2009-07: The Herald Sun
Marilyn Manson wraca do gry
Marilyn Manson, największy czarny charakter rocka, stoczył zwycięską walkę z mrocznym kosiarzem. Tłumaczy dlaczego jest szczęśliwy będąc ironicznym ambasadorem świata.
Jak wspominasz Australię?
Panowało błędne przekonanie, jeśli chodzi o mnie i niektórych australijskich fanów w tamtym czasie, kiedy byłem w trasie z Hole i graliśmy na Big Day Out (1999). Zrobiłem błąd zakładając na siebie czerwone cekiny i występując przed bardzo opalonym i pijanym tłumem. Więcej go nie popełnię. Ale wtedy musiałem to zrobić, bo w moim sercu był glam rock.
Masz w planach jeszcze robienie uników by nie dostać butelką?
Pomimo mojej niechęci do sportu, mam szybki refleks. Jestem bardzo groźny. Mogę trafić w coś z bardzo dużej odległości. Ale wolę śpiewać i ranić ludzi emocjonalnie tym, co mówię. Powstrzymuję się od przemocy fizycznej.
Jak idzie Twoja amerykańska trasa ze Slayer?em?
Gramy przed wieloma rozzłoszczonymi fanami heavy metalu i niekoniecznie Marilyn Manson, którzy wychodzą z różnymi odczuciami. Nie jestem pewien, z czym wychodzą dziewczyny, które przyprowadzamy. Słyszałem, że czasami z chorobami wenerycznymi, ale to nie moja wina.
Ramirez wrócił do zespołu.
Ładne przejście, z chorób wenerycznych do Twiggy?iego. Tak, wrócił i gra na gitarze. Gdy zaczęliśmy znów razem pracować, zauważyliśmy pustkę, która została w naszych sercach po tym, jak długo byliśmy osobno. Jesteśmy czarnymi charakterami rock and roll?a, a ich brakuje. Nie znaczy to, że jesteśmy źli. Po prostu mówimy coś innego niż wszyscy pozostali.
Brakowało Ci prawdziwego czarnego charakteru.
Ludzie zawsze dostrzegają tylko tych z problemami ? tych, których aresztowano. Dorastałem zainspirowany Jim?em Morrison?em, John?em Lennon?em, Lou Reed?em, David?em Bowiem, Marc?iem Bolan?em, Alice Cooper?em ? ludźmi, którzy robili rzeczy nie tylko by być kontrowersyjnymi, ale by zmienić świat. Zawsze sceptycznie podchodziłem to tego, że jedna osoba lub jedna piosenka może zmienić świat. Ale spójrz na George?a Bush?a ? jest jedną osobą, a spierdolił tyle rzeczy na świecie. Więc tworząc tą płytę zacząłem inaczej patrzeć na rzeczy. Po raz pierwszy zagłosowałem.
Na?
Prezydenta, oczywiście. Nie zainteresowałem się polityką, po prostu pomyślałem, że oprócz bycia ironicznym ambasadorem zdrowego rozsądku w Ameryce, głosem rozsądku dla niektórych ludzi, może warto jako artysta wziąć odpowiedzialność w świecie, gdzie każdy może zostać fotografem, filmowcem czy blogerem lub założyć zespół w garażu. To mogło wywołać u mnie wstręt do świata. Zamiast tego poczułem, że to boisko ma wiele poziomów. Teraz liczy się to co robisz i jak to robisz. Sprawiło to, że chcę robić to dalej. Ograniczyłem swoje pole do tego jak pisać piosenki i jak mówić.
Jak to zrobiłeś?
Napisałem piosenki i zagrałem je dla najbliższych mi ludzi. Jeśli mogę zagrać piosenkę dziewczynie i sprawia to, że ona się we mnie zakochuje, chce uprawiać ze mną seks, to najtrudniejszą część mam za sobą; z resztą świata powinno pójść łatwiej. Ludzie myślą, że ta płyta (The High End of Low) jest bardziej ludzka, więc widocznie wcześniej nie byłem ludzki.
Czy Ameryka mniej zawraca sobie głowę tą płytą?
Początkowo miałem ostre zatargi z moją wytwórnią płytową. Powiedzieli: ?Pretty as a Swastika nie może znaleźć się na płycie. Ta płyta jest tak dobra, że nie możemy zrazić ludzi obraźliwą piosenką?. Odpowiedziałem im: ?Nie sądzicie, że jest ironiczna? Nie mówię ?Piękna jak Hitler?. To coś zbliżonego, co można nazwać pisaniem piosenek. Wtedy dotarło do mnie ich rozumowanie. Więc zgodziłem się by na okładce widniał tytuł Pretty as a $ bo wszystkie ich decyzje oparte są na pieniądzach, a nie sztuce.
Byłeś fanem Michaela Jacksona?
Lubiłem niektóre rzeczy, które stworzył. Gdybym musiał wybrać jeden kawałek, który oglądałem na MTV gdy byłem dzieckiem, nie byłby to Thriller. Thriller nie przemawiał do mnie. Makijaż wilkołaka nie był wykonany tak porządnie jak w The Howling. Pamiętam, że w gimnazjum słuchałem piosenkę Dirty Diana. Zaśpiewałem jej parodię, Dirty Pyjamas, i nagrałem na kasetę.
Przywołuje mi to na myśl Weird?a Al Yankovic?a.
Kiedyś moja mama powiedziała mi, że Weird Al Yankovic jest moim kuzynem. Powiedziała mi też, że Ozzy Osbourne jest w naszym ogrodzie. Mówiła mi mnóstwo dziwnych rzeczy. Znajduje się teraz w specjalnym miejscu. Nadal jest zdrowa, ale nie wolno jej zadawać się ze społeczeństwem. Więc mam zagwarantowaną przyszłość i dziedziczną chorobą umysłową.
Widziałeś się z Trentem Reznorem, człowiekiem, który Cię odkrył i nazwał odurzonym klaunem i powiedział, że przez alkohol i narkotyki marnujesz swój talent?
Odurzony klaun brzmi całkiem zabawnie. Brzmi jak coś, co wysłałeś na zabawę dla dzieci i jesteś naprawdę wkurzony, że zatrudniłeś nieodpowiednią osobę. Czyli mnie. Szminka, czasem pijany? Odkąd znam Trenta, zawsze wyrażał swoją zazdrość i gorycz względem innych ludzi. Nie mówię o sobie ? siadałem i patrzyłem jak zazdrości Kurt?owi Cobain?owi i Billy?owi Corgan?owi i wielu innym muzykom w przeszłości. Ja nie mam na to czasu. Przestałem o nim myśleć już jakiś czas temu, ale wiem, że każdego dnia kiedy grana jest moja piosenka, on zgarnia pieniądze i będzie tak zawsze. Tak długo jak będę miał podpisany kontrakt, będę związany z nim finansowo. Jak śpiewa w swoim własnym kawałku: ?nie powinieneś gryźć ręki, która cię karmi? ? powinien ją wziąć i walnąć się nią w twarz.
Zaśpiewałeś kilka piosenek z Lady Gagą. Czy to prawda, że zaproponowałeś jej przeprowadzenie badania ginekologicznego?
Nie oferowałem dokładnie tego. Zasugerowałem to w sarkastyczny sposób. Należę teraz do innej kobiety.
Dobrze widzieć Cię podekscytowanego. Po Twoim rozstaniu z Evan Rachel Wood, ludzie martwili się, że zmarnujesz sobie życie.
Nigdy nie wiesz, kiedy się o ciebie martwią. Ludzie nie chcą mówić ci, że jesteś niepokojący. Kilka razy faktycznie widziałem kostuchę przed drzwiami i pomyślałem, że to dostawca pizzy. Ale zdałem sobie sprawę, że jest więcej ekscytujących rzeczy w życiu niż pójście do ziemi.
The Herald Sun, 30 lipca 2009
Autor: Cameron Adams
Tłumaczenie: Toksyczny_Cukierek
?2009 Celebritarian.pl

Takie byle co, a zarazem dowiadujemy się istotnych szczegółów. Proste ale sprytne.