2009-05: Q Magazine

On nie jest Antychrystem. Jest tylko bardzo niegrzecznym chłopcem.
Na wzgórzach Hollywood, na końcu ślepej uliczki, dostępny po wejściu krętymi kamiennymi schodami znajduje się dom Marilyn Manson, na który nie wpada się przypadkiem. Nikt by nie pomyślał, że mieszka tam samozwańczy Bóg Jebania, ale tylko dlatego, że z zewnątrz dom wygląda bardzo subtelnie i niepozornie. Po przekroczeniu progu rozczarowanie mija. Wygląda prawie tak jak to, czego mógłbyś się spodziewać po kolesiu, który ubiera się jakby każdy dzień był Halloween. Pierwsze, co uderza w hallu to niemal nieprzenikniony mrok, który łagodzą dwie migoczące świece. W środku trudno jest dostrzec jakieś szczegóły, ale wzrok szybko biegnie ku zawieszonym na ścianie protezom kończyn i głowom pawianów a także ku laleczce Hitlera leżącej na kominku obok Myszki Miki.
Zgodnie z instrukcją przyjeżdżam do tej filuternie gotyckiej posiadłości późną nocą w kwietniu (Manson nie przyjmuje w dzień). Ktoś z jego zarządu zaprasza mnie do środka i oferuje miejsce w zagraconym salonie. Siadam na sofie z popękanej skóry, na której leży futrzana etola. Wygląda prawie na żywą, więc wydaje mi się, że przymila się do mnie. Z mroku wychodzi cherlawy biały kot i mierzy mnie bladożółtymi ślepiami. Gdy upewnia się, że włosy na karku stoją mi dęba oddala się chyłkiem w mrok. W końcu pojawia się sam Manson. Bez makijażu jest nie do rozpoznania: pociągła pospolita twarz i oczy niczym małe puste punkciki po obu stronach pokaźnego nosa. Proste i rzadkie włosy są ukryte pod czarną wojskową czapką a czarną koszulkę wypełnia nieco szczelniej niż kiedyś. Jako, że jest przesadnie wysoki buty na gigantycznym koturnie, które ma na sobie są całkiem zbyteczne. Głos, który wypełza z jego gardła jest głęboki jak studnia.
?Przepraszam, że musiałeś czekać,” mówi człowiek urodzony jako Brian Warner ?Chcesz obejrzeć dom?” Prowadzi mnie ciemnym korytarzem i schodami na górę. Dochodzimy do drzwi głównej sypialni, które otwiera na oścież. Wygląda to jak po niedawnym przejściu huraganu: zmiętolone prześcieradło, płyty, książki i ubrania rozrzucone po całej podłodze. Na ścianach nabazgrane grubym czarnym markerem setki słów m.in. FUCK AND FEAR i SEX.
?Zanim zapytasz, nie urządziłem tego pokoju tak, aby przypominał klitkę seryjnego mordercy,” mówi z kamienną twarzą. ?Chciałem, aby było tu jak w domu.” Udajemy się z powrotem do mrocznego salonu. W międzyczasie jeden z jego pachołków nalał nam po lampce absyntu (jego własnego produktu, nazwanego sprytnie Mansithe). Ma to jasnoróżową barwę, 66,6% zawartości alkoholu i jedzie anyżem. ?Jest dobry” – obiecuje. Smakuje jak kwas z akumulatora.
Kilkanaście lat temu, Marilyn Manson był czołowym straszydłem Ameryki. Jego przełomowy album ?Antichrist Superstar” z 1996 r. był brzęczącym, głównie niemelodyjnym kawałkiem metalowego hałasu, który brzmiał jakby jedna z piekielnych odlewni wyrabiała nadgodziny. Jednak jego muzyka została przyćmiona przez jego samego. Z bladą cerą, oczami pomalowanymi czarną kredką, mętnymi soczewkami i zamiłowaniem do zakładania podartej bielizny na scenie wyglądał jak ofiara niedawnego morderstwa. A potem była cała tam zadyma wokół plotek z nim związanych. Rzekomo palił ludzie kości, usunięto mu krąg, aby mógł sobie obciągać i był pełnoprawnym członkiem kościoła szatana (niestety tylko ostatnia informacja była prawdziwa). Naturalnie, to wszystko nie robiło wrażenia na kimś, kto przeszedł okres dojrzewania. Grupy religijne regularnie pikietowały jego koncerty, podczas gdy w parlamencie brytyjskim zadawano pytania w przededniu rozpoczęcia jego pierwszego tournee po Anglii. The Daily Express surowo nazwał go ?wstrętnym”. Myśl, że jest w zasadzie tylko sadomasochistyczną wersją Widow Twankey nie przyszła im do głowy. Jemu najwyraźniej też.
?Ludzie zawsze nazywali mnie szokującym rockmanem,” mówi szyderczo, ?ale nigdy nie byłem aż takim prostakiem. Postrzegałem się jako artystę. Artyści mają prowokować, nieprawdaż?”.
Kiedy miał dwadzieścia parę lat to wszystko dało się jakoś zrozumieć. Dziś, czterdziestoletni pan i władca diabelskiej muzyki, który zszokował ludzi tak bardzo, że już nie ma czym szokować, nadal idzie pod górę tą samą drogą. Teraz jest urokliwie zniewieściały. Micheal Crawford mógłby zagrać go w musicalu o jego życiu. W maju wychodzi jego nowy album ?The High End of Low”. Podobnie jak poprzednie jest brutalny i szalony. Piosenki mają tytuły jak ?Unkillable Monster” czy ?Arma-Goddamn-Motherfucking-Geddon”. Jego ulubiona to ?Pretty As a Swastika”.
?Tytuł tej piosenki wziął się z tego, co powiedziałem dziewczynie jako komplement,” wyjaśnia. Tak, więc uważasz swastyki za piękne? ?Ej, nie powiedziałem przecież, że jest piękna jak holokaust, ok?”.
Wytwórnia płytowa była zajęta cenzurą jego albumu, aby mógł być sprzedawany we wszystkich dużych sieciach handlowych. Ucieszyło go to: ?Uwielbiam wkurwiać moją wytwórnię płytową”.
Oczywiście, że lubi. Lubi też straszyć bliskich mu ludzi. W listopadzie, jego ostatnia dziewczyna, Evan Rachel Wood, młodsza od niego o 19 lat aktorka o porcelanowej skórze, którą ostatnio widziano jako córkę Mickey Rourke’a w ?Zapaśniku”, wyprowadziła się z jego domu. Manson nie potwierdzi czy rozstali się we właściwy sposób. Zamiast tego radośnie opowie o rozpoczynającym płytę utworze ?Devour”, który opowiada o morderstwie/samobójstwie.
?Doszedłem w życiu do momentu, w którym gdy ktoś mówi, że będzie ze mną aż do śmierci, a potem odchodzi — wtedy ja spełnię warunki tej umowy, rozumiesz? Czuję, że nie mam już nic do stracenia i nie boję się już zrobić prawie wszystko.”
Wood, miejmy nadzieję, może spać spokojnie. To tylko typowe dla Mansona prowokacyjne zachowanie. Tym właśnie od samego początku się zajmuje.
Marilyn Manson może nie miał najszczęśliwszego dzieciństwa, ale jeśli się je naprawdę zgłębi to nie było ono aż takie złe. Urodził się w Kanton w Ohio w 1969 r. Jego rodzice – Hugh Warner, sprzedawca mebli, i Barbara, pielęgniarka, posłali go do katolickiej szkoły, na które za bardzo mu nie zależało. Zamiast tego zaprzyjaźnił się z kilkoma osobami i oddał się takim niewyszukanym rozrywkom jak komiksy i gra w Dungeons&Dragons. Zaraz po okresie dojrzewania był świadkiem radosnej masturbacji dziadka przy magazynach z dewiacyjną pornografią, ?literaturą”, którą sam późnie zgłębiał. Oprócz tego, nic, co ujawnił w swojej upiornej autobiografii ?Long Hard Road Out of Hell” nie wskazuje na to, że młody Brian Warner miał dużo gorzej od innych.
?Ok., zgadzam się z Tobą, że sposób, w jaki opisałem w niej swoje dorastanie wskazuje, że było ono raczej przeciętne,” przyznaje, ?ale tak naprawdę było ono bardziej skomplikowane, było dużo więcej rzeczy, o których nie napisałem, ponieważ dopiero niedawno mi się przypomniały. To, co zapamiętałem w dużym stopniu wyjaśnia to, kim jestem dziś…”.
Staje się wyraźnie zakłopotany, prawa dłoń unosi się przy ustach, mówi, że do tej pory z nikim o tym otwarcie nie rozmawiał, nawet z bliskimi przyjaciółmi, więc nie zamierza teraz wdawać się w szczegóły. Mówi jednak, robiąc długie pauzy między zdaniami: ?To ma coś wspólnego z osamotnieniem. Kiedy byłem dzieckiem. Trwało to w moim całym życiu przez cały rok, ale zablokowałem to wspomnienie. Dopiero teraz zaczynam się z tym godzić”.
To wspomnienie było skutkiem tego, że zrobił ostatnio coś, czego jeszcze nie zrobił w swoim życiu: spędził sam Boże Narodzenie, Nowy Rok i czterdzieste urodziny. Z nikim się nie widział ani też nie rozmawiał.
?Teraz nie robi to dużego wrażenia, ale wtedy robiło. Miałem dużo czasu na myślenie i przypominanie sobie.” Rzuca wzrokiem po mrocznym salonie i śmieje się oschle, ?Może, dlatego w moim domu cały czas jest ciemno. Tyle tajemnic, tyle do ukrycia. Mogę być zły pod wieloma względami,” rozważa, ?ale to nie oznacza, że nie mam też dobrej strony. Nie oznacza, że nie mam moralności, rozumiesz?”.
Czyżby? W autobiografii Manson opowiada o swoich licznych szaleństwach w trasach, z których każda była pełna niemal absurdalnej ilości ekscesów. Na scenie często stymulował oralnie członków zespołu – nie z homoseksualnego pociągu, co zawsze zadziwiająco szybko wyjaśniał, ale w pogoni za dobrym show. Groupies traktował sadystycznym zacięciem. Pewnej dziewczynie, którą rozebrał i kazał się wypiąć, Manson i reszta zespołu napluła w odbyt. Inna, głucha, została obrzucona kawałkami surowego mięsa. Za całą pewnością graniczy to z maltretowaniem?
Kaszle raz. ?Masz rację. Naprawdę żałuję…Żałuję teraz tego. Szczerze. Zawsze byłem zdecydowanym przeciwnikiem wykorzystywania”.
Dlaczego więc to zrobiłeś?
?Hmm, sądzę, że do końca nie wiedziałem jak się zachować w tej sytuacji. Wykorzystywałem, ponieważ sam się czułem wykorzystywany. Na szczęście, nikt nie umarł i nie odniósł nieodwracalnych urazów, przynajmniej taką mam nadzieję. Zawsze pociągały mnie osoby w jakiś sposób uszkodzone, przypuszczam, że dlatego iż sam taki jestem”.
Dwiema wyjątkowo chorymi osobami które przyciągnął, chociaż nigdy nie bezpośrednio, był Eric Harris i Dylan Klebold, którzy 20 kwietnia 1999 r. zabili dwunastu uczniów i nauczyciela w Columbine High School w Kolorado, zanim skierowali broń ku sobie. Jak później ujawniono, obaj byli zapalonymi fanami Mansona. Jeśli żałobnicy szukali kozła ofiarnego to z pewnością go znaleźli.
?Cały ten okres wywrócił moje życie do góry nogami.” mówi. ?Czy sądzę, że byłem za to częściowo odpowiedzialny?” pyta. ?Czułem brzemię i siłę oskarżeń, jasne, ale nigdy nie czułem się za to bardziej odpowiedzialny niż ktoś inny. Dlaczego miałbym?”.
Ta tragedia przekształciła go w najbardziej znienawidzoną gwiazdę rocka jego pokolenia.
?Nigdy nie próbowałem zmienić czyjegoś zdania w tej kwestii,” mówi. ?Nienawiść dobrze mi służy”.
Pod wieloma względami nigdy nie doszedł do siebie po skutkach Columbine. Mimo, że każdy kolejny album nadal dobrze się sprzedaje wśród jego wiernych, on sam stał się własnym cieniem podczas gdy młodsi pretendenci do jego korony z łatwością go prześcignęli.
?Tak, jest sporo zespołów, które próbują mnie naśladować, ale w bardziej przystępnym stylu,” mówi, uśmiechając się nieżyczliwie. ?Ten, który odnosi największe sukcesy, powiedziałbym, to My Chemical Romance.” Czy jest fanem? ?Nie. Nie dokonali tego, co ja dokonałem, nie widzieli tego, co ja widziałem”.
Mimo, że mówi o swoim nowym albumie, (który gra na cały regulator, kiedy rozmawiamy) jako najlepszym w karierze, Manson, niemniej jednak wygląda na coraz bardziej przestarzałego, siedząc bez celu w swoim upiornym pałacu. Wielu krytyków jest przekonanych, że jest wyczerpaną mocą, pajacem. On uważa inaczej i z entuzjazmem opowiada o swojej muzyce, kilku pomysłach na film i własnej sztuce. ?Uwielbiam malować,” mówi a potem prowadzi mnie do pokoju, w którym to robi (?na kolanach”). Jest tu jeszcze większy bajzel niż w sypialni: w połowie ukończone płótna byłych dziewczyn, akty i niezliczona ilość autoportretów rozrzuconych wszędzie. Chociaż mówi, że środowisko artystyczne zaakceptowało jego twórczość pod względem merytorycznym (ceny poszczególnych obrazów osiągają ceny nawet 150 tys. dolarów), prawdą jest też, że zdania na temat jego techniki malarskiej są podzielone. Według Charlesa Darwenta, krytyka sztuki dla The Independent on Sunday, prawie nie ma, co podziwiać.
?Słowa ?okropny’ przychodzi na myśl,” proponuje. ?Przypuszczam, że jest to nieco interesujące – użycie rzekomo bezbarwnego medium, jakim jest akwarela do portretowania metalowych potworów, i to tyle. Jakie to przygnębiające, że ludzie płacą za nie przyzwoite pieniądze”.
Zamykamy drzwi za jego sztuką i udajemy się na dół do salonu, który teraz zamieszkuje głównie sam a towarzystwa dotrzymują mu tylko koty. Ujawnia, że ma niewielu przyjaciół i desperacko chce się znowu zakochać. Jednak jego serce zostało złamane zbyt wiele razy, najokrutniej przez burleskową tancerkę Ditę Von Teese, którą poślubił w 2005 r. (rozwiodła się z nim rok później, powołując się na ?różnice nie do pogodzenia”). Ich spółkowanie wyniosło go do poziomu gwiazdy mainstream, z czym nigdy nie mógł się czuć całkowicie komfortowo, a co, o dziwo, skończyło się, gdy ich zdjęcia ślubne zostały opublikowane w amerykańskim Vogue. Prawdopodobnie Hello! nie odpowiadał na ich telefony.
?Nigdy tego nie chciałem; Dita tak” mówi z grymasem. ?W każdym razie to wszystko stare dzieje. Nie żywię już do niej żadnej urazy. Pogodziliśmy się albo raczej ja z nią”.
Ostatnio rozpacza nad stratą Wood. Kiedy zaczęli ze sobą chodzić, ona miała 19 lat a on by był świeżym 38-letnim rozwodnikiem, rzekomo w trakcie niestosownego kryzysu wieku średniego. Innymi słowy, idealne pole manewru dla Lolity.
?Pytasz czy miałem na nią zły wpływ? Jestem pewien, że tak, ale Evan była niezniszczalna. To, co mnie z nią łączyło było wyjątkowe, co mogę przyrównać do reinkarnacji, podróży w czasie, całkowitej mentalnej psychozy…”.
Wzdycha ciężko i nagle wygląda na okropnie samotnego. Mansonowi nie służy przebywanie z samym sobą. Na zawsze potrzebuje pokrewnej duszy – najlepiej dużo młodszej (?Od zawsze pragnę związać się z niewinnością”). Czasami sprowadza do domu dziewczyny. Nie wszystkie, szczerzy się, uciekają na widok niebywałej grozy.
?Zrozum, zdaję sobie sprawę, jakie wrażenie to miejsce może robić na kimś z zewnątrz. Wygląda idiotycznie i absurdalnie, ale w zamierzeniu ma być ironiczne. Mimo wszystko, taką odgrywam tu rolę”.
A jaka to dokładnie rola?
Mruży gwałtownie oczy, przekonany, że to głupie pytanie. ?Rola gwiazdy rocka, oczywiście. Jakaż by inna?”
Curriculum Vitae
Imię i nazwisko: Brian Hugh Warner
Data urodzenia: 5 stycznia 1969 r. w Kanton, Ohio
Drugie połówki: aktorka Rose McGowan (1997-2000), gwiazda burleski (2000-2005), aktorka Evan Rachel Wood (2007 – obecnie, tak/nie)
Praca:
1989 przyjmuję ksywę Marilyn Manson i zakłada Marilyn Manson & The Spooky Kids na Florydzie
1994 wydaje debiutancki album ?Portrait Of An American Family”
1996 wydaje wieloplatynowy album ?Antichrist Superstar”. Staje się pierwszym straszydłem Ameryki
2001 zostaje oskarżony o niemoralne zachowanie po ocieraniu się kroczem o głowę ochroniarza podczas koncertu. Po zmianie kategorii czynu przyznał się do wykroczenia i zapłacił 4000 dolarów grzywny.
2007 wypuszcza na rynek absynt pod własną marką Mansithe
Referencje: ?Ma kobiece imię i nosi makijaż. Bardzo oryginalnie” — ojciec szok-rocku Alice Cooper, znany z takich przebieranek.

Q Magazine, Wielka Brytania
maj 2009 (data z okładki: lipiec 2009)
Autor: Nick Duerden, Foto: Delaney Bishop
Tłumaczenie: Kamil Sterniczuk a.k.a. Panicz
?2009 Celebritarian.pl

Dzięki, bardzo interesujące
Czy to jest nowe foto Mansona?
Również dziękuję Paniczowi.
A zdjęcie jest w miarę nowe, robione przez Delaneya Bishopa (tego od fotki zdobiącej naszą stronę) jego i Photoshopa.
pojechał po nim jak po burej suce
A nawet gorzej. Podważył wszystkie jego słowa i sztukę. A sztuki się nie podważa.