2009-05: NoiseCreep
Marilyn Manson nigdy nie przestał generować kontrowersji w popularnych mediach, po części ze względu na wywrotowy wygląd, kontrowersyjne towarzystwo i muzykę, która jest niczym kopniak w jaja. Rozmawialiśmy z Mansonem, który dla swojej mamy i według metryki jest Brianem Warnerem, o północy, w przededniu premiery jego nowego albumu “The High End of Low”. Był rozgadany, zabawny i bardzo inteligentny, bez wahania zwierzając się na temat zjednoczenia z Twiggym Ramirezem, rozstania z aktorką Evan Rachel Wood, spędzania w samotności okresu świątecznego i mówiąc, co sądzi o swojej muzyce, która inspiruje przypadkowe akty przemocy. Określił siebie jako wzorcowy czarny charakter i nie wstydził się rozmawiać na każdy temat, jaki mu podsunęliśmy.
W jakim stopniu twoje zejście się z basistą Twiggym Ramirezem pobudziło twórczość przy pracy nad tym albumem?
Chodzi o to, że zrozumiałem doniosłość straty, na płycie śpiewam nawet “I am going to teach you about loss” [Pokażę Ci, co znaczy stracić - przyp.]. W moim życiu dzieją się teraz różne rzeczy i kiedy odzyskujesz przyjaciela to zdajesz sobie sprawę z pustki, jaka wcześniej istniała. To było tak jak gdyby czas zatrzymał się w miejscu. Osobno zrobiliśmy wiele i potrafimy przetrwać w pojedynkę. Na nowej płycie zrobiliśmy coś, czego nikt inny nie byłby w stanie zrobić. Chcieliśmy nagrać tą płytę we odpowiednim momencie, jako przyjaciele. Potrzebowaliśmy się na wzajem. Obaj mieliśmy podobne doświadczenia, jeśli chodzi o związki, ale nie mieliśmy siebie, najlepszych przyjaciół, by powiedzieć sobie: “Znoszę teraz męki”. Wniósł do płyty muzykę, która brzmiała jak to, co chciałem powiedzieć. Byłem przerażony tym, że muszę jeszcze ulepszyć tę muzykę i powiedzieć i zrobić coś, czego do tej pory jeszcze nie zrobiłem, ani nie powiedziałem. Jako wokalista i autor tekstów pracowałem pomiędzy listopadem a 5 stycznia — skończyłem w dniu swoich urodzin. W tym okresie mieszkałem sam, co mi się nigdy wcześniej nie zdarzyło. Na początku, tak jak każdy, mieszkałem z rodzicami, aż do czasu założenia zespołu, wyjazdów w trasę koncertową i mieszkania w hotelach, aż do mieszkania ze swoimi dziewczynami. W listopadzie zakończył się mój kolejny związek a ja zamieszkałem sam i stało się to procesem. Z własnego wyboru spędziłem okres świąteczny sam!
Nie wyglądasz na faceta, który poważnie traktuje święta!
Nie przepadam za świętami, ale Boże Narodzenie, Sylwestra i urodziny spędziłem całkiem sam. Wróciłem do studia i nagrałem trzy ostatnie utwory. Zbudziłem się myśląc “Muszę zaśpiewać do końca tą piosenkę i skończyć tą płytę”, która nie jest o rezygnacji z tego, kim jesteś. Jest raczej o zrozumieniu tego, co nie sprawdza się, o nienawiści do wszystkich i próbie zniszczenia tego. Bez tego uczucia piosenka “Devour” nie istniałaby. Opowiada ona o morderstwie i samobójstwie, które prawie się wydarzyły, a także o tym, dlaczego się nie wydarzyły, dzięki czemu utwór ten rozpoczyna płytę. Osoba, która napisała tę piosenkę nie jest tą samą, która napisała ostatni utwór na płycie — “15″. Teraz widzę, że okazywanie życzliwości i miłości nie powinno być mylone ze słabością. Postanowiłem, że nie będę desperacko szukał miłości. Mogłem skończyć tę płytę będąc pusty jak Patrick Bateman z American Psycho, bez jakiegokolwiek poczucia rzeczywistości czy kontaktu z ludźmi. Utwór “15″ jest jak moment, gdy wychodzisz z kina po napisach końcowych i coś czego się nie spodziewałeś nagle się wydarza.
W jakim stopniu ten album dotyczy zakończenia związku z aktorką Evan Rachel Wood?
Kiedy ten związek się zakończył odkryłem kim powinienem być. Mój poprzedni album “Eat Me, Drink Me” mówił o załamanej osobie, odbudowie i uczuciu. Był bardzo Szekspirowski. Jeśli chodzi o tamten związek, przetoczył się on swoim normalnym torem, a ja desperacko walczyłem o jego utrzymanie. Uczepiłem się części siebie, która tak naprawdę nie istnieje, ale wtedy myślałem inaczej. Wziąłem siebie za osobę, która napisała “Devour” a nie utwór “15″, Każdy, kto zna mnie bliżej, płacze słuchając tej drugiej piosenki. Wytatuowałem sobie 15 za uchem. To nowa liczba bestii.
W twoim pierwszym teledysku, “Arma-Goddamn-Motherfucking-Geddon” pojawia się mnóstwo fuck’ów.
To było celowe i zarazem największe nadużycie wulgaryzmów na płycie, na jakie kiedykolwiek sobie pozwoliłem. Ostrzeżenie “Parental Advisory” jest nieodłącznym elementem moich płyt. Gdy jednak mówię “et cetera” [i tak dalej - przyp.] to jest to najważniejsza część piosenki. Widziałem jak w wiadomościach, historiach o śmierci, gwałtach i morderstwach dodają “et cetera”, co mnie zarazem szokuje i bawi. Takie okropieństwa stały się przyziemne, a ludzie zostali sprowadzeni do “etc.” Mam wytatuowane “etc.” na nadgarstku. Gdy podetnę sobie żyły to przetnę napis “etc.”, co będzie potrójnie ironiczne.
Czy wytatuowałeś sobie “et cetera” czy tylko “etc.”?
Etc. Zależy mi na zwięzłości.
Kontrowersja jest dla Ciebie niczym nowym, ale jak sobie z nią radzisz w 2009 r.?
Począwszy od Columbine…to jak powrót do piosenki the Beatles “Helter Skelter” z 1969 r., którą obwiniano za przemoc. “Arma-Goddamn-Motherfuckin-Geddon” nie ma być zabawny. Jest sarkastyczny i może być postrzegany jako zabawny, ale w kontekście całej płyty jest mroczny. Jeśli chodzi o całą tę kontrowersję, to chcę przypisać sobie liczbę ofiar śmiertelnych. Zrzucają na mnie odpowiedzialność za więcej strzelanin w szkołach niż na kogokolwiek innego w historii, więc myślę, że chcę tej zasługi. Nie toleruję, ani też nie zachęcam do czegoś takiego, ale z drugiej strony pojawia się pytanie: Jeśli ludzi niepokoi to, do czego prowadzi moja muzyka, to dlaczego nie boją się tego, co ja mogę zrobić? Winę ponoszą chrześcijanie. Winię ich za nieumiejętność stanięcia nago przed kobietami i czuciem się z tym dobrze. Wierzę w duchowość, ale jako artysta, robisz gówno i dajesz to światu. Sztuka jest znakiem zapytania, a nie odpowiedzią i właśnie to wybrałem.
Wyraźnie kreujesz się na osobę, która rozkoszuje się szokowaniem ludzi…
To wybór, którego dokonałem, aby utwierdzić się w roli czarnego charakteru. To duża odpowiedzialność [chichocze]. Ludzie zawsze pytają znanych osób, “Jak się czujesz w roli wzoru do naśladowania?”. A co powiedzą na wzorcowy czarny charakter? To dużo trudniejsze. Wzór tylko istnieje. Czarny charakter odwala całą robotę.
NoiseCreep, 27 maja 2009
Tłumaczenie: Kamil Sterniczuk a.k.a. Panicz
?2009 Celebritarian.pl

