2009-06: SPIN Magazine
Pytania i odpowiedzi: Marilyn Manson
Nasza obszerna pogawędka z wylewnym prowokatorem rocka porusza tematy byłej dziewczyny Evan Rachel Wood, budżetu 200 tysięcy dolarów na narkotyki, samookaleczenia i wiele (wiele!) innych.
Marilyn Manson może golić sobie brwi, pochłaniać absynt, spożywać narkotyki, śpiewać o swastykach i symulować na scenie masturbację, ale przez telefon, mężczyzna urodzony jako Brian Warner jest bardziej rozgadany niż gimnazjalistka – gość mówi i mówi i mówi i mówi i mówi i mów i mówi…bez przerwy. A wszystko to jest niesamowicie zabawne i czasami odrażające.
Kiedy zadzwoniliśmy do Mansona, aby omówić “The High End of Low”, album, na którym zszedł się z basistą Twiggym Ramirezem, i który w ubiegłym miesiącu zadebiutował na czwartym miejscu listy Billboard 200, rockman ciągle miał inne rzeczy na myśli. Ale kim my jesteśmy, by zmieniać temat?
W ciągu prawie dwóch godzin Manson poruszył prawie każdy aspekt swojego życia, począwszy od wartego 200 tys. dolarów uzależnienia od narkotyków podczas tournee, przez bycie obwinionym o strzelaniny w szkołach, a skończywszy na depresji, jakiej doznał po rozstaniu ze swoją dziewczyną, aktorką Evan Rachel Wood. Przekroczył nawet wszystkie granice przyzwoitości (jak zwykle), ujawniając, że przed samym rozpoczęciem naszego wywiadu rzucał o ścianę prezerwatywami pełnymi nasienia. Super!
Manson posuwa się naprzód szybko i ma mnóstwo do powiedzenia, niezależnie czy jest to mądre, odrażające, straszne, odkrywcze, głupie, niewiarygodne czy też szczere – tak więc, przygotujcie się.
Cześć Marilyn. Jak się masz?
To zależy czy zrobimy z tego wywiad pt. “zmieszać Mansona z błotem”, czy też dobry wywiad?
To będzie najlepszy wywiad w historii.
Dobrze… Miałem ci wysłać zdjęcie, które właśnie zrobiłem. Przedstawia nowe dzieło sztuki współczesnej, jakie stworzyłem. Nazwijmy to dzieło moim Jack-off Pollock [nieprzetłumaczalna gra słów, jack-off - masturbować się, Pollock ? nawiązanie do Jacksona Pollocka, amerykańskiego malarza], coś w tym rodzaju. Miałem dwa kondomy – obce mi rzeczy, nie widziałem ich od 25 lat – i rzuciłem nimi w lustro, przykleiły się do niego i utworzyły to dzieło sztuki. I nie mogę się zdecydować jak to nazwać. Zastanawiam się nad “Nie chcę, abyś była pokarana moim upośledzonym dzieckiem” lub “To nie jest tylko miłość, to lifestyle”. Ponieważ to były kondomy Lifestyle.
Czy nazwa byłaby inna, gdyby to były kondomy Mangum lub Trojan?
Tak sądzę. Byłem po prostu ciekaw, co innego mogę zrobić z kondomem wypełnionym moim nasieniem, niż oczywiste szkody, jakie można nim wyrządzić.
No cóż, wiesz, mogłeś być higieniczny i wyrzucić go?
On był jak pi?ata chorób, dzieci i zamętu. Kiedy teraz rozmawiamy on dosłownie ścieka, dwa takie kondomy. Chciałem się tylko upewnić, że wiesz, że potrafię sprostać zadaniu. Chcę się upewnić, że moja sprawność seksualna jest tym potwierdzona. Z przyjemnością zobaczyłbym to zdjęcie na okładce SPIN.
O co chodzi z tytułem Twojego albumu, “The High End of Low”?
Przeszedłem przez ciężki okres w czasie Bożego Narodzenia, w czasie którego pojąłem różnicę pomiędzy miłością a zależnością od drugiej osoby i pomiędzy słabością a pożądaniem. I to dużo zmieniło w moim życiu.
Więc wróciłem [do studio] 2-ego stycznia i zobaczyłem swoich jedynych przyjaciół, którymi obecnie są członkowie zespołu, i każdy mnie zapytał: “Jak się masz?” a ja powiedziałem: “Jestem u szczytu dna.” I z miejsca wiedziałem, że tak będzie nazywał się ten album.
Wyjaśnij mi to.
Tytuł dokładnie określa album, który jest o stracie stanu łaski i próbie dostosowania się i bycia zaakceptowanym jako śmiertelnik lub jako zwykła osoba podczas gdy ludzie nie postrzegają cię w ten sposób. Traktuje też o porzuceniu tego, czym jesteś, aby udowodnić, że kochasz kogoś bardziej niż siebie samego. Gdy dochodzisz do takiego stanu to przestajesz być kochany. Myślę, że w połowie płyty można to usłyszeć. Na płycie przechodzę od rozpaczy do gniewu, to jak przejście przez etapy destrukcji i rekonstrukcji.
Jak wyglądał proces nagrywania płyty? Minęło ponad siedem lat odkąd Ty i Twiggy pracowaliście razem. Czy było ciężko?
To jest album, który Twiggy i ja zawsze chcieliśmy nagrać. I niestety, albo też na szczęście, musieliśmy się rozstać, aby to osiągnąć. Odszedł i robił rzeczy na własną rękę, podobnie jak ja, i obaj dokonaliśmy rzeczy, z których jesteśmy dumni. Wziął się za muzykę, a ja pisałem teksty piosenek i byłem zaangażowany w produkcję. [Producent/były perkusista NIN] Chris Vrenna odegrał rolę odpowiedzialnej osoby, mimo że dużo się nad nim znęcaliśmy. Jestem w boksie nagraniowym, zamknięty z każdym swoim oddechem, sapię skrzywioną przegrodą, kaszlę, wymiotuje, tryskam spermą, wszelkie dźwięki wychodzą ze mnie. Kazałem [Vrennie] spisywać moje teksty. Wiele razy brałem się za piosenki wykorzystując pomysły zrodzone jedynie w tej części mojej głowy, której nie potrafię kontrolować, w podświadomości.
Nie znaczy to jednak, że improwizowałem – nawet nie wiem, co to znaczy. Chcę, aby ludzie zawsze mieli jasność, gdy ktoś powie: “Ten album brzmi tak surowo, jest naprawdę nieobrobiony.” To był świadomy wybór stylu produkcji i nie oznacza to, że było go łatwo nagrać lub wyprodukować; oznacza to, że trzeba zrobić to inaczej. Po ukończeniu “Eat Me, Drink Me” zostało mi to marzenie – szekspirowski ideał uczucia, wiesz, chodzi o to podejście – ?Jeśli świat nas nie rozumie to umrzyjmy razem”, które, teraz, uważam za tchórzostwo. I słychać je w pierwszym utworze. Piosenki występują na albumie w kolejności, w jakiej je zaśpiewałem. “Devour” była pierwszą a zarazem najtrudniejszą do zaśpiewania.
Dlaczego ta piosenka była dla Ciebie taka trudna emocjonalnie?
Ta piosenka mówi o tym, jak ktoś powiedział mi: “Okej, chcę być z tobą aż do śmierci.” A potem zrezygnował. Byłem w takim punkcie życia, więc powiedziałem: “Okej, umrzyjmy, ale wiesz co ci powiem, zabiję cię pierwszą, ponieważ ci nie ufam.” Naprawdę. Ciężko jest spojrzeć wstecz i ujrzeć się jako tą samą osobę. Jestem teraz bardzo obiektywny. Zacząłem stosować tę naprawdę fantastyczną regułę, której nie uczą cię w AA, AAA czy też w każdym innym akronimie: Ćpaj i pij, gdy jesteś szczęśliwy, nie, gdy jesteś smutny. To działa wspaniale. Ale nie mogę powiedzieć, że robiłem tak cały czas.
Podczas nagrywania “Eat Me, Drink Me” czułem się jakbym powrócił z przyszłości i ujrzał starą wersję siebie i zamiast zabić wersję z przyszłości stara wersja została pogrzebana wraz z “Eat Me, Drink Me”. W pewnej anomalii, jeśli chcesz spojrzeć na to z perspektywy science-fiction, Manson, który teraz istnieje nie jest nawet tą samą osobą, która miała cokolwiek wspólnego z 39-oma latami mojego życia. Płyta – 15-sta piosenka – została ukończona w moje urodziny [5 stycznia] ? 1-5-69. 15-stki są po prostu wszechobecne na tej płycie. To moja liczba. W tarocie to karta diabła. Mam wytatuowaną 15-stkę za uchem. To prawdopodobnie nowa liczba bestii.
Ty i Twiggy spędziliście osobno niemal dziesięć lat. W jaki sposób się zeszliście?
To musiało się w końcu zdarzyć. Zszedłem do baru w hotelu, w którym mieszkałem – prawie jak teraz, nie miałem gdzie się zatrzymać. To był the Roosevelt Hotel, przez wielu uznany za nawiedzony. To było w przerwie podczas trasy “Eat Me, Drink Me”, przed samym Bożym Narodzeniem w 2007 r. Zupełnie przypadkowo wpadliśmy na siebie, a on wyglądał tak, jak ja się czułem rok wcześniej. I nagle zrozumiałem, że on w końcu dorósł do tego etapu życia, kiedy podejmujesz ryzyko związane z zaangażowaniem, strachem i stratą, a w naszym przypadku to nigdy wcześniej nie istniało, ponieważ mieliśmy siebie.
Obaj byliśmy w wielu związkach, które prawdopodobnie były niesprawiedliwe, ponieważ brakowało nam siebie – próbowaliśmy dziewczynami zapełnić pustkę, gdy zabrakło nam siebie – najlepszych przyjaciół. Patrząc wstecz, jestem świadom, że odegrało to dużą rolę. A jego powrót do mojego życia bardzo zakłócił mój poprzedni związek, zmienił mnie w sposób, który początkowo był euforyczny. Bez wahania powiedziałem Timowi Skoldowi, który zajął jego miejsce: “Słuchaj, to się musi stać. Przykro mi, do widzenia.” Tak więc koncertowaliśmy przez jakiś miesiąc, a jako że nie chcieliśmy przestać to zaczęliśmy tworzyć ten album. Jestem przede wszystkim całkowicie oddany temu, co robię, każdy artysta jest. I sądzę, że to właśnie to nie miało sensu w moim poprzednim związku. I czułem się rozdarty, jakbym miał wybierać pomiędzy tymi dwoma rzeczami. I nie mogłem, to było trudne. Więc skończyło się na tym, że spaliłem doszczętnie jedno, a próbowałem ocalić to drugie, dopóki to się jeszcze działo.
Wygląda na to, że okres po Twoim rozstaniu z Evan Rachel Wood był naprawdę ciężki. Który moment był najgorszy?
Śpiewam o tym w “Into the Fire” – “If you want to hit bottom, don’t bother trying to take me with you? [Jeśli chcesz sięgnąć dna, nie fatyguj się by zabrać mnie ze sobą]. Najgorzej było w Boże Narodzenie 2008 r., ponieważ nie rozmawiałem z rodziną. Moje ściany popisane były słowami piosenek, a do jednej z nich przybite były woreczki po kokainie. I naprawdę doświadczyłem tego, że zmagałem się z byciem samotnym, porzuconym i zdradzonym przez to, że zaufałem jednej osobie i popełniłem ten błąd, że wybrałem niewłaściwą osobę. A taki błąd każdy doskonale rozumie. Popełniłem ten błąd, że próbowałem, desperacko, chwycić się, ocalić i posiąść to na własność. I za każdym razem, gdy do niej dzwoniłem – dzwoniłem 158 razy – brałem żyletkę i ciąłem twarz lub ręce.
Z dzisiejszej perspektywy uważam, że to było bardzo głupie. Zrobiłem to celowo, to była skaryfikacja, tatuaż. Chciałem pokazać jej ból, jaki mi zadała. Chciałem przez to powiedzieć: “Chcę, abyś fizycznie zobaczyła, co uczyniłaś.” Brzmi to jak ściema, ale to szczera prawda, a ja mam w dupie to czy ludzie wierzą mi, czy nie. Mam na dowód blizny. Nie chciałem, aby ludzie przy każdym wywiadzie pytali mnie: “Czy ta płyta traktuje o Twoim związku z byłą dziewczyną?” Ale te zniszczenia są jego częścią, a piosenka “I Want to Kill You Like They Do in the Movies” opowiada o moich fantazjach. Codziennie marzę o tym, aby roztrzaskać jej czaszkę młotem pneumatycznym.
Wow.
Wesołych Świąt.
Eee… nie sądzę, abyś mógł to zapakować i położyć pod choinkę.
Można to okleić plastrami. Teraz mogę się z tego śmiać, ponieważ to proces, przez który przeszedłem i muszę zachować do niego dystans. Tylko w ten sposób można być mną. Każdy mówi: “Marilyn Manson jest taki poważny, taki elokwentny, taki inteligentny, ponieważ udało mu się ułożyć zdanie, w którym jest więcej słów niż mi przychodzi do głowy i, wiesz, “Bowling for Columbine.” Itd. To jest komplement i w ogóle, ale sam sens imienia Marilyn Manson to podsumowuje – to jest sprzeczność, osobliwe połączenie.
I oczywiście kilka tygodni temu tamten uczeń powiedział: “Hail Marilyn Manson” a potem strzelił do nauczyciela. To zaskakujące, ponieważ w piosence “Arma-Goddamn-Motherfuckin-Geddon” śpiewam “Fuck the TV and the radio, I’m gonna take the credit for the death toll” [Jebać telewizję i radio, sobie przypiszę liczbę ofiar śmiertelnych]. To wszystko za co mnie winią. Nie przypisuje się mi żadnych innych zasług. Więc jeśli mają mnie za to obwinić to chcę, aby zapisano to na moje konto. Nie mówię, że się z tym zgadzam, ale nie mówię też, że się nie zgadzam. Nie zamierzam być jakimś poprawnym politycznie ekologiem. Jestem ostatnią osobą na świecie, która wyrządza krzywdę i jeśli ludzie martwią się tym, co robi moja muzyka to dlaczego nikt nie powie: “Ej, czy nie powinniśmy się martwić tym, co on robi?” Oprócz rzucania zużytymi prezerwatywami o ścianę.
Oczywiście jestem wystarczająco niebezpieczny, aby nagrać piosenki, które są kłopotliwe. Podczas Columbine FBI założyło mi podsłuch w telefonie. Grożono mi śmiercią więcej razy niż jestem w stanie pamiętać. To niekończący się proces. Gdy śpię w nocy, czasami, ale to nie w obawie o własne życie nie mogę zasnąć. W nocy nie mogę zasnąć, jeśli nie dokonam przynajmniej jednej rzeczy. Tylko to trzyma mnie na nogach. Nie chodzi mi o imprezowanie; nawet nie wiem, co to słowo znaczy. Przyjęcia oznaczają, że masz kapelusz, i że była zabawa… z klaunami.
Jaka była Twoja reakcja na to, że media zrzuciły na Ciebie odpowiedzialność? Przypuszczam, że ten incydent z uczniem sprowadził grad telefonów, listów, emaili, itp. Jaka była Twoja pierwsza reakcja na tę historię?
Pierwsza reakcja: Skąd on wziął pistolet…i dlaczego ja nie mogę dostać takiego? Szokuje mnie, że łatwiej jest kupić pistolet w Wal-Mart niż moją płytę. Mimo, że jest to rozrywka, muzyka, to nie oznacza to, że nie ma żadnej wartości. Pod żadnym pozorem nie powiedziałbym, że to, co robię jest tylko rozrywką. Tak naprawdę, to uwielbiam obrażać badziew, którego nie lubię, mówiąc: “Wow, to musi być sztuka, bo rozrywka to nie jest.” Ale jest w tym ironia, że mogą sprzedawać w sklepie płyty, a nie umieszczą tytułu “Pretty as a Swastika” na okładce, ale w tym samym sklepie mają na przykład film “Valkyrie“, na okładce którego znajduje się swastyka. Trzeba pamiętać, że ja nawet nie używam tego symbolu, tylko słowa, więc wytwórnia płytowa tak jakby stworzyła nowe przekleństwo, standardowo, dla mnie.
Tak więc dlatego osobiście wybrałem symbol dolara do teledysku “Arma-Goddamn-Motherfuckin-Geddon”, ponieważ uważam, że jest to najlepsza deklaracja. Moje decyzje opierają się na sztuce i potrafię to robić i nie dlatego, że mogę przejść na emeryturę na jakiejś jebanej wyspie. Nie mam nic, straciłem wszystko i odzyskałem to i jestem szczęśliwy, że mieszkam w hotelu, tak długo jak mogę nakarmić swojego kota, namówić piękne dziewczyny do robienia okropnych rzeczy, których nie powinny ze mną robić i zapłacić za absynt i narkotyki – to jest rock’n'roll. Oczywiście jest w tym też sztuka. Oczywiście jestem też malarzem i oczywiście chcę coś powiedzieć, ale nie zamierzam się nigdy więcej kurwa sprzedawać. Kiedy przygotowuję płytę, muzyka, którą nagrywam i to, co gram na żywo to jest mój album. Cokolwiek oni chcą włożyć do opakowania to jest ich produkt. Dlaczego miano by ocenzurować słowo “fuck” w piosence? Szczerze, kto nie chce “fuck”? Im więcej “fuck”, tym lepiej. W życiu to jest metafora – im więcej fucków, tym większa zabawa. Hej, “fuck” różni się od “fun” tylko dwoma literami.
Czy znajdujesz jakieś pocieszenie w tym, że to właśnie dzięki cenzurze Twój album trafia do sklepów dla dzieciaków, które inaczej nie miałyby dostępu do Twojej muzyki?
Nie. Fakt, że wytwórnia płytowa twierdzi, że nie może umieścić tej piosenki na płycie… to niedorzeczność. Więc mówię: “Okej, w takim razie nie wypuszczajcie tej płyty.” A oni po prostu nie wiedzą, co powiedzieć. Wspaniale jest mieć taki rodzaj nastawienia. Gdy ktoś robi z ciebie produkt, a ty tego wcale nie kontrolujesz, czujesz się jak dziwka, jak ktoś, kto jest bity i popychany. Ale na koncercie mógłbym śpiewać “I Want to Kill You Like They Do in the Movies” przez 60 minut. Co oni zrobią, wyjdą? Proszę bardzo, to właśnie chcę zrobić.
Tym, którzy zostaną bardzo to się spodoba i mi także, inaczej bym tego nie robił. Szychy z wytwórni chciały, abym usunął “Pretty as a Swastika” z płyty, ponieważ pomyśleli: “Ach, ten album jest taki dobry Manson, nie chcemy tego zepsuć, ponieważ są tam pewne rzeczy…”A ja powiedziałem: “Słuchajcie, co według was ta piosenka oznacza? Czy to jest komplement czy obelga?” Pod względem słów ta piosenka napawa mnie dumą, ponieważ jest to piosenka miłosna, jest polityczna, wszystko w jednym – to właśnie ja. Mam nadzieję, że ludzie będą się nią zachwycać przez lata i wiem, że dziewczyny lubią robić przy niej striptiz, i jestem pewien, że ludzie chcą przy niej walczyć i nie miałem żadnych skarg, a już na pewno nie od Żydów, których ma rzekomo obrażać. Nie mówię nic o Hitlerze, holokauście ani też o nazistach. Nie chcę być ciotą i mówić: “To jest hinduski symbol.” Oczywiście, że wiem, co to znaczy. Mówię, jesteś piękna jak swastyka, sztuka jest znakiem zapytania, sam dopowiedz sobie resztę. To jest zadanie słuchacza – na tym właśnie polega muzyka.
Na płycie jest kilka piosenek inspirowanych bluesem. Czego słuchałeś podczas tworzenia?
Dużo Johnny Casha. Ale nie chciałem naśladować Johnny Casha. Niezupełnie jestem jego fanem, ponieważ nie rozumiem jego stanowiska. On jest zagmatwany. Z jednej strony jest uduchowiony, a z drugiej jest jak więzienie Folsom. Ale właśnie to mi się w nim spodobało. Polubiłem jego podejście – nie daje się obrzucać gównem. Ta ironia wpłynęła na “Four Rusted Horses”, ironia jest obecna w każdym momencie tej piosenki, ale w ten sposób stała się prorocza. Ta piosenka naprawdę zaczęła dyktować to, co chcieliśmy zrobić na płycie. Na poziomie tekstu jest jak rymowanka. Zrozumiałem, że śpiewam o swoim zespole, a każdy na początku myślał, że śpiewam o apokalipsie, ale ta piosenka jest raczej o nas czterech, moim zespole, który to wszystko zdołał przetrwać i o tym dokąd teraz zmierzamy. W tej piosence utwierdzam się w pozycji kata, kukły, pariasa, kozła ofiarnego.
Płyta dużo traktuje o nieśmiertelności, a poprzednia mocno koncentrowała się na motywie wampira, ale nie w oklepany sposób. Teraz ludzie powiedzą: “Aha, tamta płyta była inspirowana Twilight.” Czy też może “Lost Boys”, ponieważ oglądałem to w liceum. Tamta płyta mówiła o koncepcji Nosferatu, by prześcignąć noc, zanim wzejdzie słońce. Ten album, o dziwo, patrząc na niego obiektywnie, mówi o rzeczach w odwrotnym sensie. Widzę nowy początek. I przypuszczam, że katolicka szkoła wbiła mi do głowy Biblię. Utożsamiam się z czarnym charakterem, Lucyferem, który jest upadłym aniołem. Symbolizuje go światło. Każdy chce wiedzieć: “Czy uważasz się za wzór do naśladowania?” Uważam się za wzorcowy czarny charakter. Wzór do naśladowania jest jebanym manekinem. Wzorcowy czarny charakter niszczy, psuje i dokonuje zmian. Musi działać tak, aby powstawały problemy i pojawiały się pytania. Nie ma takiej historii, którą ktoś widział, czytał czy też uwielbiał, w której nie lubiłby czarnego charakteru, nawet, jeśli nie chce się do tego przyznać. To właśnie on stanowi przełom. Bohater nigdy nie jest gwiazdą historii.
Co się dzieje z Twoim kolejnym filmem, “Wizje Lewisa Carrolla”? Pracujesz nad nim już od jakiegoś czasu.
Cóż, mam nadzieję, że zajmę się nim po tej letniej trasie ze Slayerem. Pojawił się szereg komplikacji, począwszy od tego, że zainwestowanie pewnego okresu swojego życia, aby nie mieć dochodów to duże poświęcenie. Nie patrzę na to jak na dochodowe przedsięwzięcie i nie mam z tym problemu. Początkowo wepchnąłem się w to, ponieważ uciekałem od tworzenia muzyki. Czułem jakbym nie miał już nic do powiedzenia w muzyce. Obecnie jestem zakochany w byciu gwiazdą rocka i tworzeniu muzyki. Tak więc będzie zrobiony, kiedy go zrobię. Filmowałem i kiedy się rozłączymy zamierzam nakręcić coś innego. Ale nie mam ochoty robić filmu w hollywoodzkim stylu. Wszyscy moi idole, jak Dali, są ludźmi, którzy utorowali drogę różnym formom kina. Niezależnie czy ma to trwać godzinę, dwa dni, czy wiecznie. Stanie się, gdy się stanie. Obecnie moje serce i moja kreatywność są dużo bardziej – bardziej niż kiedykolwiek – zaangażowane w muzykę.
Twoje tournee ze Slayerem zbliża się wielkimi krokami. Koncertowałeś z nimi już wcześniej kilka razy – czy masz coś ciekawego do opowiedzenia?
Najpierw kupiłem [ich album z 1985 r.] “Live Undead”, i byłem nim tak przerażony, że kazałem mamie go zwrócić. To naprawdę niesamowite móc z nimi wystąpić. To dziwne, ponieważ jest mi bardzo ciężko żyć w dobrym stosunkach z innymi zespołami. Wcześniej była mowa o współpracy z różnymi gitarzystami przy nagrywaniu tego albumu. To było zanim zeszliśmy się z Twiggym, ponieważ gdy tylko Twiggy wrócił, nikt inny nie wchodził w grę i nie obchodzi mnie co masz do zaoferowania – to był nasz album.
Sądzę, że Slayer podczas trasy wnosi sobą tak dużo szatana jak i my. Ale szatan przybiera wiele różnych postaci i teraz zbliża się w formie nieuchronnej erekcji. Myślę, że anegdotą na podsumowanie tego jest to, że nie spotkałem nikogo, za wyjątkiem Huntera S. Thompsona i chłopaków ze Slayera, kto mógłby mi dorównać pod względem mojego spożycia niszczących mocy. Staram się uczynić z mojego ciała miejsce, w którym zarazki będą bały się zamieszkać. Ci faceci są bardzo wkurzeni i bardzo poważni. Ale naprawdę lubię Jerrego [Hannemana/gitarzystę] ? ma poczucie humoru. Namówienie ich do pomalowania oczu jest trudniejsze niż namówienie mnie na zapuszczenia wąsów. Tak więc nigdy nie będzie takiego połączenia, w którym ja zapuszczę bródkę a oni umalują się kredka do oczu. Nie sądzę, aby to miało się zdarzyć…niestety. Ale to, co lubimy robić za zamkniętymi drzwiami chcemy zachować dla siebie – niech będzie jednak wiadomo, że kosztuje mnie to jakieś 200 tys. dolarów.
SPIN Magazine, Nowy Jork, 24 czerwca 2009
Autor: William Goodman
Tłumaczenie: Kamil Sterniczuk a.k.a. Panicz
Korekta: Toksyczny_Cukierek
?2009 Celebritarian.pl


Panicz, Toksia – wielkie dzięki!
Ciekawy wywiad.
Manson i wąsy
..Nieeee!;p
Yep, w filmach zazwyczaj z zarostem. Szanowny z wąsem zagrał również w “Jawbreaker” http://www.youtube.com/watch?v=zyeqZJ9ThDw