2009-06: The Times Online

Będąc beznadziejnym naiwniakiem nie od razu zdołałem zauważyć, że Marilyn Manson jest kompletnie zalany absyntem. Widzę, że popija, ale myślę, że to tylko na pokaz. Pod koniec, gdy pokazuje mi na swoim iPhonie zdjęcie świeżo wygolonej swastyki na włosach łonowych swojej nowej dziewczyny, zaczynam myśleć inaczej.
“Pociągnąłem ją” — mówi, podczas gdy jego rzecznik prasowy prowadzi go z pokoju — “niebieskim eyelinerem. Musiałem wezwać obsługę hotelową: ‘Czy mogę prosić o kątomierz?’ Była 6:00 rano. Ale trzeba ją, hm, porządnie narysować. Wiesz?”
Tak jakby. Ale to było później. W chwili obecnej zaczynamy dopiero w pokoju hotelowym London Metropolitan. Manson — samozwańczy Antychryst Supergwiazda i Bóg Jebania oraz główny powód tego, dlaczego Amerykanie tak boją się swoich gothów i nie podśmiewują się z nich tak, jak my — ma do wypromowania swój nowy album.
Nie chciał ze mną tutaj przyjść. Chciał zostać w pokoju obok z tą posągową blondyną z przesadzonymi obcasami i maleńką sukienką z lajkry. Nie wiem kim ona jest. Wiem, że nie jest nową dziewczyną, tą z wystrzyżonym łonem. Sprawdzałem. Inna twarz.
Manson był wczoraj w nocy na dole, w Met Bar. Mam podejrzenie, że ostatnia noc mogła się jeszcze nie skończyć. Dzisiaj ma na sobie duże okulary słoneczne, pokryty smugami makijaż, czarny błyszczyk i czarny top z nałożonym kapturem, który ciągle przydusza, jakby to były włosy. Ma skórzane spodnie i czarne buty na koturnach. Okno za nami ciągle terkocze, a on ciągle myśli, że to ogień artyleryjski. Szczegóły z poprzedniego wieczoru zaczynają się odfiltrowywać.
“Ktoś zostawił w moim pokoju nóż” — poburkuje tym trzeszczącym, zgrzytliwym głosem. “Mały, porządny nóż — prawie go użyłem. Na kobiecie. Ale wtedy pomyślałem… nie. Nie miałem łopaty ani niczego takiego. A lotnisko, imigracja – nie mógłbym jej ukryć w zasłonie prysznicowej…”. Tak jak wszystkie inne okropne rzeczy opowiadane przez Mansona, tak i ta jest wypowiedziana z rozbrajająco słodkim uśmiechem. Śmiejesz się. Jest tu bystrość, która przenika przez opary anyżu. Później coś daje mu się we znaki i marszczy czoło. “Zrobiłem… mam siniaka. Odtąd dotąd. Nie wiem skąd się wziął. Znaczy to, że miałem dobrą noc. Rozwiązłe kobiety. Odurzony rozwiązłymi kobietami”.
Manson ma swoją własną markę absyntu o nazwie Mansinthe. W tym momencie pije jednak coś innego. “Nie piję swojego absyntu” — mówi. “Piję to. To Cerberus. Jego smak był podstawą dla mojego absyntu. Jest jak czarna lukrecja, której zajebiście nienawidzę. Spróbuj” — dodaje, podając mi szklankę. “Mmmm” — mówię wąchając. Oddaję.
The High End of Low jest siódmym albumem Mansona. To zabawne, prawie na pewno o nim słyszeliście, ale czy potrafilibyście podać tytuły jego piosenek? Minęło 15 lat odkąd wtargnął do świadomości publicznej poprzez MTV, wraz z teledyskiem do swego death metalowego coveru Sweet Dreams Eurythmics. Pamiętacie to? Pomalowanego na czarno, ujeżdżającego świnię? “Ta świnia” — mówi — “nie chciała być ujeżdżana. A ja nie chciałem ujeżdżać jej. Nie ujeżdżałem żadnych innych świń. To brzmi jak mizoginistyczne oświadczenie”.
Manson urodził się jako zwykły Brian Warner w Ohio w 1969 roku i tak naprawdę nie był, wbrew najlepszej plotce show biznesu, kujonem z Cudownych Lat. Był, w skrócie, rockowym dziennikarzem, tuż zanim założył swój pierwszy zespół Marilyn Manson and the Spooky Kids. W końcu, lata temu, udało mu się wyjść spod skrzydła producenta Trenta Reznora z Nine Inch Nails. Debiutancki album Portrait of an American Family (1994) sprzedał się w dwóch i pół miliona egzemplarzy.
Następny, Smells Like Children (1995), sprzedał się w czterech milionach. Trzeci, Antichrist Superstar (1996), doszedł w sprzedaży do prawie ośmiu milionów. Muzycznie żaden z nich nie był przełomowy, lecz gdy spojrzysz poza bondage, Nazistów, Satanizm, fetysz śmierci i długie czarne paznokcie, znajdziesz bardzo zacny rodzaj industrialowego metalu, może pomiędzy samym Reznorem a Guns N’ Roses. Mimo wszystko, Manson to zawsze było głównie opakowanie.
“Nie staram sie być po prostu clownem” — chrypi. “Jestem czarnym charakterem. Wzory do naśladowania są manekinami. Chcę być osobą, która spierdala rzeczy”. Wówczas wzdraga się. “Czy to strzały?” — pyta. Tłumaczę mu znowu, że to okno.
Myślę, że Wielka Brytania boryka się nieco z Mansonem. Jest na wskroś amerykański na swój własny sposób i nie bardzo chwytamy odniesienia. A szczególnie nie myślimy, że mówi poważnie. Widzimy tylko kogoś na kształt zombie-Boy George’a, udawacza. On o tym wie i pamięta. “To zawsze był najbardziej cyniczny i kalkulujący kraj” — mówi — “kraj, na którym chcę zrobić wrażenie najbardziej. Wszyscy moi bohaterowie są Brytyjczykami, czy to Aleister Crowley czy Bowie. Cała najlepsza sztuka pochodzi z waszej bezludnej wyspy. I doprowadza mnie to do szału”.
To, że tego nie rozumiemy, nie oznacza to, że nie ma w tym nic do rozumienia. W Ameryce Manson pozostaje symbolem złego usposobienia. Dwa tygodnie temu Justin Doucet, uczeń z Luizjany, wymusił na nauczycielu, aby powiedział “Hail Marilyn Manson”, po czym strzelil do niego, a następnie do siebie. Manson sam o tym napomyka. “Co mam powiedzieć?” — pyta. “Dzięki za wynajęcie tego dzieciaka do promocji płyty? Nie! To pojebane. Nie powiedziałem ‘zrób to’. Ale jestem za to obwiniony”.
Dziesięć lat temu, gdy Dylan Klebold i Eric Harris zamordowali 12-cioro uczniów i nauczyciela podczas masakry w liceum w Columbine, w stanie Colorado, szybko podano do wiadomości, iż obaj byli fanami Mansona. Dwa lata później, gdy miał zagrać koncert w stolicy stanu, w Denver, nadal otrzymywał śmiertelne pogróżki. “Miałem około 30-tu tajnych funkcjonariuszy policji, którzy eskortowali mnie na scenę” — opowiada. “Wszyscy mi mówili, żebym tego nie robił. Moja dziewczyna, moi przyjaciele. Matka wisiała na telefonie, Hunter S. Thompson mówił: ‘Pierdol ich! Przyjdź do mnie! Mam czołg!’. A podczas każdego momentu koncertu wiedziałem, że to by była ostatnia rzecz, jaką bym zrobił”.
Piętnaście minut przed koncertem przeprowadził z nim wywiad Michael Moore. “Boning for Concubines” ["Mając wzwód na widok konkubin" -- przyp.], mówi Manson, mając na myśli “Bowling for Columbine”, dokument Moore’a dotyczący kwestii kontroli broni. Ku zaskoczeniu wszystkich, Manson wypadł w nim jako spokojny, przejrzysty głos dyskutujący o problemach społeczeństwa, które celebrowało wojnę i konsumpcję. Gdy Moore spytał go co by powiedział mordercom, Manson odpowiedział, że nie powiedziałby nic. “Posłuchałbym co mają do powiedzenia. A tego właśnie nikt nie zrobił” — odpowiedział.
“Nie lubię tego filmu” — mówi w chwili obecnej. “Ale podoba mi się to, że otworzył on dla mnie okno, ludzie zaczęli mi mówić ‘O, wow, jesteś mądry’. Ponieważ widzieli mnie w tym filmie i mogłem sformułować dwa zdania. A w zeszłym tygodniu… słyszałeś to? Czy to petardy?”
Okno — mówię mu. “A, tak” — odpowiada i kontynuuje. Doucet, uczeń, jest teraz w śpiączce. “I oczywiście” — mówi Manson — “miał 15 lat. Bo to jest moja liczba. Marilyn Manson, 15. Brian Hugh Warner, 15. Spójrz”. Obniża swoją koszulkę, gdzie poniżej szyi znajduje się wytatuowany numer 15. Czemu? Bóg wie. Pytam. Ciągle powtarza “15″, liczę litery w “Marilyn Manson”. Wtedy też pytam ile dziś wypił absyntu. Odpowiada poprzez diagram narysowany na moim notesie. To wypełniony kolorem prostokąt. “Szklankę?” — pytam — “Czy butelkę?”. “Życie” – odpowiada.
Marilyn Manson nie ma 15-tu lat. W styczniu skończył 40. To wszystko wygląda inaczej, gdy ma się 40 lat — cała ta kwestia ciemnego pana gotyckiego niepokoju? “40-tka się nie liczy” — odpowiada, choć wydaje się nieco zirytowany. “Bóg zdecydował się mnie porzucić więc zostałem wampirem, sprzedałem duszę Diabłu i spierdalać, życzę innym powodzenia”.
Mówi, że stając się starszym wcale się nie spowalnia, w ogóle, i że nadal bierze narkotyki kiedy tylko może. “Nauczyłem się czegoś nowego” — mówi. “Ćpaj i pij gdy jesteś w dobrym nastroju, a nie w złym. Będziesz szczęśliwszy”. To nieudane uspokojenie się miało rzekomo wiele wspólnego z rozwodem z Ditą Von Teese, burleskową artystką.
Stanęli przed sądem w kwestii tego, kto przejmie opiekę nad ich trzema kotami. “Widziałem ją dwa dni temu” — mówi. “W barze. I mówię ‘Hej, jesteś moją byłą żoną!’ — i dobrze nam się rozmawiało. Więc było to miłe”. A kto w końcu dostał koty? “Ona wzięła kocury. Ja wziąłem dziewiczą kotkę”. Przerywa. “Czy wiesz, że jak powiesz ‘w końcu’ to sugerujesz seks analny?”
Nie, mówię, i pytam czy w tej chwili ma dziewczynę. “Nie” — odpowiada i myśli. “Tak” — mówi — “ale jestem singlem”. Po Von Teese był zaangażowany w związek z aktorką Evan Rachel Wood, ale nie o niej mówi. Wtedy właśnie zaczyna szukać zdjęcia ze swastyką. Nie powie mi na głos jej imienia, ale spisuje je na moim notesie. Stoya. Później szukam jej w Google. Jest serbsko-szkocką gwiazdą porno, wiek 22 lata.
Z Marilynem Mansonem romawia się zabawnie, niezależnie od obecności absyntu. Ale nie wydaje mi się, aby Antychryst Supergwiazda i Bóg Jebania był teraz na dobrym etapie. Może to egzystencjalna panika. Styl na “zwłoki z czarną szminką” robi się już stary. Musi to wiedzieć. Kto nosi czarne koturny w 2009 roku? A poza tym ciągle myślę o tej swastyce. Na upartego jestem w stanie pojąć jak pewien typ kolesia może się tym ekscytować. Ale w wieku 40 lat? Nadal? Podejrzewam, że on naprawdę taki jest i zawsze taki był. Biedny facet.
The High End of Low jest wydana przez Polydor. Manson zagra 13 czerwca na festiwalu Download w Donington Park, Derby.
Times Online, Wielka Brytania, 5 czerwca 2009.
Autor: Hugo Rifkind
Tłumaczenie: Michał Szyksznian (Bullsik)
?2009 Celebritarian.pl

Hehe… Autor to typowy anglik. Troszkę racji ma, choć 40 to nie tragedia. Ale co będzie za parę lat?
Końcówka wywiadu nie daje mi spokoju. Wg autora człowiek w danym wieku powinien robić określone rzeczy. Czyli powinno się postępować wg pewnego schematu typu: szkoła, ślub, dzieci, wnuki, cmentarz;). Wymaganie postępowania schematycznego od Marilyna Mansona jest raczej niedorzeczne.
Ale można z tych słów odczytać również to, że Manson zachowuje się niedojrzale, tzn popada w śmieszność. To już jest poważniejszy zarzut.
Końcówka wywiadu rodzi pytanie: robić to co się uważa za słuszne, w zgodzie z samym sobą? Czy też nie robić nic, bo w pewnym wieku popada się w śmieszność ?
Przyznam, że ten wywiad mnie troszkę przeraża. Manson wygląda tutaj na człowieka całkowicie zagubionego. Ale być może jest to tylko efekt wcześniej imprezy.
Koleś użył ciekawego określenia – egzystencjalna panika. Jestem rozdarty pomiędzy dwoma mozliwymi scenariuszami – albo Manson odlatuje na dobre i szykuje się game over, albo jest to przemyślana zagrywka: doprowadzić się w swoim upadaniu i rozbiciu do formy krańcowej, ale z pełną świadomością, że tworzę tym swój film. Może to jeszcze jeden eksperyment? Już nier tyle ważny dla nas, co dla niego samego.
Zauważcie – w kwietniu i w maju, będąc jeszcze w Los Angeles, udzielał wywiadów dosyć melancholijnych, ale trzymających się kupy, zawierających sens, dotyczących tego, co tworzy i jak żyje. Jak tylko wyruszył na promocję do Europy, to zaczął się mocno alkoholizować, narkotyzować i rozpoczął swoją “kampanię spieprzania wszystkiego”. Unika pytań odnośnie płyty, filmu. Mówi tylko strumieniem brudnych przeżyć.
To gra, on gra Marilyna Mansona. Oby nie była to ostatnia rola w jego życiu.
Niestety koleś chyba chce zagrać Mansona do końca…
I to jest w Nim najlepsze .
Buka.