2010-05: L.A. Weekly
Twarzą w twarz z Marilynem Mansonem
“Co porabiasz dziś wieczorem? Marilyn Manson chciałby się napić z tobą szampana…” — wiadomość otrzymana 2 maja 2010 o godz. 11:22.
Dla nocnej reporterki bycie obudzoną przed południem w niedzielę jest wystarczająco przykre, nie mówiąc już o tym, że ten sms jest pierwszą rzeczą, na którą spoglądają twoje sklejone śpiochami oczy. Minął prawie rok odkąd Marilyn Manson wystosował na swoim MySpace groźbę śmierci w stronę dziennikarzy, napisaną w odpowiedzi – jak wielu wierzyło – na mój cover story zatytułowany “Buddyhead Redux”, który zawierał szczegóły dotyczące napędzanej narkotykami nocnej rozpusty w hotelu Mansona, i w którym to założyciel Buddyheada, Travis Keller, nazwał Mansona kokainowym oszustem. W groźbie Mansona, którą opublikował 26 lipca 2009 roku o 3:18, czytamy:
Mogę, lecz nie potrzebuję bronić i odpowiadać na absurdalne zarzuty, które stawia mi zwyczajna prasa. Jeśli potrzebujemy mojej nagiej fotki, aby udowodnić, że jestem daleko inny niż obraz sfabrykowany przez wkrótce-zamordowaną-w-swym-domu prasę ? nie ma sprawy. Ale jeśli jeszcze jeden ?dziennikarz? wyda pogardliwe oświadczenie pod adresem moim i mojego zespołu, wówczas osobiście lub z pomocą moich fanów powitam go w jego domu i odkryję jak bardzo wierzy w swoją wolność słowa. Wyzywam was wszystkich, abyście napisali jeszcze jedną rzecz, której nie powiedzielibyście mi w twarz. Bowiem zmuszę was, żebyście ją wypowiedzieli. W ten sposób. To jest groźba. Mm
W jednym z artykułów Rolling Stone dziennikarz Daniel Kreps podzielił się następującymi przemyśleniami odnośnie sytuacji:
Nawet jeśli groźby Mansona są uznawane za pozerstwo, jest pewien precedens związany z bijatyką, który sprawia, że post Mansona brzmi poważniej. W 1998 roku Manson i dwóch ochroniarzy zostali oskarżeni o napaść na redaktora naczelnego magazynu Spin, Craiga Marksa, za kulisami koncertu, z powodu wydrukowanego przez magazyn artykułu.
Tak, więc możecie sobie wyobrazić moje zaskoczenie niedzielnego poranka, gdy przyszedł ten sms. Noc wcześniej Manson wspierał swojego bliskiego przyjaciela i byłego współlokatora, magika Rudy’ego Coby, w ekskluzywnym Magic Castle w Hollywood, będącym miejscem dla show “Magic vs. Science”. Kiedy fotograf Josh “CuriousJosh” Reiss rozmawiał za kulisami z Mansonem i podjął wątek zeszłorocznego skandalu, piosenkarz najpierw nie pamiętał, ale kiedy już zaskoczył, jego odpowiedź brzmiała: “Autor artykułu? Nie jestem zły na autora” i zaproszenie zostało poszerzone na niedzielny show, abym mogła spotkać się z nim twarzą w twarz (najwyraźniej koniec końców nie chciał mnie zabić).
Ponieważ L.A. Weekly nie jest publikacją, która opuszcza wątki, naturalnie miałam kilka pytań do Mansona a propos jego gróźb, a dokładniej o powód, dla którego je wystosował skoro nie był zły o artykuł. (Manson później mi powiedział, że przez cały czas myślał, że jestem facetem, więc pewnie chodzi tu o to, że dziennikarki mają tu taryfę ulgową).
Usiadłam w Pałacu Tajemnic w środku Magic Castle, wraz z producentką Devil’s Playground, Courtney Cruz. Na kilka minut przed rozpoczęciem show zjawia się Manson i zostaję wskazana pośród małego tłumu. Macham, on podnosi do góry swoją pięść i z ruchu jego warg wyczytuję “Zerżnę cię”. Odpłacam się tym samym. Manson śmieje się i zasiada tuż obok. “Tylko żartowałem” – mówi z uśmiechem. Powitalny uścisk dłoni. Niektórzy się na nas gapią nieco zakłopotani.
Zaczynamy rozmawiać o zeszłorocznej kontrowersji. Wspominam, że w artykule z gazety nie było żadnej fabrykacji czy “pogardliwych” oświadczeń i z powodu ewentualnego zniesławienia nie wydrukowaliśmy w tej historii prawdziwego imienia jego byłej dziewczyny, nazywając ją tylko “śnieżką”, ponieważ była tą, która pilnowała kokainy na koncertach Mansona.
“Powinniście byli napisać jej imię” – mówi sprawiedliwie – “To, co napisaliście, było prawdą”.
Nasza rozmowa ucina się w momencie, gdy zaczyna się show i Rudy Coby fantastycznie przejmuje scenę, nosząc na sobie fartuch laboratoryjny i ciemne okulary, wirując pomiędzy zestawem swoich komediowych sztuczek magicznych niczym wysoko-kofeinowy Max Headroom. Gdy przychodzi czas na “Najniebezpieczniejszą Sztuczkę Karcianą na Świecie”, Coby prosi o ochotnika z widowni. Manson wstaje i wyzywająco wskazuje w moją stronę: “Ona!”
Po pokazie zostajemy wyprowadzeni z sali teatralnej na dół do baru i wtedy zauważam, że efekty dymne używane podczas performance’u zdają się nas śledzić. Patrzę na Mansona.
“Gdziekolwiek nie idę, ktoś musi za mną podążać z maszyną do dymu” – mówi. Nie dowierzam, ale stoi za nim ktoś z jego świty i trzyma małą maszynę wypuszczającą małe kłębki dymu o zapachu syropu klonowego.
Będąc już na dole kontynuujemy naszą poprzednią rozmowę. Niezależnie od tego, czy Manson tylko pisał po pijaku, czy też pogrywał z Buddybeef dla kontrowersji, nadal nie ma nic śmiesznego w fakcie, że groził zabijaniem dziennikarzy za artykuł i zachęcał do tego samego swoich fanów, szczególnie, że jego post z groźbami otrzymał 1043 “aplauzów” (czy też “ulubionych”) od osób, które go śledzą na portalu społecznościowym.
Więc co sobie myślał pisząc to?
“Prawdopodobnie nie było to mądre z powodu całej tej sprawy z Columbine” – przyznaje, odnosząc się do mającej miejsce w 199 roku licealnej masakry w Kolorado i medialnej nagonki, jakiej Manson i “kultura gotycka” doświadczyli po fakcie.
Nie zagłębia się w temat dalej, poza stwierdzeniem, że groźby nie były skierowane pod adresem L.A. Weekly i sugeruje, że prawdopodobnie gdy to pisał był “pod wpływem”. Zaraz po tym oznajmia, że musi przypudrować twarz.
“Czyżby spływał ci makijaż?” – dowcipkuję.
“Jesteś twarda” – śmieje się i wręcza mi swoją wizytówkę tuż przed odejściem.
Odwracam papier koloru kości słoniowej i czytam:
PIERCE & PIERCE, Mergers and Aquisitions
PATRICK BATEMAN, Vice President
Rozpoznaję nawet w ciemnościach. Wizytówka jest idealną repliką tej samej, którą używał socjopatyczny biznesmen w klasycznej książce i filmie “American Psycho”.
Magazyn L.A. Weekly, USA, opublikowane 4 maja 2010
Autor: Erin Broadley
Tłumaczenie: Michał Szyksznian (Bullsik)
?2010 Celebritarian.pl





“mającej miejsce w 199 roku licealnej masakry w Kolorado i medialnej nagonki, jakiej Manson i ?kultura gotycka? doświadczyli po fakcie.”
Popraw na 1999r.
Artykuł bardzo ciekawy
Widać że humor mu dopisywał
Manson czasami coś palnie ni w pizdę ni w oko i później łatwo go zagiąć.
Nie wiem nie wiem… mógł zmienić kolor włosów albo coś… ale nie dobrze że wrócił do tej fryzury, nie dość że źle się kojarzy to jeszcze pierwszy raz się powtórzył. Oby to zmienił w nowej erze…
Ehh, fryzurę ma prawie jak Kukulska ;<. Czy tylko ja mam wrażanie, że on na tych zdjęciach wygląda na naćpanego? Zestarzał się, nie ma co… Ale i tak go kocham.
Eno, jak dla mnie akurat na tych zdjęciach wygląda całkiem dobrze. Zdecydowanie lepiej, niż w lipcu. A sam artykuł mi się podoba.