2009-01: The New York Times

Szwajcarska wioska ma spokój, ciszę oraz produkt sygnowany przez Marilyna Mansona
Autor: John Tagliabue
English Version
KALLNACH, Szwajcaria ? Niewielu mieszkańców tej cichej wioski z osobliwymi chatkami zna “Eat Me, Drink Me”, płytę shock-rockera Marilyna Mansona. Lecz prawie każdy słyszał o jego zamiłowaniu do absyntu.
Trudno o większy kontrast niż Mr. Manson, amerykański zły chłopiec, który wprowadził złoty wiek groteski, oraz półtora tysiąca ludzi żyjących cicho w przysadzistych domkach rozmieszczonych wzdłuż głównej ulicy Kallnach, których dachy prawie sięgają ziemi.
“Oni są zupełnie inni” — powiedział Beat Läderach (lat 47), zarządca miasteczka od prawie 17-tu lat. “Poruszamy się odcięci od świata, w bardzo sennej egzystencji. Ale ma to swoje zalety: małe bezrobocie, nie ma wandalizmu; życie jest skromne, komfortowe, przyjazne”.
Pomimo to powiązania miasteczka z Mansonem “są dla nas ważne” — mówi pan Läderach. Dodał, że nazwa Kallnach stała się dobrze znana dzięki sukcesowi jaki odniósł przy Mansonie ów wysokiej jakości absynt.
W pewnym sensie wzgórza i doliny na północny zachód od Kallnach, poza tym, że są znane z zegarków, powinny być nazwane kolebką absyntu. Piołun, najważniejszy składnik absyntu, a także inne zioła, które wchodzą w jego skład, rosną tutaj, w szwajcarskich górach Jura, nader obficie. Francuscy impresjoniści, tacy jak Edgar Degas, czy Édouard Manet, nie tylko pili absynt, ale także przedstawiali go w swoich obrazach.
Lecz absynt, którego zawartość alkoholu może sięgać nawet 75 procent, był znany także jako Zielona Wróżka, złośliwy chochlik który, jak mówiono, potrafił wpływać na umysły mężczyzn i kobiet, wywołując majaczenia, halucynacje, zawroty głowy a nawet szaleństwo.
Na początku XX wieku rządy wielu krajów zakazywały go. Miłośnicy absyntu zaprzeczali jego toksyczności i winili przemysł produkcji win za próby odsunięcia na bok konkurencji. (Współczesne badania wykazały, że produkowany dziś absynt nie ma żadnej z tych właściwości).
W jaki więc sposób doszło do związku shock-rockera, aktora i artysty z tą ospałą wioską? Zaczęło się w 2005 roku, po tym jak Szwajcaria, idąć w ślady Stanów Zjednoczonych i innych krajów w Europie, zalegalizowała produkcję absyntu [Autor posiada niedokładne informacje -- tak naprawdę Stany Zjednoczone są ostatnim z wielkich krajów, który nadal nie uregulował prawnie kwestii produkcji tego alkoholu - przyp. tłum.] .
Człowiek, który wskrzesił absynt w Kallnach nazywa się Oliver Matter — jego pradziadek najpierw destylował tu w latach 20-tych sznaps i wysyłał go do Chicago pod nazwą Will Tell na światową wystawę w 1933 roku.
W 2004 roku, na dwa miesiące przed zalegalizowaniem absyntu w wyniku przeprowadzenia szwajcarskiego referendum, pan Matter przygotował swoje destylatory, duże miedziane kule w szopie za miastem, aby móc produkować alkohol. “Właściwie to nie chciałem” — mówi, oprowadzając gościa po destylarni — “ale miałem recepturę. Mój pradziadek pożyczył kiedyś pieniądze pewnemu dostawcy trzody, a że ten nie mógł mu ich oddać, to w zamian ofiarował pradziadkowi przepis na absynt, który po latach odnalazłem w jego dokumentach”.
Po tym jak w 1910 roku zakazano w Szwajcarii absyntu, trunek ten zszedł do podziemia. “Mogłeś go znaleźć w każdym gospodarstwie” – powiedział pan Matter, tyczkowaty człowiek z ogoloną głową. “Był trzymany jako lekarstwo”.
Przypuszczalnie produkowano rocznie 20 tysięcy galonów [ponad 75700 litrów - przyp. tłum.] nielegalnego absyntu — rachunek możliwy do obliczenia ponieważ uporządkowana Szwajcaria była skrupulatna jeśli chodzi o płacenie podatku alkoholowego.
Najwyraźniej świat dojrzał do powotu absyntu. W okresie rozpoczęcia produkcji z panem Matterem skontaktowali się dystrybutorzy chcący sprzedawać jego absynt na duzych rynkach, takich jak Anglia, Francja, czy Stany Zjednoczone, gdzie absynt w zawrotnym tempie stawał się manią.
Jednym z dystrybutorów, którzy weszli w kontakt z panem Matterem był 41-letni Marcus Lion, zwarty, żywotny biznesmen z południowych Niemiec, który szukał absyntu o wysokiej jakości dla konkretnego klienta, Marilyna Mansona, którego menadżer znał się z panem Lionem. “Absynt stawał się głównym tematem” — powiedział pan Lion — “A Manson był znany jako koneser absyntu”.
Po koncercie w Bazylei, szwajcarskim mieście na północny wschód stąd, pan Lion spotkał się z panem Mansonem, odkrywając, że mają wspólnych znajomych i gusta, włączając w to absynt. Zgodzili się produkować specjalny absynt, który miał się nazywać Mansinthe, używając destylarni pana Mattera.
Po kilku próbnych destylacjach Mansinthe został wprowadzony do sprzedaży w lecie 2006 roku [błędna informacja; stało się to rok później -- przyp. tłum.] za cenę 65 dolarów za 0,7 l. W następnych miesiącach sprzedaż poszła w górę, osiągając stan czterokrotnie wyższy niż ilość absyntu, którą pan Matter sprzedał rok wcześniej. Teraz absynt stanowi około połowy jego rocznej sprzedaży w wysokości 1,3 miliona dolarów.
Niedługo po tym nazwisko Mansona było na wszystkich językach w Kallnach. Obecnie 68-letni Fritz Meyer zaopatruje w Mansinthe półki swojego sklepu mięsno-spożywczego na głównej ulicy Kallnach, stawiając go obok Jacka Danielsa i irlandzkiej Bailey’s. Sprzedaje kiełbasy wieprzowe aromatyzowane absyntem. “Są bardzo popularne” — mówi.
Mansinthe, jak mówi Mr. Lion, “dał prawdziwego kopa absyntowemu światu”.
“Nie musieliśmy nic więcej robić” — kontynuuje. “Manson był bardzo kontrowersyjną figurą, tak jak XIX-wieczni artyści. Więc był dla mnie idealnym partnerem”.
Pan Matter, który ma teraz koszulkę z napisami “The Manson Gang” i “66,6 procent” (bo taka jest zawartość alkoholu w Mansinthe), powiedział, że był zadziwiony tym, jak dobrze pan Manson został lokalnie zaakceptowany — mimo, że nigdy nie odwiedził wioski. “Ciekawe, że nikt nigdy do nas nie przyszedł i nie powiedział ‘Dlaczego robicie coś takiego?‘”.
Stefan Johner (19 lat) mówi, że nie był zaskoczony. Naprawiający traktory mechanik-praktykant nigdy nie próbował absyntu, preferując piwo lub wino, albo whiskey lub wódkę, gdy potrzebował czegoś mocniejszego. Lecz zgadza się z tym, że absynt ma tu lokalnie “pewną tradycję”.
Czy Marilyn Manson wpisuje się w tę tradycję? “Trochę na pewno” – powiedział. “Jest trochę szalony” — kontunuował, trzymając ręce głęboko w kieszeniach usmarowanego niebieskiego kombinezonu. “W Kallnach mieszkają idealnie normalni ludzie, ale są też i tacy, którzy są trochę szaleni”.
Artykuł ukazał się w druku 29 stycznia, 2009 roku na stronach New York Times.
