2010-04: Playboy (Meksyk)
Marilyn Manson: “Jestem nieśmiały”
By Arturo J. Flores
Kontrowersyjny muzyk jest również malarzem i niedługo zaprezentuje w Meksyku wystawę Hell, etc., która przeniesie jego duszę rockmana na płótna [tu: także 'na papier' -- przyp.]. “Lubię malować w nocy kiedy świat śpi. Wówczas z moich palców kiełkują koszmary, które stają się kolorowymi duchami, nawiedzającymi płótno”. Marilyn Manson przyznaje, że nigdy nie malował z żywego modela, choć oferowała mu to Angelina Jolie. Jest podekscytowany, zakończył kontrakt z Interscope Records i w chwili obecnej stał się panem swojego losu. Przygotowuje się do nakręcenia dwóch filmów, które będą wstępem do jego oficjalnego debiutu reżyserskiego, filmu “Phantasmagoria: The Visions of Lewis Carroll”. Nie jest jednak ciekaw, aby zobaczyć adaptację dzieła pisarza zrealizowaną przez Tima Burtona.
PLAYBOY: Słyszałem, że kiedy zacząłeś pokazywać innym swoje obrazy, czułeś się nieco zawstydzony. Ciężko mi uwierzyć, że Marilyn Manson, ten sam człowiek, który niszczył Biblię i sodomizował dziewczyny na scenie, jest nieśmiały.
MANSON: Z całą pewnością jestem bardzo nieśmiały. Ludzie wierzą, że artyści to ekstrawertycy, i że lubimy ukazywać nasze myśli grupie obcych ludzi, lecz nie jest tak we wszystkich przypadkach. Nie było trudno stanąć przed tłumem i zaśpiewać, ale kiedy mówimy o malowaniu, gdzie pokazuję najgłębsze uczucia, wszystko się zmienia. Być może nie jest to nieśmiałość, lecz coś podobnego.
PLAYBOY: Mówią, że Rembrandt głodował, mimo, że miał zebrane w domu kosztowności, i że Van Gogh odciął sobie ucho w geście miłości. Jakie są twoje dziwne zwyczaje?
MANSON: Kiedy chcę być sam i nie mogę pisać piosenek, wówczas maluję. Zazwyczaj robię to w środku nocy, gdy świat milczy. Proces jest inny, ponieważ gdy piszę piosenki, staram się komunikować z więcej niż jedną osobą, lecz w przypadku moich obrazów – i biorąc pod uwagę fakt, że większość z nich to portrety ludzi, których uważam za interesujących – staram się skomunikować z pojedynczą osobą, która patrzy na obraz. Zazwyczaj maluję z fotografii, nigdy nie posadziłem obok siebie modela. W rzeczywistości nigdy nawet nie pomyślałem o robieniu wystawy czy sprzedawaniu moich obrazów ponieważ nie wyobrażałem sobie, że kogoś może zainteresować czyjaś tak osobista ekspresja. Pierwsze obrazy zaprezentowałem ludziom, którzy malowali. Gdy pierwszy raz ktoś kupił mój obraz – zresztą był to inny artysta – powiedział: “Jesteś malarzem, powinieneś zwiększyć ceny”.
PLAYBOY: Czy malujesz słuchając heavy metalu w tle?
MANSON: Nie, wolę ciszę, bo nie chcę, żeby coś mnie rozpraszało. Lubię wszystko powyłączać, lubię cieszyć się intymnością, którą mi daje stanie w obliczu pustego płótna, gdy stoję uzbrojony jedynie w pędzel i czekam na to, co się wydarzy. Jednym z powodów, dla których lubię pracować w środku nocy, jest fakt, że większość ludzi przestaje myśleć i wówczas mój mózg jest w stanie działać bardziej klarownie. Malowanie to dla mnie forma mentalnego ćwiczenia.
PLAYBOY: Jakie jest twoje pierwsze malarskie wspomnienie?
MANSON: Moje pierwsze zajęcia z plastyki, kiedy byłem bardzo młody. Po nich chciałem zostać rysownikiem komiksowym. Nie okazywałem wówczas zainteresowania malarstwem, ponieważ czym innym jest rysowanie w czerni i bieli, a czym innym wylewanie duszy na płótno. Kiedyś jako dziecko miałem operację i malowanie pomogło mi zabić czas. Później, w czasach Mechanical Animals, zachciałem powrócić do malowania. Poszedłem do apteki i zakupiłem akwarelówki dla dzieci. Były tam tylko cztery kolory, ale zmieszałem czerwony, żółty i niebieski, aż odnalazłem kawę. Użyłem także brudnej wody, która pozostała w pojemniczku i rezultat był interesujący. Obraz stara się wydobyć z ciebie kreatywność, popycha do przekraczania twoich własnych granic. Lubię coś tworzyć własnymi rękoma. Jeśli mam tylko jeden kolor, muszę dać z siebie to, co najlepsze. Jeśli byłbyś na bezludnej wyspie, to tak czy siak zacząłbyś malować.
PLAYBOY: Po obejrzeniu dokumentu Bowling for Columbine Michaela Moore’a widać wyraźnie, że ludzie mają cię za winnego wszelkiego zła. Jak w tym kontekście spowodować, aby wzięli cię na poważnie jako malarza?
MANSON: Staram się usunąć z mojego malowania motyw “bycia celebrytą”, ponieważ bycie gwiazdą rocka nie jest tym samym, czym bycie celebrytą. To moje środowisko, owszem, i muszę mieć kontakt z wrogiem. Jak stwierdził Andy Warhol ma to wpływ na trend XX-wiecznej sztuki, jesteśmy częścią popkultury i czasem może to być frustrujące. Są ludzie uważający się za psychiatrów, którzy analizują moje obrazy ze tej perspektywy, podczas gdy na innych nie robią one żadnego wrażenia. W muzyce ludzie się uprzedzają, ponieważ wiedzą, że dana piosenka jest moja. W kwestii obrazów nie ma znaczenia jeśli nie jesteś moim fanem, każdy może je zobaczyć i wyrazić opinię, niezależnie od faktu, że zostały namalowane przez Marilyna Mansona.
PLAYBOY: Wolisz przekazywać swoje myśli poprzez muzykę czy przez obrazy?
MANSON: Nie wiem, które z nich bym wybrał, gdybym musiał.
PLAYBOY: Ostatnim razem, gdy byłeś w Meksyku, ludzie z Monterrey modlili się, aby nie doszło do Twojego koncertu. Czy nie frustrowałoby cię gdyby ktoś cenzurował twoje obrazy nie lubiąc twojej muzyki?
MANSON: Zupełnie by mnie to nie przestraszyło. Pamiętam Monterrey… (śmieje się subtelnie). Historycznie rzecz biorąc najlepsi artyści cierpieli podobnie, czasami niszczono ich dzieła, ale jako ikony dotarli znacznie dalej. Ludzie wyrażają swoją nienawiść na dziwne sposoby. Nienawidzą czegoś lub kochają, ale już nie zaskakuje mnie to, że łykają nonsensy, w które obfituje amerykańska kultura. Nie sądzę, aby moje obrazy były całkowicie polityczne, czy religijne, tak jak moja muzyka, więc nie będą czuć przez nie złości. Moje obrazy nie są tym, czego oczekują ludzie kierujący w moją stronę swoją nienawiść.
PLAYBOY: Każda z twoich płyt zawiera inny koncept i inną estetykę, od Portrait of an American Family, poprzez Antichrist Superstar, po The High End of Low. Czy twoje obrazy też przeszły przez różne okresy?
MANSON: Myślę, że tak, na początku moje obrazy były dosyć różne od tego, co namalowałem na przykład w tym tygodniu. Z początku prawie nie malowałem oczu, a teraz są bardzo istotne. Zmieniło się również moje postrzeganie kolorów. Te, które nie pokazywały oczu reprezentują być może osobistą projekcję. Ale teraz staram się bardziej otwierać, zarówno przy pisaniu piosenek jak i przy malowaniu. Przestałem się bać pokazywać kim naprawdę jestem, coś się na początku wydarzyło, co spowodowało używanie bardziej złożonych zdań i wyszukanych metafor. Obecnie jestem w studio pracując nad nową płytą, ponieważ przechodzę okres wielkiej inspiracji. W zeszłym tygodniu pracowałem przez siedem dni nad obrazami i kiedy je skończyłem, byłem z nich zadowolony. To samo z muzyką, nagrywam więcej niż jedną piosenkę dziennie. To ze mną współgra, kiedy zmęczy mnie malowanie, powracam do muzyki i vice versa. Myślę, że mój mózg może się skupić tylko na jednej rzeczy naraz.
PLAYBOY: Zacząłeś swoją karierę jako dziennikarz – czy przywiązujesz dużą wagę do tego, co piszą krytycy na temat twojego malarstwa?
MANSON: Lubię słuchać ludzi. Dzisiejszy świat pozwala każdemu z nas stać się krytykiem i Internet to ułatwia. Pozwala również artystom przezwyciężać siebie. Pokazuję obrazy ludziom i liczę się z opinią. Wolę to niż liczenie ile zebrałem dobrych lub złych recenzji. Nie jestem z tych, którzy kategorycznie twierdzą, że nie liczą się z opinią innych, ponieważ byłoby to kłamstwem. Nie żyję podług opinni innych ludzi, jednakże słucham ich, bo jest to jedyny sposób w jaki mogę, jako artysta, dowiedzieć się jaki mam na nich wpływ. Owszem, bardziej liczę się z opinią ludzi, których znam, niż z opiniami obcych. Nie mogę zapewnić, że moi słuchacze, czy krytycy muzyczni są tymi samymi ludźmi, którzy oglądają moje obrazy, ponieważ definitywnie nimi nie są.
PLAYBOY: Wiem, że lubisz prace Fridy Kahlo. W jej obrazach silnie odczuwa się cierpienie, nie mówiąc już o tym, że korzystała z przyrządów ortopedycznych podobnych do tych, które pojawiają się w teledysku “The Beautiful People”. Istnieje jakieś powiązanie pomiędzy waszymi pracami?
MANSON: Zabawne, że o tym wspominasz. Czytałem jej biografię i widziałem film, który zrobiła o niej Julie Taylor i na pewno wpłynęło to na sposób, w jaki doceniam prace Fridy. Ale uważam także, że jest tutaj przepaść różnic kulturowych. Zajmowała się złem i ciemnością, co mnie ciekawi, zważywszy na silną religijną tradycję waszego kraju. Nie jest mi to obce, ponieważ w taki sposób żyłem (gdy był dzieckiem, uczęszczał do szkoły katolickiej). Zawsze kwestionuję religię i gdy widzę ją przekształconą w sztukę, wówczas przemawia do mnie, czy to jako czarna magia, czy Santeria. Ale nie, nie naśladuję nikogo, choć podziwiam wielu, na przykład Salvadora Dali. Wiem, że nigdy nie będę malował jak on, lecz miał na mnie wystarczający wpływ, podobnie jak Andy Warhol czy Marcel Duchamp. Dawno temu zdałem sobie sprawę, że im mniej kogoś naśladujesz, tym szybciej odnajdziesz swój własny głos. Więc może, tak jak w przypadku przekształcania się na nowo w muzyce, w kwestii malowania również konieczne jest zwracenie własnej kreacji do momentu, aż nie odnajdzie się swojego głosu.
PLAYBOY: Kiedyś zrobiłeś dla nas sesję fotograficzną [Manson fotografował dla Playboy'a swoją byłą żonę, Ditę - przyp.]. Kto byłby dobrą modelką do malowania?
MANSON: Malowałem wiele kobiet i większości z nich nie widziałem nago. Zanim zacząłem z tobą rozmawiać, pracowałem nad portretem nagiej Angeliny Jolie. Kiedy jej to pokazałem, zaoferowała się, że będzie pozować dla mnie nago, ale szczerze mówiąc bałem się przyjąć tę ofertę. Przez sposób w jaki maluję zawsze martwię się, że osoba, którą uważam za piękną, może się poczuć urażona przez moją kreskę i sposób w jaki deformuję ludzkie ciało. Namalowałbym każdą nagą kobietę, poza Courtney Love, no chyba, że bym ją zamalował.
PLAYBOY: Twój makijaż, twoje tatuaże, obrazy oraz film, który przygotowujesz, “Phantasmagoria: The Visions of Lewis Carroll” – zdaje się, że wizualia są dla ciebie bardzo ważne. Reżyserowanie filmu jest przedłużeniem tego smaku na malowanie?
MANSON: W pewnym sensie być może jest. W chwili, gdy zrozumiałem, że przemysł filmowy porusza się z inną prędkością niż przemysł muzyczny, byłem bardzo rozczarowany, ponieważ chciałem w tym samym roku zająć się własnym filmem. Odkąd przeczytałem dzienniki Lewisa Carrolla, zacząłem się z nim bardzo identyfikować, w sposób w jaki wyjaśnia genezę napisania Alicji. Niewielu ludzi wie, że był pionierem fotografii i aparat, którego używał, bardzo podstawowy, był czymś więcej niż tylko pudełkiem odbijającym do góry nogami przedmioty w świecie, jak to opisał w swoich książkach. Pokazywał on obrazy w ciemnych pomieszczeniach, w czasach, gdy jeszcze nie było elektryczności. Na kilka miesięcy przed rozpoczęciem Phantasmagorii, zacząłem robić mnóstwo zdjęć i obejrzałem wiele filmów, co sprawiło, że jestem dojrzalszy jako malarz. Poza Phantasmagorią, mam w zanadrzu dwie mniejsze, o wiele bardziej niezależne historie filmowe, które nawet nie muszą być wyświetlane w dużych obiektach. To krótkie metraże. Zakończyłem kontrakt z Interscope, więc mogę teraz decydować co uczynić z moją karierą. Jestem o wiele bardziej wolny. Od teraz muzyka będzie nieco jak obrazy, ponieważ zainwestuję własne pieniądze i wezmę na siebie ryzyko. W tym roku będzie mnie więcej, choć wszystko przygotuję własnymi rękami. Sytuacja z Interscope była zaskakująca, lecz konieczna, bowiem przypomniała mi o tym, że nie potrzebuję nikogo za swoimi plecami.
PLAYBOY: I być może wpłynie to korzystanie na sprzedaż twoich obrazów. Kto do tej pory jest w ich posiadaniu?
MANSON: Kilkoro znajomych. Nicholas Cage, Elizabeth Presley, Jack Osbourne… Nie jestem wszystkich pewien. Nie buduję swojego życia na celebrytach, bardzo selektywnie podchodzę do przyjaciół.
PLAYBOY: Nawet jeśli twój film jest odbiciem historii Lewisa Carrolla jako pisarza, co myślisz o Alicji Tima Burtona? Widziałeś ją?
MANSON: Nie i nie chciałbym, nie śledzę zbytnio jego poczynań – jeśli już miałbym coś wybrać to byłby to Charlie i Fabryka Czekolady. Przyjaźnię się z Johnnym Deppem, ale nawet to nie podnosi mojego zainteresowania. Burton zmieszał obie książki [Alicję w Krainie Czarów i Alicję po Drugiej Stronie Lustra - przyp.] i nie sądzę, aby była to dobra decyzja.
Magazyn Playboy, Meksyk, opublikowane 1 kwietnia 2010
UWAGA! Bazą był tekst, który był już wcześniej tłumaczony z hiszpańskiego na angielski.
Tłumaczenie: Michał Szyksznian (Bullsik)
?2010 Celebritarian.pl
MANSON: Me esfuerzo por quitar la parte de ?ser celebridad? de mi pintura, porque ser estrella de rock ya es distinto a ser una celebridad. Es mi medio ambiente, sí, y entonces tengo que estar en contacto con él. Como dijo Andy Warhol, que marcó tendencia en el arte del siglo XX, somos parte de la cultura pop y en ocasiones eso puede resultar frustrante. Hay quienes pretenden ser psiquiatras y analizan mi pintura desde esa perspectiva, mientras que otros se dejan impresionar por la pintura por sí misma. En la música, la gente se forma un prejuicio porque saben que se trata de una canción mía. En la pintura, no importa si no eres mi fan para admirar mi pintura, cualquiera la puede ver y tener una opinión, independientemente de que la haya hecho Marilyn Manson.

Wreszcie jakiś interesujący wywiad. Dobrze, że Manson ma jeszcze coś ciekawego i mądrego do powiedzenia
“Burton zmieszał obie książki i nie sądzę, aby była to dobra decyzja.” Ja po premierze wiedziałem, że nie była to dobra decyzja. Zresztą byłem bardzo ciekaw pozycji Mansona co do tej ekranizacji i spełniło się moje skryte pragnienie – MM olał to
“To samo z muzyką, nagrywam więcej niż jedną piosenkę dziennie.” – a idź Pan w ch… ;p Mamy się tu wyślinić na śmierć?
No myslę ze wiadomosc, ze Jolie chciała pozowac nago Mansonowi jest w sam raz do rozeslania do wszystkich serwisow plotkarskich tpyu plotek , gadulek
no i w końcu jakiś ciekawy wywiad.
o Phantasmagorii znowu szumi, ale jestem ciekawa czy teraz dojdzie to do skutku, bo widać, że Manson intensywnie pracuje, co mnie bardzo cieszy ;p
Zadowolona jestem xD
Cieszę się że w końcu coś o sztuce i obrazach.
“Namalowałbym każdą nagą kobietę, poza Courtney Love, no chyba, że bym ją zamalował.”
“W tym roku będzie mnie więcej, choć wszystko przygotuję własnymi rękami. Sytuacja z Interscope była zaskakująca, lecz konieczna, bowiem przypomniała mi o tym, że nie potrzebuję nikogo za swoimi plecami.”
O WooooooooooW Brajan to jest fajny ludź. Zdecydowanie niedoceniany. ;D ;D
Nagrywa …? AAA … coś mi się wydaje że Manson nas wszystkich zaskoczy i wyda płytę pod koniec roku. Już nie mogę się doczekać
Oby powrócił do tych dawnych klimatów – chodzi mi o teksty oczywiście. Mam nadzieję, że nie będzie to kolejna płyta o osobistych przeżyciach i rozterkach miłosnych… Ale wierzę w niego
genialny wywiad. no i popieram jego odczucia co do alicji. burton jest moim ulubionym reżyserem i lubię deppa, ale tym razem im nie wyszło.
Zamalowałby Cortney Love.Haha XDD