2006-09: Fashion Rocks
MARILYN MANSON I LILY COLE: NIE DO PRZYJĘCIA
Autor: Vanessa Grigoriadis

W dzień przed Wielkanocą Marilyn Manson przechadza się ubrany w wielką czarną pelerynę Galliano w najmniej odpowiednim dla siebie otoczeniu – wokół oślepiająco białego domu w Palm Springs w Kalifornii. Osiemnastoletnia modelka Lily Cole, maturzystka i gwiazda filmu “Phantasmagoria: The Visions of Lewis Carroll”, psychologicznego horroru będącego reżyserskim debiutem Mansona, siedzi przy toaletce, cichutko czytając swe zadanie domowe: krytyczną analizę “Miarki za miarkę” [jedna ze sztuk Szekspira - przyp. tłum.]. “Mam do ciebie pytanie, Lily” – mówi Manson, który ma głęboki, gardłowy głos Dartha Vadera; kąciki jego ust zakręcają się na kształt lubieżnego uśmiechu. “Chcesz jutro pójść ze mną do kościoła?” – pyta, a Cole przewraca oczami. “Har, har” – stwierdza aktorka, mając oczy zatopione w książce.
Nie, niełatwo wmówić komukolwiek, że Antychryst Supergwiazda chadza do kościoła, nawet w Wielkanoc. Ale dla 37-letniego Mansona życie trochę się zmieniło od czasów, gdy w połowie lat dziewięćdziesiątych był uważany za najbardziej niszczycielską gwiazdę rocka w Ameryce, odrażającą siłę niskiej kultury będącą odpowiedzialną za psucie młodzieży, a nawet za zabójstwa z Columbine. Uwadze ludzi umknęło to, że występy Mansona to złożona sztuka performance’u. Dekadę później najlepszym dowodem na to, że Manson jest prawdziwym artystą, staje się fakt, że rozszerzył swą kreatywną paletę na kilka różnych pól – takich jak malarstwo, film, moda i różne rodzaje muzyki, na przykład organiczne piosenki inspirowane zespołem Queen, które nagrał w swym domowym studio w Los Angeles.
Im bardziej szalony pomysł, tym bardziej Manson się na niego pisze – jego idolem jest Salvador Dali i Manson bardzo lubi, gdy ludzie porównują jego i jego żonę, Ditę Von Teese (która sugerowała, że ich prywatne życie jest całkiem szalone), do Dalego i jego żony Gali. Manson ma cały szereg pomysłów na to, co chce robić: ma nadzieję wprowadzić na amerykański rynek swój ulubiony trunek, absynt, który nazywa swoją “zieloną panią”, a nawet nowe perfumy, które będą “pachniały jak dzieci” ["smell like children" - przyp. tłum.]. Wydaje też książkę ze swymi malunkami, zatytułowaną “The Death of Art”. Będzie to kompilacja wielkoformatowych akwareli, które tworzy na podłodze około 3:00 w nocy i które mają zwolenników pośród niektórych hollywoodzkich osobistości. Namalował Angelinę Jolie, która razem z Bradem Pittem poprosiła go o portret grupowy “kiedy ich rodzina będzie już w komplecie” – mówi Manson. Najbardziej niejasnym i prawdopodobnie najbardziej ambitnym ze wszystkich jego projektów jest Celebritarian Corporation, artystyczna kolektywa, w skład której wchodzi fotograf Steven Klein oraz inni artyści, których imion Manson nie chce na razie wyjawić. “Dogma Larsa Von Triera jest trochę zbyt restryktywna w porównaniu z Celebrytarianami” – mówi Manson. “Możemy porównać się do Surrealistów ponieważ każdy z nich miał swoją własną tożsamość.”

Mimo, że kolekcja Johna Galliano “Wiosna 2006″ była pierwszym pokazem mody, na którym Manson zagościł, to był on typem dziecka, który kroił nożycami mamy swoją garderobę na kawałki i już od swoich pierwszych koncertów eksperymentował z różnymi materiałami – tworząc na przykład z czterech par legginsów obcisły kostium. Nosił białą soczewkę kontaktową jeszcze przed rozpoczęciem działalności zespołu w 1989 roku. “Zawsze myślałem, że za asymetrycznymi postaciami kryje się coś potężnego, ponieważ w każdym horrorze czarny charakter ma zawsze asymetryczną jakość. Może i nie chodziłem na pokazy mody przez całe swoje życie, ale sztuka i moda były od zawsze częścią mojej postaci” – mówi Manson, który jest wielkim fanem Galliano, Moschino i Christiana Louboutina. Ulubioną częścią jego garderoby jest kurtka od Galliano, na której rękawach naszyte zostały kości. Część z nich została zjedzona przez jego psy i musiała być zastąpiona przez jego stylistkę kośćmi kurczaka.
Manson przyznaje, że zmusił swoją stylistkę do ugotowania tego kurczaka i usunięcia z niego kości, lecz z nim nigdy nic nie wiadomo, bo lubi czasem zwodzić. Plotki, które o nim krążyły – że składał w ofierze dziewice i zażynał pieski na scenie – są tylko nieznacznie gorsze od wybryków, do których się przyznaje – jak choćby zmuszenie Billy’ego Corgana do wciągnięcia nosem małpek morskich [hybryda artemii, które po zalaniu wodą rozwijają się w żyjące organizmy - przyp. tłum.] czy wypuszczenia w tłum na koncercie żywych kurczaków. Jego dzieciństwo, opisane w pasjonujących wspomnieniach autobiograficznych o tytule “The Long Hard Road Out of Hell” (napisanych wspólnie z Neilem Straussem), było kwintesencją amerykańskiego koszmaru. Książka została stworzona jako jedno z najbardziej spójnych przesłań wszystkich gwiazd rocka, które pracują do dziś – a przynajmniej jest tak, jeśli wziąć pod uwagę wypowiedź Mansona, której udzielił lata temu: “Została stworzona, aby przemawiać do ludzi, którzy ją rozumieją i straszyć tych, którzy nie rozumieją jej wcale. Chcę powiedzieć naszym fanom, żeby przestali się martwić o wpasowywanie się w status quo tego, co jest piękne i politycznie poprawne. Uwierzcie w siebie i trzymajcie się tego, co słuszne. Jeśli chcecie być tacy jak ja, to zacznijcie być sobą.”
A kim on właściwie jest? Manson zdaje się być nie tyle ekstrawertykiem, co osobą wstydliwą, typem faceta, który szura po podłodze nogami powolutku jak dziadek i mówi z powolną tonacją uważnego myśliciela. “Nie pisz o mnie złych rzeczy” – prosi, gdy się pierwszy raz spotykamy. Phantasmagoria, która, jak ma nadzieję Manson, wejdzie w okolicach jesieni w etap przedprodukcyjny, stała się obsesją i gdy zasiadamy do rozmowy w jego przyczepie, Manson, bez zdejmowania swych okularów słonecznych, wpada w półgodzinne zamyślenie nad Lewisem Carrollem, alter ego Charlesa Dodgsona. “Myślę, że odnalazłem wspólne nam obu wzorce zachowania”. Tak jak Carroll, Manson nie je regularnie i nie sypia dużo; jedna z książek Carrolla została opublikowana dokładnie na sto lat przed urodzinami Mansona; oboje również cierpieli na zapalenie płuc, gdy byli młodzi. “Potrafię też zrozumieć aspekt alter ego: w życiu przydarza się coś co wytwarza schizmę, a ponieważ nie możesz znaleźć spełnienia w pewnych fantazjach lub pomysłach w tym świecie, to stajesz się kimś innym” – mówi Manson wzdychając. “To wszystko jest dosyć zwariowane i jestem pewien, że robi ze mnie schizofrenika.”
Podczas sesji Manson staje się coraz bardziej zmęczony. Wygląda na to, że zapomniał dzisiaj coś zjeść. “Dita jest w trasie, więc od tygodnia jem tylko galaretki. A dziś nie zjadłem nawet jednej”. Lunch złożony z fast foodu i milkshake’ów zostaje mu szybko dostarczony z pobliskiej autostrady. Manson odpoczywa zdala od upalnego słońca. Cole uśmiecha się do niego życzliwie. “Na początku trochę się go bałam, ale okazał się być absolutnie kochany. Byłam trochę wystraszona i niechętna do współpracy ponieważ byłam przeciwna filmom z gatunku horroru. Dorastałam przy matce, która jest cudownie wrażliwa i uważa, że na świecie jest i tak wystarczająco dużo horroru, więc niepotrzeba stwarzać dodatkowego. Ale on jest takim samym idealistą jak ja – a przynajmniej tak twierdzi – więc dało to interesujący wynik. Jest w nim o wiele więcej niż sam wizerunek mógłby sugerować”.
Zobacz oryginalne fotografie (aut. Miles Aldridge):
Za skany dziękujemy stronie Mansonusa
Źródło: Fashion Rocks, wrzesień 2006 (data publikacji: sierpień 2006)



