2008-01: Steppin’ Out
Powrót szokującego rockera
Autor: Chaunce Hayden
Chaunce Hayden: Wiele przeszedłeś w zeszłym roku ? nieprzyjemny rozwód z Ditą von Teese, rozdmuchany przez media związek z Evan Rachel Wood oraz proces sądowy o wypłatę 20 mln dolarów, wytoczony przez byłego członka zespołu. Jak sobie z tym wszystkim poradziłeś?
MM: Było ciężko. Zacząłem od ukończenia płyty, a o 6tej rano w Boże Narodzenie, dokładnie rok po nagraniu ?If I Was Your Wampire?, wszystko samo się rozwiązało. Byłem wtedy z Evan i Rudym, moim najlepszym przyjacielem, magikiem, z którym mieszkam i który pomaga mi w przygotowaniu scenografii. Był z nami też Twiggy, z którym nie widziałem się przez prawie siedem lat. Czułem, że przyszły rok będzie rokiem zmian i transformacji. Zacząłem je kilka dni temu, kiedy znowu zagrałem na scenie z Twiggym.
CH: Jak się wtedy czułeś?
MM: To było tak, jak gdyby cofnął się czas. Zaczęliśmy z miejscu, w którym przerwaliśmy. Odzyskałem swój ogień, który płonie mocniej, niż kiedykolwiek przedtem. Otaczam się ludźmi, którzy naprawdę mnie kochają i wierzą we mnie. Jesteśmy drużyną. Uczucie, zespół ? wszystko połączone razem. Nadszedł czas, aby ruszyć naprzód, wydać nową płytę i odzyskać rzeczy, które sobie odebraliśmy.
CH: Jaki wpływ na wasze kariery miało odejście Twiggy?iego z zespołu?
MM: Myślę, że odejście Twiggy?iego miało swoje minusy, zarówno pod względem zawodowym, jak i osobistym. Zaczął tworzyć muzykę z innymi zespołami, a ja nagrałem bez niego dwa albumy, które naprawdę kocham. Jednak uważam, że jeśli jesteś z kimś tak blisko, rozłąka staje się potrzebna. I to dobry znak, jeśli jesteście w stanie wrócić do siebie, nie czując żadnego skrępowania. Znowu jesteśmy jak bracia ? tak jak przez połowę życia, które z nim spędziłem.
CH: Co na nowo połączyło Ciebie i Twiggy?iego?
MM: Rzeczy dzieją się z jakiegoś powodu. Miałem szczęście. Mogłem poczekać do końca obecnej trasy i wtedy zejść się z Twiggym. Ale poczułem, że życie jest za krótkie. To było przeznaczenie, że na siebie wpadliśmy, więc postanowiliśmy to wykorzystać.
CH: Czy Evan wpłynęła w jakimś stopniu na Twoją decyzję?
MM: Myślę, że miała na nią duży wpływ, pomijając przeznaczenie. Jak już powiedziałem, rzeczy dzieją się z jakiegoś powodu. Gdybym nie wpadł na Twiggy?iego, chyba nie zdecydowałbym się tak po prostu do niego zadzwonić i zaproponować powrót do zespołu. Chyba nie docierało do mnie, jak bardzo tęskniłem za swoim najlepszym przyjacielem. Mimo, że to Evan trzymała mnie za rękę przez ostatni rok, kiedy przechodziłem przez piekło, naprawdę doceniam to, że ja i Twiggy nadal kochamy się jak przyjaciele. Już nie chodziło o muzykę, a o to, że oboje potrzebowaliśmy się nawzajem. Bez siebie, czegoś brakowało w naszym życiu.
CH: Jak się czujesz widząc brukowce oblepione artykułami o Twoim rozstaniu z Ditą i nowym związku z Evan?
MM: Po strzelaninie w Columbine i każdej innej, o którą zostałem obwiniony, żadna rzecz napisana o mnie, nie ważne jak zła, nie jest w stanie zrobić różnicy. Kiedy zaczynałem, chciałem dać do zrozumienia, że jestem okropną osobą. Chciałem się upewnić, że jestem na dnie, by móc wspiąć się w górę. Wielu ludzi żerowało na moich słabościach, kiedy coś szło nie tak.
CH: Zakładam, że mówisz o swoim byłym klawiszowcu, Stephenie Bier, który pozwał Cię na kwotę 20 mln dolarów w ramach odwetu?
MM: Jedyne, co mogę powiedzieć to to, że jest wielu zawziętych ludzi, którzy tylko czekają na moje potknięcie i na to, by móc kontrolować moje życie. Więc kiedy czytam o tych wszystkich ludziach, którzy mnie pozywają, brzmi to naprawdę żałośnie. Możesz wziąć wszystko, co mam, jeżeli cię to uszczęśliwi, ale stracisz coś, co jest bezcenne?
CH: Czyli?
MM: Moją przyjaźń. Zostałem zdradzony, żeby lepiej wyglądał w oczach ludzi. Zdradził mnie, żeby zgarnąć wszystko, na co ja pracowałem.
Przypis autora: 2 sierpnia 2007 roku, były członek zespołu, Stephen ?Pogo/Madonna Wayne Gacy? Bier, wytoczył pozew sądowy przeciwko Mansonowi, żądając 20 mln dolarów za niewypłacenie należnych mu pieniędzy. Do prasy przeciekło kilka szczegółów z procesu sądowego. W listopadzie 2007 zostały złożone dokumenty jakoby Manson wydał pieniądze zespołu na zakup szkieletu dziecka oraz maski wykonanej z ludzkiej skóry. Rzekomo, kupił on także wypchane zwierzęta ? niedźwiedzia grizzly i dwa pawiany ? oraz kolekcję pamiątek nazistowskich. W odpowiedzi, w grudniu 2007 roku, Manson pozwał Biera twierdząc, że ten nie wypełniał obowiązków członka zespołu w promowaniu grupy i stawianiu się na sesje nagraniowe.
CH: Martwi Cię to, że mogłeś stracić wszystko, na co pracowałeś?
MM: Na chwilę obecną czuję, że nic nie może stanąć mi na drodze. Nie martwię się niczym. I tak gówno mnie zawsze obchodziło, co myślą ludzie. To, że zacząłem się martwić, było znakiem, że otaczają mnie niewłaściwi ludzie. Nie jestem osobą, która martwi się, co pomyślą inni. Jestem tym, który zmusza ludzi do myślenia.
CH: Porozmawiajmy o Twoim rozstaniu z Ditą. Jak wpłynął ten okres na Twoją twórczość?
MM: Na ostatnim albumie (Eat Me, Drink Me) można usłyszeć dużo z tego, przez co przechodziłem. Ale teraz mam to za sobą. Znów zacząłem czuć rock ?n? rolla. Odzyskałem ducha, który był we mnie, kiedy to wszystko zaczynałem. W zeszłym roku każdy z nas miał jakieś osobiste problemy, przez które musiał przebrnąć? ale tylko moje zostały upublicznione. Następna płyta będzie o odzyskaniu tego, czego ludzie nas pozbawili.
CH: A Twoim zdaniem czego zostałeś pozbawiony?
MM: Mam tu na myśli czas, czy też to, że ludzie kopali nas, gdy leżeliśmy. Dlatego następny album będzie bezwzględny, bardzo ciężki i bardzo brutalny. Jestem okropnie podekscytowany, że go nagram.
CH: Jako artysta, zawsze koncentrowałeś się na fizyczności i wizualizacji. Jak zmienił się Twój wizerunek sceniczny, jeśli w ogóle?
MM: Na ostatniej płycie postanowiłem nie skupiać się tak bardzo na wyglądzie, ponieważ muzyka pochodziła z zupełnie innego miejsca. Wiele razy, kiedy pozwalałem ludziom posłuchać mojej muzyki zanim została wydana, nie pozwalałem im zobaczyć żadnych zdjęć. Chciałem, żeby posłuchali tego, co śpiewam. Ale kiedy widzisz nas teraz na scenie, to jest to prawdziwy Marilyn Manson. Nie jestem karykaturą samego siebie. W swojej twórczości, wszyscy moi idole mieli okresy, kiedy ich wizerunek łagodniał. Uważali, że normalny lub mniej teatralny wygląd jest jedyną rzeczą, którą możesz zrobić, kiedy robiłeś już wszystko. Mam zbyt dużo energii i zbyt dużo kreatywności. Kiedy wychodzimy z Twiggym na scenę, popychamy się nawzajem do przodu, nieważne czy chodzi o występ czy o to, jak niepoważnie się zachowujemy. Znowu zacząłem się dobrze bawić i o to przecież chodzi.
CH: Obecnie w radiu leci przeważnie samo gówno: puszczają albo zwycięzców amerykańskiej edycji ?Idola?, muzykę z poprzednich dekad, albo hip hop. Rock ?n? roll wydaje się być jakąś zapomnianą sztuką. Czy masz zamiar przywrócić zainteresowanie rock ?n? rollem na poziomie komercyjnym, tak jak zrobiłeś to z ?Beautiful People??
MM: Myślę, że może się to zdarzyć tylko na scenie. Scena to miejsce, gdzie wszyscy ludzie, odnoszący natychmiastowy sukces w radiu, odnoszą porażkę. W występ na żywo musisz poświęcić całą swoją duszę. Ludzie wiedzą, że nieważne czy puszczają Cię w radiu czy nie, zawsze mogą pójść na twój koncert i dobrze się bawić. Nie możesz tego ściągnąć z Internetu czy skopiować. Myślę, że możemy nagrać nową płytę, która będzie dla mnie kolejnym punktem zwrotnym, tak jak poprzednia. Ale nie będę się cofał i robił tego, co już zrobiłem. Po prostu wiem, że ogień, który jest w nas, jest taki sam jak kiedyś.
CH: Kiedyś powiedziałeś : ?Zacząłem tworzyć muzykę, aby przywrócić apokalipsę?. Czy to nadal Twoja motywacja?
MM: Cóż, jeśli był to mój cel, wydaje się, że to działa! Sprawy nie mogą przybrać już gorszego obrotu na świecie niż obecnie. Osobno, bez Twiggy?iego, nie możemy wyrządzać wystarczających szkód. Jednak po naszym ponownym zejściu się, możemy wyrządzić ich znacznie więcej. Możemy snuć intrygi. To nie jest nawet zamierzona próba, ale dodaj to do faktu, że mamy rok wyborów prezydenckich. Zawsze wtedy dobrze się bawię, bo jestem typem osoby, która może łatwo postawić się w dobrym świetle mówiąc po prostu: ?On jest zły?.
CH: Skoro już wspomniałeś o wyborach, czy jesteś przychylny któremuś z kandydatów?
MM: Na razie siedzę spokojnie i zastanawiam się, który z kandydatów pierwszy zostanie zastrzelony. Wydaje się, że oboje proszą się o kłopoty, za bycie po prostu sobą.
CH: Nie widzę Ciebie, jako zwolennika Republikanów. Mam rację?
MM: Gdyby Republikanie znowu wygrali, to byłoby to naprawdę smutne. Ale tak naprawdę, to nie wiem. To interesujący rok. Nie czuję jednak potrzeby, aby głosować na ?mniejsze zło?, coś jak: ?Tego nienawidzę mniej, więc na niego zagłosuję?. Nie wiem, jaka powinna być odpowiedź. Zamiast prezydenta, powinniśmy mieć króla bądź królową, wtedy przynajmniej mógłbyś wiedzieć, z czym masz do czynienia.
CH: A co powiesz na Królową Evan?
MM: [Śmiech] Myślę, że Evan byłaby zachwycona!
CH: Zostałeś uhonorowany przez kościół satanistyczny tytułem ?Wielebnego?. Traktujesz to poważnie, czy to rodzaj żartu?
MM: To nie jest żart, ale coś w rodzaju honorów. To brzmi, jakbym miał wobec tego zobowiązania, a ja już o tym w ogóle nie myślę.
CH: Wszyscy mamy złe nawyki. Jaki nawyk uznałbyś za swój najgorszy?
MM: Mam wszystkie! Kolekcjonuję je. To moje hobby.
CH: Zatem sex i narkotyki są dalej częścią Twojego codziennego życia?
MM: Zmieniłem podejście do tych spraw. Teraz cieszę się życiem. Jeśli jesteś nieszczęśliwy i pijesz, zażywając też narkotyki, stajesz się jeszcze bardziej nieszczęśliwy. Ja jednak cieszę się życiem. Moim największym nałogiem może być picie absyntu. To dlatego stworzyłem swoją własną markę, aby wesprzeć mój nałóg.
CH: Czego ludzie nie rozumieją z tego, co chcesz im przekazać?
MM: Myślę, że ludzie często nie chwytają mojego sarkazmu, ponieważ wypowiadam go z kamienna twarzą. Nawet nie wiem, czy to jest powodem tego, że mnie nie rozumieją. Nie wiem, czy istnieje zła interpretacja tego, co robię. Są ludzie, którzy biorą na poważnie coś, co miało być zabawne, i śmieją się z czegoś, co w zamyśle miało być poważne. Chcę być rozumiany na wszystkie możliwe sposoby, bo łączy się to z tym, co próbowałem stworzyć na samym początku. Zawsze chciałem być znakiem zapytania, a nie odpowiedzią.
CH: Czy to prawda, że byłeś kiedyś menadżerem Eminema, czy to tylko plotka?
MM: To plotka. Zaśpiewaliśmy razem kawałek i to wszystko. Gdyby płacono mi za to, co zrobił, prawdopodobnie nie musiałbym już nigdy pracować. Nie wiem skąd wziął się ten pomysł. Prawda jest taka, że śpiewaliśmy razem, nic więcej.
CH: Czy nadal interesujesz się aktorstwem?
MM: Po skończeniu trasy koncertowej, biorę się za kręcenie mojego filmu. Obecnie jest w fazie produkcji, ale jestem zdany na łaskę scenarzystów, którzy strajkują. Będę w nim grał Lewisa Carrolla i już nie mogę się doczekać.
CH: Ostatnie pytanie, jak chciałbyś żeby ludzie Cię zapamiętali na długo po mojej i Twojej śmierci?
MM: Jako gwiazda rocka z największą liczbą śmiertelnych ofiar na koncie.
CH: A jak będzie grzmiało Twoje epitafium?
MM: Myślę, że jeśli odpowiem na to pytanie, będę miał pecha. Nie chcę mieć nagrobku. Chciałbym, żeby moim przyjaciele spalili mnie, a później wciągnęli moje prochy. W taki sposób chciałbym odejść.
Tłumaczenie: Toksyczny_Cukierek
? 2009 Celebritarian.pl

wywiad śliczny, dziękować za tłumaczenie! ale kwestia zmarnowania prochów ekscelencji bardzo mi się nie podoba hehehe
Ktoś mógłby je sprzedać na ebay – widziałem takich kolekcjonerów, że jajka więdną, hehe.
W tych czasach to by mogli miliony dać za “odchody” Pana Briana
Oczywiście z pełną dokumentacją i zdjęciami potwierdzającymi oryginalność…
Jak można potwierdzić oryginalność gówna zdjęciem?
Już tłumaczę:
Nie jednym zdjęciem a serią zdjęć (sesją zdjęciową wręcz).
1. MM siada na tronie (fotka)
2. Tworzy swoje dzieło
3. Schodzi z tronu (zdjęcie jak stoi przy tronie – nieobowiązkowe)
4. MM nachyla się nad swym dziełem (fotka pod odpowiednim kątem, by było widać twórcę i dzieło)
5. Fotka “makro” okazu
6. No i jest (jako tako) dowód.
Podobno Keith Richards wciagnal prochy swojego starego ,Manson przestaje byc oryginalny
O ile mnie pamięć nie myli, to Keith Richards zdementował tę informację :>
(…) Jedyne, co mogę powiedzieć to to, że jest wielu zawziętych ludzi, którzy tylko czekają na moje potknięcie i na to, by móc kontrolować moje życie. Więc kiedy czytam o tych wszystkich ludziach, którzy mnie pozywają, brzmi to naprawdę żałośnie. Możesz wziąć wszystko, co mam, jeżeli cię to uszczęśliwi, ale stracisz coś, co jest bezcenne?
(…) Moją przyjaźń. Zostałem zdradzony, żeby lepiej wyglądał w oczach ludzi. Zdradził mnie, żeby zgarnąć wszystko, na co ja pracowałem.
Ja pier…ę. Ten cytat to obraz obłudy i rozpaczy. Rany co za dwulicowy człowiek. Oskrobać kogoś z pieniędzy i stawiać siebie w sytuacji pokrzywdzonego. Ha ha! Dobre!
Z drugiej strony czy ten człowiek ma jeszcze jakieś inne wyjście?
Pozdrawiam.