szczyt :D
  • John Smith : «link»
  • Bungle : Trasa europejska faktycznie jest dość dziwnie zaplanowana, ubolewam nad tym, że po raz kolejny ciepłym moczem olana została Skandynawia... 1 koncert w Szwecji, w dodatku na festiwalu na południu, przez co muszę spędzić w autobusie 8 godzin w jedną stronę...
  • Bungle : Wykonanie Eat Me, Drink Me boli mnie tym bardziej, że to jeden z moich ulubionych utworów MM. Gdyby tak boleśnie skopał któreś z setki wykonań Sweet Dreams czy TBP, nikt by się nie czepiał.
  • Tourniqueet : ej mam sprawę. nie jestem jeszcze pełnoletnia i się martwię, że nie wpuszczą mnie na koncert, a bardzo mi zależy, czekałam na to od ponad półtora roku. jeśli ktoś przy wejściu na koncert mógłby 'udawać' mojego opiekuna to piszcie na email «email»
  • John Smith : Oj, oj! Mamy czekać do 3 w nocy?! Ej, swoją drogą, to jest chyba niezła nobilitacja - grać, jako ostatni z ostatnich :D Im później tym lepiej, przecież :D I do tego zaraz po Motorhead :P
  • raphael : ech... może i racja... czasem niestety zaniżam swoje oczekiwania wobec Mansona...
  • Bumbu : Myśmy się dobrali?? :P To chyba ludzie, którym się podoba wycie i wyrzygiwanie fałszów się dobrali ;p
  • raphael : żeście śię dobrali :P ;)
  • Bumbu : @Bungle - nie słuchaj głuchych ludzi ;p Przybijam piątkę i łączę się w "bulu i nadzieji" nad wykonaniem EMDM ;p
  • raphael : PS. MM będzie grał na RAR jako "Late Night Special" :) «link»
  • raphael : @Bungle - mimo wszystko obstaje przy tym, że gwałtem na uszach było to co MM zroboł w tym roku w Melbourne. Co do Rock Am Ring to tym razem pro shot byłby wskazany bo w 2009 zespół się nie popisał...
  • GiM5 : Nie wiecie czy w niemczech Manson bedzie na Rock am Ring? Bo jeżeli tak to powinni go pokazać w mtv live tak jak to bylo w 2009. :D
  • Kocislaw : heh mi się EMDM nigdy podobać nie przestanie jakkolwiek by to wykonał i cokolwiek by z tym zrobił. Nawet jakoś mnie ten jego wokal tam nie gryzie :D
  • Carlos_mks : W ogóle europejska trasa jest pogmatwana, fakt faktem, że wybierze się w miejsca w których jeszcze nie grał, ale szkoda że kosztem innych koncertów. Poza tym dwa niemieckie festiwale (jak zawsze są) ale tym razem do Berlina nie pojedzie, ech tak bardzo liczyłem na Berlin, aby zaliczyć w tym roku dwa koncerty.
  • Sulimo : Co ich tak zdejmowali z crownsurfing'u przy mOBSCENE? :P
  • Carlos_mks : Mi się podoba.
  • Bungle : «link» a oto Eat Me, Drink Me na żywo. Instrumentalnie bardzo dobrze, ale wokal to gwałt na uszach...
  • Toksyczny_Cukierek : jutro ostatni koncert w Stanach, a za tydzień Europa!
  • Toksyczny_Cukierek : a linki wstawiamy do newsów bo tutaj zaraz znikną
  • Toksyczny_Cukierek : oj, nie chciałabym dostać tą butelką ;)
  • GiM5 : «link» mOBSCENE :D ale ma powera maniek
  • Bumbu : Źle? MM zamordował kawałek. Nie było czego zbierać ;P
  • John Smith : jeej, o co chodzi z etdm? ;d tak zle poszlo?
  • Bumbu : Jeżeli nie wyjdzie jak z "Eat me, Drink Me" to jestem za :p
  • Edv : Moglby zagrac tytulowa piosenke na 1 koncercie...
  • John Smith : I nadal będę tak twierdził. ;p
  • John Smith : A to ja twierdziłem, że Manson poniesie klęskę i co więcej uważam, że sukces tej płyty w porównaniu z jego potencjałem, jaki miał w 2005 roku jest swojego rodzaju porażką :D
  • John Smith : Głosujcie! :)
  • John Smith : «link»
  • raphael : @Bambu - cenzura. bogu nie podoba się twój nick ;)
  • Bumbu : Zastanawiam się, dlaczego od 2005 roku, na wszelkich możliwych stronach, mój jakże prosty nick, jest przekręcany, dokładnie w ten sam sposób xD
  • raphael : z tego co wyczytałem to jest tak jak rzekł @Bambu
  • Bumbu : Możliwe, że MM nie ma do niego praw, ze względu, że to dla filmu było zrobione.
  • The Hermit : Wie ktoś, albo ma pomysł dlaczego teledysk "Tainted Love" nie znalazł się na DVD z "Lest We Forget" ?
  • raphael : byleby nie poniósł porażki artystycznej ;)
  • Denari : Bez nachalnej promocji, taki sukces. Tak jak przypuszczałem - muzyka obroniła się sama. :) A ktoś tu przewidywał, że Manson odniesie porażkę w showbizie. ;)
  • John Smith : wooow! :-) Woo
  • Edv : BV zbiera wieksze zniwo niz przupuszczalem. Brawo Brian!
  • Falthorn : łuhuuu, MM na 1 miejscu na liście NRD
  • Bungle : Płyta radzi sobie bardzo dobrze jak na dzisiejsze standardy..
  • Bungle : Wow, nie spodziewałem się tak wysokiego miejsca w Szwecji! :)
  • Reznot : Porażka:(
  • Bumbu : «link»
  • raphael : naprawde świetny koncert. repertuar, brzmienie, wykonanie, forma mansona...
  • Bumbu : Ooo to był mój pierwszy koncert MM :) Ten bootleg od tamtej pory mam na dysku :) Zajebiście było :)
  • raphael : «link» dobry live z trasy eat me drink me (czechy)
  • Bumbu : @Raphael - ze względu na jakość nagrania. Z pierwszego rzędu było widać w jakim stanie, panowie weszli na scenę, ale najgorsze było przerywanie piosenek i oczywiście wycie. ;P
  • GiM5 : «link» jeden z bardziej znanych recenzentów na YT podjął się ocenienia Born Villain :P
  • raphael : @Bambu - widziałem bootleg z Brna (swoją drogą zwróciłem uwagę na twó komentarz:) ) i szczerze mówiąc nie wiem, który gorszy... W przypadku Melbourne haniebne zachowanie MM jest napewno lepiej uwiecznione ;)
  • Bumbu : Dzięki 666 ale staram się zapomnieć haha :D
  • John Smith : Pamiętajcie, żeby głosować na NRD
  • John Smith : «link»
  • star666 : Na YT jest koncert z brna oraz inne:«link» youtube.com/watc h?v=88jafbRhax8 Na allegro ktoś wystawił singiel were from amerca
  • 666 : Ja mam cały koncert z Brna na dysku. Jak ktoś chce to pisać PW na WM.

Aby używać ShoutBoxa, musisz być zarejestrowany

Nadchodzące wydarzenia
Kalendarium
Maj 2012
P W Ś C P S N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031EC
Tagi
Archiwum

2012-01: V Magazine

Marilyn Manson

Foto: Hedi Slimane
Tekst: Elliott David

ANTYCHRYST, KTÓRY WPROWADZIŁ GOTYCKI EKSPRESJONIZM W MAINSTREAM I OTWORZYŁ OCZY ARMII PRZEDMIEŚCIAN, POWRACA Z BORN VILLAIN.

Boże. Od czego zacząć? Może od tego, że dwie minuty temu wcisnąłem play na dyktafonie, na którym nagrałem moją noc z Marilynem Mansonem, po czym wsłuchałem się w dźwięk ciszy, tak jakbym starał się zobaczyć wampira w lustrze. A może zacznę od 1995 roku, kiedy to wybiłem dziurę w drzwiach sypialni słuchając Smells Like Children, EP-ki, która została wydana pomiędzy jego debiutanką płytą Portrait of An American Family (1994) i przełomową Antichrist Superstar – wszystkie trzy wyprodukował uznany już wówczas Trent Reznor. Superstar pomógł wnieść punk i industrial w nową demoniczną domenę popowego surrealizmu, pigułki, którą masy łatwiej mogły przełknąć. Albo mogę też zacząć od faktu, że nowy album Mansona, Born Villain, wychodzi w lutym z ramienia Cooking Vinyl Records i własnej wytwórni Mansona o nazwie Hell, etc. Villain to pierwsza płyta Mansona od trzech lat, a jednocześnie ósma plyta studyjna i pierwsza, która zostaje wydana poza Interscope. Albo powinienem zacząć tam gdzie zacząłem: Bóg, za którego jest w zasadzie uważany Marilyn Manson, nie tylko przez legion jego wyznawców, ale niezliczoną ilość dzieciaków z lat 90-tych.

Marilyn Manson mieszka nad sklepem monopolowym w Hollywood. Miejsce należało do Billy’ego Zane’a, a Manson pierwszy raz odwiedził swój przyszły dom kiedy zawitał do Los Angeles i starał się przebić jako muzyk. Teraz jest to jego idealna nora: studio nagraniowe, sypialania wraz “bad girls room” (jakaś była łaźnia lub sauna, która jest teraz zamykana i odgrodzona dźwiękoszczelną szybą) oraz ogromna i wyciemniona przestrzeń, która służy za kino, bar, pracownię, kącik dla zgromadzonych. Tam właśnie Manson mnie prowadzi tuż po otwarciu metalowych (prawdopodobnie kuloodpornych) drzwi swojego domu. “Czego się napijesz?” – pyta. Mówię mu, że cokolwiek i dostaję pierwszy z serii wielu kieliszków absyntu. To, co dzieje się później jest trochę niejasne, ale piękne. Manson stoi wysoko na liście ludzi, z którymi chciałbym się spotkać i dogadaliśmy się na tyle dobrze, na ile pragnąłem tego w moich modlitwach do czarnych psów z piekła rodem. To oznacza dużo picia. A po technologicznej porażce mojego cyfrowego dyktafonu i po – wówczas nieznanej mi – niemożliwości nagrania przez mój analogowy dyktafon głębokiego, brzmiącego jak skrzypienie piwnicznych dzrwi głosu Mansona oraz całej płyty, której wysłuchaliśmy razem – postanowiłem oddać się przeznaczeniu. Więc będziemy musieli przejść przez moje totalnie nierzetelne wspomnienia z tej nocy.

Pierwsze zdania Manson wypowiada do mnie szeptem. Uklęka u mego boku, podczas gdy ja wtapiam się w ogromny czarny fotel. Kilkoro muzyków i przyjaciół siedzi na kolosalnej czarnej kanapie, naprzeciw wielkiej białej ściany, służacej prowizorycznie za ekran filmowy, na której widnieje histerycznie rozpłakana twarz Jeremy’ego Pivena. Oglądają wczesny screener I Melt With You, scenę, w której (uwaga spoiler) jakiś brodaty koleś goli brodę, po czym się zabija. Pamiętam, że napomknąłem o tym, że Wes Anderson zmonopolizował rynek goleniem-i-samobójstwem, ale Manson mówi, że jest jakiś rodzaj połączenia między usuwaniem włosów z ciała i natychmiastowością zgonu. Do tego jeszcze wrócimy.

W rogu tego pomieszczenia stoją niezliczone wielkie obrazy. Niezliczone, bo jest ich wiele, może trzydzieści, ale także dlatego, że są porozrzucane i leżą na stercie. Marilyn Manson to fenomenalny artysta, któego zdumiewające portrety są mrocznymi wersjami znajomych, frików, bękartów i tych, których kocha; to zapierające dech w piersiach studium mroku, uszkodzony cień piękna.

Siedzimy w jego studio nagraniowym i godzinami słuchamy jego płyty. Bawię się gitarą, na której skomponował Antichrist Superstar. Bawię się bronią. Pokazuje mi film, który Shia Lebouf wyreżyserował do tytułowego utworu z Born Villain.  Manson był przez pewien czas nieobecny na scenie, pokazując się tu i ówdzie na różnych imprezach, ale generalnie pozostawał sam z dala od wszystkich, więc oczekiwałem, że będzie mnie traktował z pewnym dystansem, otaczając się fosą unikatowych, hermetycznych, ekscentrycznych i genialnych awangardowych dziwactw. Tak naprawdę jest ciepłym i cudownym człowiekiem. Może dlatego, że jesteśmy pokrewnymi duszami. A może jest tak naprawdę czułym geniuszem, jak to często go określano podczas jego najgorszych skandali i protestów ludzi. Pamiętam, że nie chciałem wychodzić. Pamiętam białą kotkę Lily. Pamiętam w chuj jedzenia z IHOP’a. Manson pokazał mi książkę podpisaną dla niego przez Huntera S. Thompsona, prezent, który dostał tuż przed tym, jak pisarz odebrał sobie życie. “Widzisz tę kukłę? Podnieś ją”. Na ziemi leży lalka w stylu manekinów do testów samochodowych, ma na sobie blond perukę, kilka raz odniesionych nie przez samochód i jest ciężka jak ja pierdolę. “Jest ciężka jak ja pierdolę” – prawdopodobnie stwierdzam. “Wypożyczam ją za 150 dolarów dziennie” – pamiętam ten tekst z racji tego, że to tak unikatowa i nieszkodliwie dziwna ekstrawagancja. Szczerze mówiąc pamiętam wiele niezwykłych cytatów, lecz naturalnie te, które przywołuję, są tymi, których nie mogę (nie chcę?) powtórzyć.

Co najważniejsze, pamiętam, że album jest nadzwyczajny. To bestia do tańczenia i pieprzenia, idealna dla tych powstańczych, buntowniczych czasów. Muzyka Mansona zawsze była idealną waleczną muzyką ['fight song'] dla stłamszonych i rozwścieczonych, dostrojoną perfekcyjnie do tonacji niepokojów pokolenia, ale tutaj jest dojrzalsza. I na pewno bardziej zdeprawowana, wskazująca na dzisiejszą manię na punkcie zbrodni na tle seksualnym i relacjonująca wojnę o nieocenzurowany internet, to jest na transparentność rzeczy niewłaściwych (jak okropne zbdornie ludzkości), a nie tych właściwych.

Manson mówi mi, że ostatnio maluje barwnikiem do tatuaży. Pytam się czy ma maszynkę do tauażu, a on mi ją wskazuje. “Użyjmy jej” – mówię. “Zacznijmy od brody” – odpowiada, nawiązując do mojej gęstej niedźwiedziej sytuacji, która potrzebowała wiele cierpliwości i sprowokowała wiele dziwacznych chwil. Przypominam sobie o wcześniejszej korelacji pomiędzy pielęgnacją i śmiercią. Wyciąga maszynkę do golenia. I wówczas moje marzenie o Marilynie Mansonie, który rusza na mnie z żyletką, spełnia się.

Oryginalnie w: V Magazine, styczeń 2012
Tłumaczenie: Michał Szyksznian
2012 Celebritarian.pl

4 odpowiedzi do “2012-01: V Magazine”

  1. arthell arthell mówi:

    nie wiem co mam o tym myśleć ..hmmmmmmmmmm

  2.  Sulimo mówi:

    Nie podoba mi sie ten artykuł. Zwykłe opowiadanie, które sam mógłbym zmyślec, aczkolwiek zdaje sobie sprawę, że jest to prawda. Wolałbym wywiad, w którym poznałbym zdanie Mansona, nie jakiegoś prozaika. Ogólnie autor chciał dodac troche mroku, lecz stało się to niespójne, bo w końcu nie dowiedziałem się co takiego Manson mu szeptał na samym początku, a wątpie by było to coś osobistego. O albumie też niewiele nowości, ale zawsze coś. To moje zdanie.

  3.  Bullsik mówi:

    W ostatnich latach pojawiło się sporo takich artykułów. Dziennikarz zawsze wkracza do mrocznego domu Mansona i jest zadziwiony jego światem. Dla fanów to niby fajnie, bo mogą poczytać o ekstrawagancjach MM z perspektywy różnych oczu – ale nie zmienia to faktu, że te artykuły robią się podobne. No i nie oszukujmy się – Manson już nie dostaje tyle miejsca w mainstreamowej prasie ile dostawał niegdyś. Tak więc fakt, “zawsze to jednak coś”.

    Ale! Zobaczymy jak o promocję zadba Cooking Vinyl – bo bądźmy szczerzy, przez ostatnich kilka lat Interscope miał Mansona w dupie i traktował go jak koło u wozu. Dlatego m.in. powstało ‘Lest We Forget’. MM chciał wywiązać się z kontraktu, w którym miał określoną ilość płyt, które jeszcze musi wydać przez ten label. Moim zdaniem świetne posunięcie i jestem ciekaw jak to się rozegra z nową firmą.

Dodaj komentarz