2009-07: Rock Hard (FR)
Twiggy Pop
Wywiad przeprowadzony przez Morgan Rivalin 27 Maja 2009 w Paryżu
“Gdybym tylko był w stanie, policzyć zmęczenie po długiej podróży samolotem, spowodowane upiciem się, moje życie byłoby o wiele łatwiejsze…” To właśnie tymi słowami pełnymi mądrości, którymi Twiggy Ramirez, który powrócił do Marilyn Manson po długiej nie obecności trwającej ponad cztery lata (podczas której współpracował z A Perfect Circle oraz Nine Inch Nails), wita nas w swoim apartamencie paryskiego hotelu. Tylko parę dni dzieli ich od rozpoczęcia europejskiej trasy, która będzie częścią Hellfest. Spotkaliśmy się z nieco zaspanym muzykiem, żeby porozmawiać o jego powrocie a także o ‘The High End Of Low” – siódmej studyjnej płycie Marilyn Manson. To jest wywiad z tym, do którego nie powinniśmy się już zwracać Jeordie…
Rock Hard: W jaki sposób powróciłeś do Marilyn Manson?
Twiggy: Właśnie skończyłem trasę z Nine Inch Nails. Zadręczałem się w hotelu w Hollywood gdzie natrafiłem na Mansona. Tego dnia zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym. Postanowiliśmy pozostać w kontakcie telefonicznym. Później zaproponował mi bym wziął udział w następnej trasie koncertowej, a ja się zgodziłem. Wszystko stało się w dość naturalny sposób bez udziału jakichkolwiek menedżerów, wytwórni płytowych czy kogokolwiek… Było to proste ponieważ obydwaj naprawdę chcieliśmy po raz kolejny razem pracować.
Rock Hard: Czy przypominasz sobie co było powodem twojego odejścia?
Twiggy: Nie, nie zupełnie… Odsunęliśmy te wszystkie rzeczy na bok. Byliśmy szczęśliwi, że możemy znów się spotkać. Zaczęliśmy wszystko od nowa. Ale muszę powiedzieć, że w ciągu ostatnich lat tak naprawdę nie żywiliśmy do siebie żadnej urazy. Po prostu oddaliliśmy się od siebie i straciliśmy ochotę na dalszą współpracę. Ale lata mięły i teraz nasza przyjaźń jest silniejsza niż kiedykolwiek.
Rock Hard: Obserwowałeś twórczość Marilyn Manson podczas swojej nieobecności?
Twiggy: Nie. Nigdy nie słyszałem tych płyt i prawdopodobnie nigdy nie usłyszę. Musiałem nauczyć się po jednej piosence z każdego albumu by móc je później zagrać na scenie. Reszty nie znam.
Rock Hard: Czy nowe utwory na ‘The High End Of Low’, którego jesteś współproducentem, zaczęliście pisać od razu?
Twiggy: Zaczęliśmy pod koniec amerykańskiej trasy, o której przed chwilą wspominałem, a która trwała około sześciu albo siedmiu tygodni. Po zakończeniu trasy chcieliśmy tylko jednego – pisać nowe utwory. “Koncept” był prosty – każdy kolejny dzień był pomysłem na nową kompozycję. Nigdy nie czuliśmy się znudzeni, ponieważ każdy dzień był zupełnie inny od poprzedniego. Poza tym każdego dnia pracowaliśmy w zupełnie inny sposób. Rezultatem tego jest fakt, że źródłem naszych inspiracji przy pisaniu tych piosenek jest wiele różnych rzeczy.
Rock Hard: Jakie były to inspiracje?
Twiggy: (myśli) Tak naprawdę to nie wiem… To mogło być coś co usłyszałem w barze, albo jakaś popowa melodia, która leciała w radio. Jednak moje osobiste inspiracje są wciąż takie same – bardzo zróżnicowane. Kiedy piszę, to zawsze słucham klasyki, którą słyszałem już tysiące razy, ale wciąż ją kocham. Pink Floyd, Spiritualized, Oasis, etc. Nowe piosenki powstały w bardzo spontaniczny sposób, a kształt samej płyty formował się krok po kroku, dzień po dniu. Nie wiedzieliśmy jakiego rodzaju płyta powstanie, ale wiedzieliśmy, że nie chcemy powtarzać czegoś, co już wcześniej zrobiliśmy. Napisałem tę płytę w jak najbardziej szczery sposób, uwzględniając przy tym nasze pokrywające się gusta. Muzyka i teksty Mansona, które napisał na ‘The High End Of Low’, są zgodne z nim samym jak i z jego muzycznym gustem. Zawsze pracował w ten sposób, kiedy jeszcze byłem częścią zespołu i wydaje mi się, że to jest właśnie przyczyną naszego sukcesu.
Rock Hard: Współpracowaliście razem?
Twiggy: Każda piosenka powstała w zupełnie inny sposób. Żadne reguły nie istniały. Parę utworów nagrałem u siebie w domu, do których później Manson napisał tekst. Inne utwory zostały nagrane w studio, przy współpracy Seana (Beavan) i Chrisa (Vreanna). Jednakże w każdym wypadku utwory mają z sobą coś wspólnego: wszystkie zostały nagrane za pierwszym razem. Ta płyta była komponowana podczas nagrywania a może na odwrót? (śmiech)
Rock Hard: W książeczce (od płyty) nie ma za dużo informacji mówiących na jakich grasz instrumentach.
Twiggy: Po trochę na wszystkim. Gitary, na których będę grał także na koncertach, bas, programowanie… Ponieważ dokładnie wiedziałem jakich dźwięków chciałem użyć na tej płycie, postanowiłem, że lepiej będzie jeżeli większość z nich zagram sam. To jest płyta rockowa, dość ciężka, co doskonale do mnie pasuje. W przeszłości używaliśmy wielu ścieżek gitarowych i innych elektronicznych efektów. Teraz ograniczyliśmy się do dwóch, trzech gitar, keyboardu, basu i perkusji. Jak każdy rockowy zespół. A to dobrze bo takim właśnie zespołem jesteśmy! (śmiech)
Rock Hard: Kto będzie nowym basistą?
Twiggy: Jest nim muzyk o imieniu Andy (Gerold), a którego polecił nam Billy Howerdel (A Perfect Circle, Ashes Divide). Andy był częścią Ashes Divide i jest naprawdę niesamowity. Tylko jedno przesłuchanie zajęło mu by przekonać nas, że jest odpowiednią osobą na to stanowisko.
Rock Hard: Zgadzasz się, że niektóre piosenki na ‘The High End Of Low’ brzmią ‘popowo’?
Twiggy: Z tym słowem nie mam żadnego problemu. Jeżeli melodia jest wystarczająco dobra, by ludzie mogli doszukać się w niej cech muzyki pop, to biorę to za komplement. Płytą której ostatnio słuchałem, jest nowy album Lily Allen. Tak więc nie mam nic przeciwko muzyce pop… pod warunkiem, że jest dobrze zrobiona.
Rock Hard: ‘The High End Of Low’ jest bardzo zróżnicowana jak na 15 utworów. Czy trudno było pozostawić wszystkie 15 utworów na płycie?
Twiggy: Nie. Nie umieściliśmy wszystkich utworów na płycie. Kompozycjami mogliśmy obdarować przynajmniej 3 płyty! Prawdą jest jednak, że wybór był bardzo trudny. Kiedy piszesz coś szczerze, to możesz jedynie to kochać, a jest rzeczą prawie niemożliwą, zdecydować, która piosenka jest lepsza od pozostałych. Kocham ‘Leave A Scare’ i ‘Devour’, ale nie ma na płycie takiej piosenki, której nie lubię.
Rock Hard: Przez ostatni okres byłeś bardzo zajęty. Do jakiego stopnia stałeś się lepszym muzykiem?
Twiggy: Na pewno się zmieniłem, ale trudno jest powiedzieć pod jakim aspektem stałem się lepszy. Kiedy opuściłem Marilyn Manson nie miałem pojęcia co będę robił dalej. Zaoferowano mi tak jakby ”pracę’ w A Perfect Circle i Nine Inch Nails. Wciąż zastanawiam się, dlaczego właśnie do mnie zadzwonili, ale cieszę, że to zrobili (śmiech). Dzięki tym dwóm zespołom miałem dużo zabawy, a także wiele się nauczyłem. Trochę także dorosłem.
Rock Hard: Czy uważasz, że Marilyn Manson jako zespół jest dalej niebezpieczny i prowokujący tak samo jak dawniej?
Twiggy: (myśli przez chwilę) Prawdę mówiąc wydaje mi się, że jest bardziej niebezpieczny teraz niż dawnie, gdyż to co teraz gramy jest bardziej zakotwiczone w prawdziwym świecie. Nadal tkwi w tym prowokacja, a Manson wciąż jest ekspertem w tej dziedzinie. Nowe piosenki są także bardziej osobiste, co jest naprawdę przerażające. Nie ukrywamy się już za niczym. Oczywiście dalej będziemy nosić ekstrawaganckie ubrania i makijaż, ale nie ukrywamy się już za żadnymi fikcyjnymi postaciami.
Rock Hard: Spędziłeś parę lat pracując pod swoim prawdziwym nazwiskiem Jeordie White. Łatwo było po raz kolejny stać się Twiggim?
Twiggy: Szczerze mówiąc przez te ostatnie parę lat miałem problemy z pozbyciem się postaci Twiggiego. Teraz wydaje mi się to dziwne, że ludzie nie wołają na mnie Jeordie (śmiech). Ale to nie jest dla mnie aż tak ważne. Ludzie mogą się do mnie zwracać Twiggy albo Jeordie. Nie zależy mi. Prawdzie mówiąc używam przydomku Twiggy żeby fani wiedzieli, że wróciłem. Ale nie jestem już tym samym Twiggim, którym byłem kiedyś. Nie jestem już tą samą osobą.
Rock Hard: A jaką osobą byłeś?
Twiggy: Nie wiem. Idiotą? (śmiech) Coś w tym rodzaju. W każdym bądź razie byłem osobą, która nie wiedziała, co kocha, a także osobą ukrywającą się za fikcyjną postacią, którą sam stworzyłem. To już jest jednak przeszłość. Nie mogę mówić za Mansona, ale z tego co wiem, to ja i moja rola w zespole bardzo się zmieniły.
Rock Hard: Po tym jak opuściłeś Marilyn Manson, brałeś udział w przesłuchaniach do paru zespołów, wśród których znajdowały się Queens Of The Stone Age i Metallica.
Twiggy: Tak naprawdę to nigdy nie brałem udziału w przesłuchaniu do Queens Of The Stone Age. Pojawiła się taka możliwość w pewnym momencie, ale nigdy jej nie wykorzystałem. W tym samym czasie wziąłem udział w przesłuchaniu dla Metallici, ale bez jakichkolwiek planów dołączenia do zespołu. Chciałem tylko zagrać z nimi choć raz ‘Master Of Puppets’ i byłem bardzo szczęśliwy, że mogłem to zrobić. Tak naprawdę nie chciałem być częścią zespołu. Oczywiście od razu byłbym obrzydliwie bogaty, ale prawdopodobnie byłoby to dla mnie za bardzo skomplikowane. Ja i Lars (Ulrich) jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, tak więc wiedziałem, w jakiej sytuacji znajdowała się wtedy Metallica. A Perfect Circle był dla mnie lepszym wyborem.
Rock Hard: Co myślisz o nagłym rozpadzie A Perfect Circle?
Twiggy: Maynard (James Keenan) po prostu wrócił do Toola, a Billy (Howerdel) chciał robić coś innego. Nie wiem co dalej będzie z zespołem, ale jestem naprawdę dumny z ‘Thirteenth Step’ i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będziemy razem pracować. Byłbym naprawdę szczęśliwy gdybym mógł nagrać kolejną płytę z tymi ludźmi. Zobaczymy co przyniesie nam przyszłość.
Rock Hard: Co uważasz o twoim doświadczeniu z Nine Inch Nails?
Twiggy: Uwielbiałem występy, które razem robiliśmy, ale jedyną rzeczą jaka mi z tego pozostała to pewnego rodzaju dyscyplina. Nine Inch Nails jest teraz bardzo zdyscyplinowanym zespołem. Pomogło mi to zamknąć za sobą pewien rozdział w moim życiu.
Rock Hard: Mógłbyś napisać książkę, w której opisałbyś ten okres tak jak zrobił to Mötley Crüe w ‘The Dirt’.
Twiggy: Jeśli miałbym napisać książkę, to byłaby ona bardzo krótka: ‘ludzie powiedzieli mi, że miałem w swoim życiu dobre chwile, ale ja niczego nie pamiętam…’! (śmiech) Może byłbym w stanie napisać parę stron przy pomocy hipnozy. Ale w obu przypadkach byłaby ona za krótka (śmiech)
Rock Hard: Założyłeś z Chrisem Gossem ‘nawalony’ rockowy zespół Goon Moon i w 2007 nagraliście pierwszą płytę. Czy macie jeszcze jakieś inne projekty?
Twiggy: Ludzie nazywają go ‘nawalonym’ zespołem rockowy, bo jest to ‘dziwny’ rodzaj muzyki i dlatego, że Chris Goss jest jego częścią. Tak naprawdę nie ma w tym zespole żadnych reguł. To właśnie dlatego tak bardzo kochamy ten projekt. Jest to dla nas pewnego rodzaju ujście. Nagraliśmy płytę przy współpracy wielu naszych znajomych, wśród których znaleźli się Josh Homme (QOTSA), Josh Freese (A Perfect Circle) i Dave Catching (Eagles Of Death Metal), przez co byliśmy bardzo zadowoleni. Nie widzę powodu żebyśmy nie nagrali też następnej. Zacznę trasę z Marilyn Manson, a później będę myślał o przyszłych planach. Teraz gram w zespole na gitarze. Tak więc wracam do instrumentu, na którym debiutowałem, co może zaoferować mi nowe perspektywy i przywołać nowe pragnienia.
Rock Hard: Tego lata będziecie koncertować po Stanach Zjednoczonych razem z zespołem Slayer. Co myślisz o tym zestawie?
Twiggy: Jest dziwny! Dorastałem słuchając takich zespołów jak Metallica czy Slayer, tak więc jestem dumny, że mogę być z nimi na trasie. Ale szczerze mówiąc, nie wiem dlaczego takie zestawy mogą ujrzeć światło dzienne. Nie martwię się tym. Wiem, że chodzi o kasę (śmiech). Kocham Slayera, ale uważam, że ich fani często nie okazują szacunku. Na szczęście gramy po nich. Więc jeśli będziemy mieli szczęście, to większość z nich pójdzie do domu, zanim my wejdziemy na scenę.
Magazyn Rock Hard, Francja, lipiec 2009
UWAGA! Bazą był tekst, który był już wcześniej tłumaczony z francuskiego na angielski.
Tłumaczenie: Maciej Jerzy Wójcik (garfield)
Korekta: Mofu
?2009 Celebritarian.pl

No Spoko SPoko ale ja Bym przeprowadził z nim lepszy wywiad
Bardzo się cieszę, że tak pozytywnie wspomina współpracę z Perfect Circle. Skoro czuł się świetnie w towarzystwie takich znakomitości muzycznych i nie odstawał, musiał już wcześniej bardzo dojrzeć muzycznie.
Twiggy jest the best, sama bym z chęcią z nim pogadała;) te jego dawne stroje i makijaż… mmm, dla mnie ideał do filmu Fright Night lub Van Helsing w roli wampira=D