Pamiętnik z tournee (1996-1997)
BRAK DATY
Ludzie nie piszą pamiętników dla siebie. Piszą je dla innych, jako tajemnicę, której nie chcą nikomu wyjawić, ale pragną by wszyscy ją znali. Jedynym bezpiecznym miejscem dla twoich myśli jest twoja własna pamięć, której nikt nie może wziąć i przeczytać, gdy ty nie patrzysz — przynajmniej na razie. Zaczynam myśleć, że jeżeli Internet jest CB-radiem lat 90-tych, to domowy komputer jest parkingiem dla dusz, niebezpiecznym narzędziem w rękach idiotów. W końcu dobrowolnie przyjęty faszyzm zniszczy człowieka, kiedy tylko zdoła on siebie przekonać, że nie musi już myśleć.
WRZESIEŃ 1996, NOWY JORK
Przede wszystkim, żaden z nas nie miał ochoty uczestniczyć w tym pokazie Nothing Records, a poza tym, nieumyślnie zraniłem naszego perkusistę, przygważdżając go stojakiem od mikrofonu i wysyłając do szpitala. Chcieliśmy rozpocząć trasę promocyjną Antichrist Superstar, a tymczasem skończyło się jakimś idiotycznym pokazem egoizmu, przez który wyszliśmy na głupków. Teraz zamierzam iść spać i udawać, że nic się nie stało. To nie był początek trasy, tylko nasza ostatnia przysługa.
19 PAŹDZIERNIKA 1996, CLEVELAND
Tony Ciulla, nasz nowy menedżer, powiedział mi, żebym zgadł, na jakim miejscu listy znalazł się dzisiaj Antichrist Superstar. Powiedziałem ?Na trzecim.” I miałem rację. To nie mogło być żadne inne miejsce. Na zdjęciu z tyłu okładki jest nas trzech. W nagraniu brały udział trzy składy. Wszystkiego jest po trzy. Trójka oznacza też coś innego, coś co stanie się w przyszłości, coś co zmieni cały świat, o ile…
22 PAŹDZIERNIKA 1996, TORONTO
Ktoś dziś zadzwonił grożąc nam śmiercią. Powiedzieli, że wrzucą do budynku bomby z gazem musztardowym. Czy to jakiś rodzaj przyprawy? Przyznaję im punkt za pomysłowość, ale i tak tam będę.
BRAK DATY
Dzisiaj przez chwilę poczułem się jak Chrystus, padał na mnie śnieg i mogłem się znajdować wszędzie — w Wichita, w Berlinie, na Golgocie. Na ścianie, za publicznością, znajdowało się lustro i marznąc, oglądałem się w nim, niczym jakieś malowidło. Rana w moim boku ciągle krwawiła. To było takie piękne, że zacząłem płakać przed pięciotysięczną widownią. Pozbywałem się chłopca, który umarł na swym plastikowym krzyżu w szkole podstawowej. Uciekł przez dziurę między moimi żebrami.
HALLOWEEN 1996, NEW JERSEY
Dzisiaj pojawiła się plotka, że chcę popełnić samobójstwo. Ale ja umierałem w zeszłym roku już tyle razy, że nie zostało chyba zbyt wiele do zabicia.
BRAK DATY
Staję się tym, kogo się bałem. Kiedy cały świat chce cię zniszczyć, każdy dzień staje się twym ostatnim dniem, a każdy koncert — twoim ostatnim koncertem. Antychryst nie jest tylko mną, albo jakąś jedną osobą. Jest w każdym z nas. Jest zbiorowym stanem umysłu, który Ameryka musi w sobie odnaleźć. Chcę go w nich obudzić. To jest właściwy cel tego tournee, a może nawet całego mojego życia — uświadomić Amerykanom, że nie muszą wierzyć w coś tylko dlatego, że tak kazano im przez całe życie. Ktoś, kto nigdy nie uprawiał seksu, ani nie brał narkotyków, nie może mówić wam, że są złe. Własną moralność można określić tylko na podstawie doświadczeń. Człowieczeństwo nie polega na ciągłym przepraszaniu za to, że jest się człowiekiem; człowieczeństwo oznacza życie bez poczucia winy za siebie samego. To właśnie jest Armageddon, bo według nauk chrześcijańskich, jeżeli odrzucisz istnienie Boga i zaczniesz wierzyć w siebie, nastąpi koniec świata.
2 LISTOPADA 1996, NEW JERSEY
W koncertach klubowych i w salach teatralnych jest coś podniecającego i przerażającego, ale wielkie hale najlepiej pasują do atmosfery Antichrisl Superstar. A dzisiejszy widok sześciu tysięcy osób wznoszących pięści przy ?Beautiful People” byt taki uzurpatorski, tak potężny, pompatyczny, faszystowski, rockandrollowy. To było obrzydliwe i ja
to uwielbiam.
6 LISTOPADA 1996, WASHINGTON, D.C.
Twiggy i ja zadzwoniliśmy do Trenta. Nie podniósł nawet słuchawki. Nie wiem, co ja takiego zrobiłem, żeby mnie tak nienawidzić. Jeżeli moją winą jest bycie sobą, to widocznie jest to cena, którą muszę zapłacić. Na szczęście, mam to już za sobą. Nie żywię urazy, chciałbym tylko, żeby skończyły się napięcia między nami.
15 LISTOPADA 1996, FORT LAUERDALE
To śmieszne, ale przez ostatnie dwa lata rytualnie słuchaliśmy z Twiggym ?Cover of the Rolling Stone” Dra Hooka, jak gdyby miało nas to rzeczywiście przenieść na okładki pisma. I dziwnym trafem dzisiaj przeprowadzili z nami wywiad. Nie byłem pewien, czy dziennikarz nie jest gejem, więc większej części wywiadu udzieliłem w wannie, żeby go zawstydzić albo podniecić. Myślę, że osiągnąłem i jedno i drugie. Poinformowałem go, że będzie to najważniejszy artykuł, jaki w życiu napisał, i wiem, że to prawda.
16 LISTOPADA 1996, FORT LAUERDALE
Nasz ?domowy” koncert okazał się lepszy niż. się spodziewałem. Myślałem, że ludzie będą nastawieni negatywnie i wrogo, ponieważ będą czuli, że jestem im coś winien, albo dlatego, że znali mnie w czasach gdy. Ale właściwie nigdy nie miałem zbyt wielu przyjaciół, ponieważ nikt nie wierzył w to, co chciałem zrobić. Jedynymi ludźmi, którym według mnie coś zawdzięczam, są moi rodzice, którzy utrzymywali mnie, gdy nie miałem pracy. Wszyscy, którzy czują się przeze mnie wykorzystani, powinni się cieszyć, że na coś się przydali. To lepsze, niż być bezużytecznym.
23 LISTOPADA 1996, AMERYKA POŁUDNIOWA
Dziś wieczorem poszliśmy do baru w Santiago, gdzie podłoga zrobiona była z pleksiglasu, a pod nim umieszczone były dziwne światła. Kompletnie upiliśmy się tam chilijskim winem. Jakiś dziwny typ podszedł do mnie i spytał, czy lubię Ziggy’ego Stardusta. Odparłem, że to była wspaniała płyta. Zmartwił się i powtórzył słowa Ziggy Stardust, pociągając nosem. Wyjaśnił, że chciałby nam sprzedać oryginalną południowoamerykańską kokainę. Co prawda nie braliśmy prochów od czasu nagrania Antichrist Superstar, ale pomyśleliśmy sobie, że skoro jesteśmy w Ameryce Południowej, powinniśmy postępować jak Południowi Amerykanie, to znaczy brać mnóstwo tutejszej koki. Nagle ktoś powiedział, że przed klubem stoi policja. W Chile, policjanci nie są uzbrojonymi w pałki chłopakami w niebieskich mundurach. Tam policja jeździ czołgami, wyposażona w broń maszynową. Jakoś udało nam się uciec. Nie spaliśmy jednak całą noc, pijąc wino i namawiając ludzi do wdychania tajemniczego, różowego proszku, który ktoś z ekipy kupił w parku, przed koncertem deathmetalowym. Rano musieliśmy lecieć dalej i właśnie tu, w samolocie, piszę te słowa. I jest mi niedobrze.
3 GRUDNIA 1996, NIEMCY
Poprzedniej nocy, około szóstej rano, pożegnałem się z Twiggym. Podobno nie poszedł spać aż do południa. Dzisiaj brakuje mu włosów w grzywce.
19 GRUDNIA 1996, DZIEŃ WOLNY
Co się stanie jeżeli więcej ludzi będzie miało w domu moją płytę niż Biblię? Czy dzięki temu stanę się Bogiem, bo więcej osób będzie wierzyć we mnie, niż w niego? Chodzi przecież tylko o popularność. Na świecie istnieje mnóstwo osób, które w ogóle nie słyszały o Jezusie Chrystusie, chociaż w Ameryce przyjmuje się jego istnienie za oczywisty fakt. Kluczem do zmiany sposobu myślenia ludzi jest zmiana tego, co popularne. Dlatego zamiast dopasowywać się do głównego nurtu, powinniście dostosować go do siebie, a potem go przeskoczyć.
5 STYCZNIA 1997
Dzisiaj były moje urodziny. Jestem zbyt zmęczony, żeby wdawać się w szczegóły, powiem tylko, że akurat dzisiaj, jak na ironię, ukazał się Rolling Stone, więc wciągaliśmy kokę z mojej twarzy na okładce, podczas gdy Dr. Hook leciał z hi-fi nastawionego na cały regulator. To nie jest bujda.
BRAK DATY
Znowu próbowałem zadzwonić do Trenta. Podali nam jakąś kiepską wymówkę, tego samego rodzaju, jakie Trent kazał nam dawać, gdy dzwonił ktoś kogo nie cierpiał.
16 STYCZNIA 1997, GDZIEŚ NA AUTOSTRADZIE
Gówniane hotele, gówniane prochy, gówniane koncerty z jeszcze bardziej gównianymi przyjęciami, gówniane rozmowy, gówniane obciąganie, gówniane autobusy, gówniana jazda autobusem, gówniane bójki, gówniane pojednania, gówniana telewizja z gównianą Spectra-vision, gówniane bary, gówniane wywiady, gówniane fotografie, gówniani chrześcijanie, gówniani ateiści, gówniane taśmy demo, gówniane nastroje, gówniane jedzenie, gówniane gówno.
17 STYCZNIA 1997, SEATTLE
Jimmy ma kurzajki.
27 STYCZNIA 1997, LOS ANGELES, 7:00 RANO
Dzisiejszej nocy — albo raczej dziś rano — nie mogę zasnąć, jak zwykle, i jestem szczęśliwy. Trent zaskoczył nas wszystkich i pokazał się na koncercie. Nie rozmawialiśmy z nim — albo raczej to on nie chciał z nami rozmawiać — od czasu kiedy skończyliśmy nagrywać album. Zaraz po koncercie brałem prysznic i Trent pojawił się w garderobie. Było tak jak dawniej. Uściskaliśmy się, żartowaliśmy. Byliśmy na totalnym haju i zaprosiliśmy Quiet Riot na nasze przyjęcie w Dragonfly. Wydaje mi się, że dzięki nam ponownie zeszli się razem, tak jak W.A.S.P. Ponosimy całkowitą odpowiedzialność za odrodzenie starego heavy metalu i bardzo się tego wstydzę.
Ale dość tych dygresji. Stało się tak, że Trent i ja wyszliśmy później w hotelu na balkon i powiedziałem mu: ?Co się stało, to się nie odstanie, ale ja się tym nie przejmuję. Zapomnijmy o tym.” A potem on powiedział: ?Co do płyty, to ja nie…” Bronił swoich racji około godziny, ja broniłem swoich przez godzinę. Potem powiedzieliśmy sobie, że to nie ma znaczenia, że już jest po wszystkim i że nie będziemy więcej o tym mówić. Naprawdę tak myśleliśmy. Wszystko, co się zdarzyło, było konieczne dla narodzin Anticbrist Superstar. To był trudny poród, ale było warto. A więc teraz przypuszczalnie wszystko jest w porządku. Mam taką nadzieję.
29 STYCZNIA 1997, SAN DIEGO, 7:00 RANO
Straszna noc. Wieczorem do drzwi mojego pokoju zapukał Daniel Ash z Bauhausu i Love and Rockets, i chciał z nami posiedzieć. Było to dość dziwne, bo nigdy przedtem nawet ze sobą nie rozmawialiśmy. Twiggy trzymał u mnie na wierzchu kilka działek koki, a Ash przyszedł z kilkoma osobami i żaden z nich nawet nie tknął prochów. Stawiali swoje drinki na stoliku obok koki, jak gdyby nigdy nic. Robiło mi się niedobrze, bo właziłem Ashowi w dupę, mówiąc mu, jaki to wielki wpływ wywarła na mnie jego gra na gitarze, a on właził mi, opowiadając, że chciałby zrobić remix utworu Marilyn Manson. Nagle, ni z tego, ni z owego, napadł na mnie.
Syknął coś w rodzaju ?Nie wierzę w to, co robisz. Uważam, że to stek bzdur. Nie chodzi mi o twoją muzykę, ale o przesłanie — pracowałem z kimś, kto ciebie zna i powiedział mi jaki jesteś!” Reszta zespołu zachowywała się całkiem w porządku — perkusista Kevin Haskins poprosił mnie o autograf, a David J. przypomina dziwną, straszną jaszczurkę. Dziewczyna Daniela próbowała go uciszyć, ale on nie przestawał. ?Kiedyś sam byłem na twoim miejscu i nie chciałbym się tam więcej znaleźć. To śliska droga do nieba. O tym właśnie mówi mój ostatni album. W ten sposób nigdzie nie dojdziesz.” Odniosłem wrażenie, że wierzył w te brednie rozpowszechniane w fałszywych oświadczeniach — że czcimy diabła i namawiamy do gwałtu, całą noc nas opieprzał i ciągle wzywał kelnerów do pokoju. Kompletny schizol i kolejny idol, który mnie na zawsze rozczarował.
4 LUTEGO 1997, LUBBOCK W STANIE TEKSAS
Bóg zdołał jakoś przeniknąć do przysięgi Hipokratesa, ponieważ ratownicy, których wezwano, by podali mi tlen po koncercie, odmówili mi pomocy, tłumacząc, że nie zgadzają się z moimi przekonaniami i wobec tego nie zasługuję na ich pomoc. Podobno Jezus wybawia nas od śmierci, ale tutejsi ratownicy – nie.
7 LUTEGO 1997, KANSAS
Nie jestem pewien, czego nie cierpię bardziej: zamachów bombowych, czy psów wykrywających bomby. Podobno są to te same psy, które wykrywają narkotyki, więc nie wiem, czego się bardziej bać – tego, że wylecę w powietrze, czy że zostanę aresztowany.
14 LUTEGO 1997
Dzisiaj utraciłem ostatnie ogniwo łączące mnie z przeszłością – Missi. Fakt, że nie spędziłem dzisiejszego dnia z nią, musiał dla niej oznaczać moje preferencje i teraz nie chce ze mną rozmawiać. Zawsze będziemy sobie bliscy, bo została w niej jakaś cząstka mnie. Ale jest to część, której ja już nie posiadam – moja najciemniejsza strona. Mam nadzieję, że nie zepsuje jej to reszty życia.
19 LUTEGO 1997, MASSACHUSETTS
Nie wiem, czy ja bardziej nienawidzę Ameryki, czy ona mnie.
21 LUTEGO 1997, MASSACHUSETTS
Kolejny gówniany koncert. Teraz nie mogę się zdecydować, czy Ameryka bardziej nienawidzi mnie, czy ja sam siebie.
BRAK DATY
Największa ironia w tym całym chrześcijańskim gniewie polega na tym, że na pewnych poziomach obecna trasa blednie w porównaniu z tym, co czyniłem w przeszłości. Chrześcijanie narzekają, że porównuję ich do faszystów. Nie mają nic przeciwko temu, że podarłem Biblię ani że wytarłem sobie tyłek amerykańską flagą. Nie wiem, co jest dziwniejsze: historie, które zmyślili, czy fakt, że ludzie w nie wierzą. Skoro ja ich nie popełniłem, to skąd się wzięły? Tylko z wyobraźni moich oskarżycieli. No i kto tu jest grzesznikiem?
MARZEC 1997, NOWY JORK
Wczoraj na uroczystości rozdania Nagród Grammy spotkałem Fionę Apple, piosenkarkę, o której nikt nie słyszał. Jestem wielkim fanem jej muzyki. Jest taka sexy i wrażliwa, jak dla mnie zbyt delikatna. Gdybym kiedykolwiek miał okazję uprawiać z nią seks, chyba bym odmówił, gdyż mój brutalny kutas mógłby uszkodzić jej cenną vaginę. Kiedy weszła do mojego pokoju, z głośnika leciała piosenka, którą napisaliśmy do Zagubionej Autostrady, ?Apple of Sodom”. Słowa, które akurat padły, brzmiały: ?Mam tu coś, czego nigdy nie zdołasz zjeść.” Kolejny przykład działania zwodniczej osobowości, ponieważ utwór mówił o obsesji, o czymś czego nie możemy nigdy zdobyć i w pewien sposób został przez nią zainspirowany.
Fiona wyglądała na zmartwioną i załamaną, przypominała mi ranną sarnę. W oczach miała łzy. Spytałem, co się stało. Odpowiedziała, że show-biznes ją przytłacza i że dziewczyna w jej wieku i o tak słabej budowie nie może tego znieść. Powiedziałem, żeby usiadła i zaproponowałem, że przyniosę jej coś do jedzenia i picia. Kłopot w tym, że była weganką i zwracała baczną uwagę na to, co je. Znaczyło to, że nigdy nie będziemy mogli żyć ze sobą, choć tak wiele nas łączyło. Wejście pijanej córki jakiejś znanej osobistości oderwało mnie na chwilę od naszej rozmowy. Dziewczyna zataczała się i gadała coś o różnych gwiazdorach rocka z którymi była w ciąży. Jeszcze jedna głupia dziwka chcąca wyssać ze mnie życie przeszkodziła mi w rozmowie, na której mi tak zależało. Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem dziwnego typka, który podszedł do Fiony i pokazywał jej karciane sztuczki. Czysty banał. W książce o gównianych sposobach podrywania kobiet umieszczono by go w rozdziale pierwszym. Ale o dziwo, w tym przypadku zadziałał.
MARZEC 1997, NOWY JORK
Zaprosiłem Fionę, żeby poszła ze mną na premierę filmu Private Parts Howarda Sterna. Jest w nim jedna nasza piosenka. Wydaje mi się, że na pewien sposób Howard Stern i ja jesteśmy do siebie podobni, ponieważ on mówi o tym, co go nurtuje, a to wkurza, ale jednocześnie bawi wiele osób. Uważam, że między innymi dzięki niemu, ?Sweet Dreams” stało się takie popularne.
Myślałem, że Fiona chce się wymigać, ponieważ zaczęła opowiadać jakąś historię o dawno nie widzianej krewnej, z którą miała się spotkać. Sam wymyśliłbym coś podobnego, gdybym chciał się z czegoś wykręcić. Ale oddzwoniła, że idzie. Nie wiem, czy to nie czyni mnie gejem, ale myślę, że ciekawie byłoby się z nią zaprzyjaźnić.
MARZEC 1997
Podjechałem po Fionę w stylu gwiazd rocka – białą limuzyną, a ona, w iście nietypowym dla gwiazd rocka stylu ? wyszła bez makijażu i nieuczesana. Premiera była pierwszym takim wydarzeniem towarzyskim z udziałem high life’u, w którym miałem wziąć udział, więc nie wiedziałem jak się zachować. Przed wejściem położono czerwony dywan, po którym powinienem się przejść i dać się sfotografować czyhającym tam reporterom, ale ja poczułem się zmieszany. Przeszedłem kilka stopni i zawróciłem, bo myślałem, że to nie to wejście. Wróciłem do samochodu i ktoś powiedział mi, że powinienem jednak przejść po tym dywanie. Przeszedłem więc pół drogi i przestraszyłem się, bo nie wiedziałem, czy powinienem się zatrzymać, czy nie. Tymczasem Fiona utknęła, otoczona przez dziennikarzy i udzielała wywiadu razem z Flavor Flavem. Miałem już tego dość, byłem zdenerwowany. Nie cierpię puszyć się razem z tymi wszystkimi nadętymi dupkami, którzy udają, że cię znają. Fiona zdecydowała się wrócić do domu i wcale jej się nie dziwiłem, bo miała prawo czuć się przytłoczona.
Poszedłem na górę z Twiggym, który też tam był i wpadłem na Flavor Flava. Przybiliśmy piątkę i przywitaliśmy się serdecznie. Nie widziałem jego oczu, ale gdybym je widział, pewnie zauważyłbym charakterystyczne mrugnięcie, jakie wymieniają między sobą ludzie używający narkotyków, albo przynajmniej tak mi się wydaje. Fakt, że nie wiedział kim jest Marilyn Manson, zrobił na mnie duże wrażenie, ale on chyba nie wiedział kim sam jest, bo najwyraźniej nie kontaktował tego wieczora zbyt dobrze. W tym momencie natknąłem się na Billy’ego Corgana, którego poczęstowałem tabletkami na rozluźnienie mięśni. Zgodziliśmy się, że wprawiają nas one w ?owocowy” nastrój, i że to byłaby świetna nazwa dla zespołu. Rozpoczęliśmy omawianie tego pomysłu, zainspirowanego owocowym narkotykiem, aby stworzyć owocne przedsięwzięcie o nazwie Fruity, które prawdopodobnie nigdy nie dojdzie do skutku, bo nie pamiętam, co zrobiłem z tymi tabletkami.
Zaskoczyło mnie, że Billy jest takim spoko facetem, bo spodziewałem się, że to jakiś pieprzony dupek. Przez całe lata Trent opisywał mi go w najczarniejszych barwach, a to z powodu domniemanego konfliktu, związanego przypuszczalnie z Courtney, z którą Trent podobno sypiał, choć temu zaprzecza, w czasie gdy Billy podobno sypiał z domniemaną dziewczyną Trenta, do czego się przyznaje, a przynajmniej tak mi powiedziano.
Potem próbowałem dać owocowe tabletki Conanowi 0′Brienowi, mówiąc mu, że to Prozac. Wyglądał tak, jakby mu to było potrzebne. Uśmiechnął się tylko tą swoją straszną, dziecinną buzią i odszedł, żeby porozmawiać z przyjacielem. Pokazałem mu palec, a on zaczął się śmiać. Zadziwiające, ile rzeczy może ci ujść na sucho, kiedy coś jest nie tak z twoim jednym okiem, masz źle nałożony makijaż, 1,90 m wzrostu i przebywasz w towarzystwie dziwaka z wygoloną grzywką, wyglądającego jak skrzyżowanie Gregory Hinesa z Klingonem na haju, przechodzącym właśnie chemioterapię. (Przepraszam, jeżeli to czytasz, Twiggy.) Potem natknęliśmy się chyba na Toma Arnolda, całego spoconego i niespokojnego, wyglądającego, jakby właśnie wziął jakieś prochy. Spytałem go, gdzie są narkotyki, i mrugnąłem charakterystycznie, tak jak Flavor Flav. Zażartował ?Tylko ciii…”, a ja odpowiedziałem ?Dobra, to mnie zawołaj.”
Kiedy schodziłem po schodach ktoś pociągnął mnie za ramię, namawiając mnie, żebym udzielił wywiadu. Poszliśmy więc z Billym, Twiggym i dziewczyną Billy’ego do pomieszczenia, z którego przeprowadzano transmisję. Na kanapie siedział Howard Stern, a na wprost nas stała Joan Rivers. Wokół panował straszny hałas, tak że nikt nic nie słyszał (poza nami, ponieważ mieliśmy na uszach słuchawki). Joan Rivers trzymała tabliczkę z napisem ?Muszę z tobą porozmawiać”. Pomyślałem, że muszę wytłumaczyć wszystko Howardowi, ponieważ całość była transmitowana przez telewizję. Zażartowałem, że Joan obciągnęła mi w toalecie, a teraz za mną chodzi i nie mogę się jej pozbyć, bo chce mi obciągnąć jeszcze raz. Skinąłem na nią, żeby podeszła, a ona przyszła i uklękła przede mną, błagając o wywiad. Ale wyglądało to, jakby potwierdzała moją opowieść — poza obwisłymi cyckami nieźle wyglądała jak na swój wiek. Ponieważ niczego nie słyszała, nadal się z niej wyśmiewaliśmy, aż się nam to znudziło.
Staliśmy sobie z boku, kiedy nagle zauważyłem, że idzie ku mnie opalona blondynka — przeciwieństwo tego, czego szukam w kobiecie — w jaskrawej, kanarkowej sukience, którą musiała chyba nosić jako karę za dawne grzechy. Chociaż nie był to typ dziewczyny, jaką można by pochwalić się na przyjęciu, oczywiste było, że jest niezwykle atrakcyjna. Wszystko to przemknęło mi przez myśl w ciągu paru sekund, bo zazwyczaj decyduję, czy kogoś polubię, jeszcze zanim zdąży mi się przedstawić. Mam niedobry zwyczaj zapominania imion ludzi, którzy mi się przedstawiają. Jestem zbyt zajęty analizowaniem ich, odgadywaniem ich intencji i ocenianiem, czy chcą mnie wykorzystać, czy też dadzą się wykorzystać przeze mnie, czy mają prochy, czy chcą ich ode mnie, czy… Nie mogę wtedy myśleć o niczym ważniejszym.
A więc ta kanarkowa kobieta poprosiła mnie o autograf, ponieważ, jak mówiła, jest wielką fanką Marilyn Manson. Trochę rozdrażniony, że mi przeszkadza, szybko podpisałem fotos, ale zauważyłem, że wszyscy dziwnie na mnie patrzą, tak jakbym pieprzył własną matkę, albo srał do wazy z ponczem. Później podszedł do mnie jakiś facet i powiedział, że to była Jenna Jameson. Spytałem, kim jest Jenna Jameson, a on odpowiedział, że to najsłynniejsza obecnie gwiazda porno. W głowie przemknęło mi wspomnienie mojego odlotu w Forcie Lauerdale i fakt, że Traci Lords miała zagrać rolę uwodzicielki w filmie Howarda Sterna.
Zapytała, czy może usiąść koło mnie podczas seansu — brzmiało to bardzo niewinnie, albo była dobrą aktorką — więc poszliśmy razem do sali projekcyjnej. Natychmiast otoczył nas tłum paparazzich, których flesze migały tak przeraźliwie, że przez moment poczułem, jakbym znowu miał ten odlot z migającymi światłami w łazience. Przestraszyłem się trochę, ale owocowe tabletki szybko mnie uspokoiły. Kiedy usiadłem na miejsce, zobaczyłem, że przede mną siedzi Kevin Bacon, za mną Sherman Helmsley, a przez salę przechodzi właśnie Corey Feldman, nazwisko, pod którym figurował w hotelu jeden z członków mojego zespołu. Corey zawsze mnie rozśmieszał. Wspaniale zagrał w Stand by Me, miał tam zdeformowane ucho i chodził w kółko, powtarzając: ?Jeordie zerżnął sukę, Jeordie zerżnął sukę”. Zawsze mówiłem te słowa Jeordiemu, zwłaszcza kiedy zerżnął sukę, jaką w pewnym sensie była Courtney. (Pewnie nie powinienem tego pisać. Jeżeli ktoś kiedyś ukradnie ten pamiętnik i będzie próbował go zniszczyć, to prawdopodobnie będzie to Courtney.)
Corey miał na sobie kombinezon w stylu Michaela Jacksona, przez co wyglądał jeszcze bardziej głupio niż w swoich filmach, co trudno sobie wyobrazić, zwłaszcza po Dream a Little Dream (część 5). Czułem, że jest moim obowiązkiem przedstawić Coreya Feldmana Shermanowi Helmsleyowi, ponieważ podziwiałem ich sztukę już od tak dawna. Żeby uścisnąć sobie dłonie, musieli pochylić się nad głową Billy’ego Corgana. W ten sposób jego łysina stała się mostem łączącym dwóch upadłych bohaterów mojego dzieciństwa, Pana Jeffersona i Dorky’ego Zabójcę Wampirów.
Później kontynuowałem jeszcze dręczenie Coreya, brudząc go szminką i przedstawiając nieznajomym. A ponieważ moim obowiązkiem jest zadać cios poniżej pasa, powiedziałem mu, że bardzo podoba mi się jego rap, który widziałem w telewizji, a który tak naprawdę należał do najbardziej gównianych utworów, jakie kiedykolwiek nagrano, ale i tak nie był dość zły, by pretendować do miana najgorszego, jaki słyszałem.
Po rozpoczęciu projekcji, Jenna Jameson cały czas zagadywała mnie w stylu: ?Co będziemy robić później? Idziemy do baru? Powłóczymy się razem? Wiesz, że rozbieram się przy twojej muzyce? Nie mogę uwierzyć, że siedzę tu teraz z tobą…” Miała cały katalog odzywek w rodzaju: ?Jestem dziwką, jestem dziewicą, jestem twoją mamą, jestem twoją córką”; co chwila rzucała mi spojrzenia pełne seksu; użyła wszystkich swoich sztuczek, żeby mnie uwieść. W filmie Howarda jest taka scena, gdzie Howard siedzi w kinie ze znaną aktorką porno i ona kładzie dłoń na jego nodze. W tym samym czasie Jenna położyła swoją dłoń na moim udzie i wtedy mnie wzięło, ponieważ Traci Lords miała właśnie zagrać rolę tej aktorki.
Ręka Jenny powoli zaczęła się przesuwać w stronę mojego krocza, a że nie brałem dzisiaj koki, natychmiast mi stanął. Zresztą gdybym nawet brał, pewnie i tak by mi stanął, ponieważ jej dotyk miał jakąś magiczną właściwość. Po filmie pojechaliśmy moją limuzyną do Whiskey Bar. Jenna wzięła ze sobą koleżankę, z którą nikt nie chciał rozmawiać, ponieważ nie była gwiazdą porno. Fakt, że nie miała na sobie żółtej sukienki niewiele pomógł jej w dorównaniu urodą koleżance. Może zresztą Jenna założyła tę sukienkę z przyjaźni, by nieco przyćmić swą urodę.
W barze siedzieliśmy między Billym Corganem a Rickiem Rubinem. Jenna trzymała na kolanach moją marynarkę i włożyła sobie moją rękę pod spódnicę, żeby mi pokazać, że nie ma na sobie bielizny. Siedziałem więc tak z ręką w jej cipce, usiłując przekonać Billy’ego, siedzącego po mojej lewej stronie, że gdyby założył żółtą koszulę z czarnym zygzakiem, wyglądałby jak Charlie Brown. Ale byłem tak pijany i naćpany, że broda Ricka Rubina zdawała mi się chmurą, zasłaniającą całe pomieszczenie. Wszyscy mieli jego brodę. Rozejrzałem się wokoło i zauważyłem, że Jenna miała brodę, broda była pod jej spódnicą i również, ni z tego, ni z owego, Billy Corgan miał głowę pełną włosów, zrobionych z brody Ricka Rubina. Pojawili się także ZZ Top, w samochodzie z Eliminatora, z którego wysiadła grupka gorących dziewczyn. Pojawili się wszyscy, których nie cierpiałem i wszyscy mieli brody. Zacząłem się denerwować, miałem dziwaczne wizje i nie wiedziałem gdzie jest mój palec. Kiedy go wyjąłem, bałem się na niego patrzeć i go powąchać, bo gdyby pachniał przyjemnie, na pewno podetknąłbym go pod nos Billy’emu, a w przeciwnym razie — nie chciałem sobie psuć wieczoru, który się tak miło zapowiadał. Uniknąłem tego, siadając sobie na dłoni, tak żeby zapach nie mógł się wydostać.
Kiedy z powrotem znaleźliśmy się w limuzynie, spytałem ją, czy chciałaby pojechać do mojego pokoju. Ale odpowiedziała, że ktoś czeka na nią w hotelu. Potem odbyła z nim tajemniczą konwersację w jakimś nieznanym języku w rodzaju Urdu czy staroniderlandzkiego, bądź też hieroglificznego. Dzięki latom historycznych i lingwistycznych badań nad sposobami porozumiewania się kobiet, odkryłem, że jest mężatką i że w hotelu czeka na nią mąż. To było wspaniałe i zapragnąłem jej jeszcze mocniej. Pojechała, oczywiście, ze mną i przypomniałem sobie, że aktorka, którą miała grać Traci Lords, namówiła bohatera, żeby wszedł z nią do wanny. Pomyślałem ?Czemu nie?” Jedyną rzeczą, którą jeszcze pamiętam, był tatuaż na jej tyłku, z napisem ?Heartbreaker”. Ale przecież każdy w Ameryce, kto choć raz oglądał jej film dobrze o tym wie, więc może to był tylko sen? Ale jeżeli to był sen, to z pewnością mokry.
11 MARCA 1997, JAPONIA
Czuję się jak ktoś, z kim nie pozwoliłbym pieprzyć się mojej własnej córce, i jednocześnie jak ktoś, z kim, będąc tą córką, chciałbym się pieprzyć bardziej niż z kimkolwiek innym.
BRAK DATY
Mam cholernie dosyć ludzi, którzy mówią, że mamy koszulki z napisem: ?Zabij swoich rodziców i zabij psa”. Napis, który faktycznie pojawia się na naszych koszulkach, brzmi: ?Uwaga: Muzyka Marilyn Manson może zawierać przesłanie, które ZNISZCZY BOGA w waszych wrażliwych, nastoletnich umysłach. W rezultacie możecie dać się namówić do ZABICIA SWOJEJ MAMY I SWEGO TATY, a wreszcie w beznadziejnym akcie samobójczego, ‘rockandrollowego’ zachowania, ZABICIA SAMYCH SIEBIE. Więc proszę, spalcie swoje płyty, póki jest jeszcze nadzieja.” Czy oni nie rozumieją, że chce im pomóc? Milion razy mówiłem, że im więcej głupców popełni samobójstwo z powodu głupich piosenek, tym mniej będzie głupców na świecie. Poza tym nie sprzedawaliśmy tej koszulki od czterech lat. To nie muzycy i koszulki zabijają ludzi, ale złe wychowanie. Skoro oskarża się sztukę, to dlaczego dzieci w szkole czytają Romea i Julię? Przecież te dzieciaki zabiły się z jednego, prostego powodu — dlatego, że rodzice ich nie rozumieli.
BRAK DATY
Gdybym rzeczywiście kazał sobie usunąć żebra, ssałbym własnego fiuta na planie Cudownych Lat, zamiast uganiać się za Winnie Cooper. Poza tym, nie ssałbym wtedy cudzych fiutów na scenie. Ssałbym swój własny. Plus, kto miałby czas na zabijanie niewinnych szczeniaczków, gdyby mógł ssać w tym czasie własnego fiuta? Myślę, że zadzwonię dzisiaj do chirurga.
BRAK DATY
Ubiegłego wieczora, a raczej dzisiejszego rana, przyszła do naszego autobusu jakaś dziwka po czterdziestce, przekonana, że wygląda jak nastolatka, i przysięgała, że jest kuzynką Anthony’ego Kiedisa, albo siostrą Billy’ego Corgana, czy też matką Shaquilla 0′Neala. Razem z nią przyszła także jakaś opalona idiotka z szelkami, która mogła być jej córką. Obie wyglądały nieciekawie, ale bawiły nas nieświadomością swoich wad. Pozwoliliśmy im zostać i namówiliśmy, by wciągnęły paczuszkę proszku z sea monkey. Tak się złożyło, że miał on biały kolor i dołączoną łyżeczkę, podobnie jak kokaina. Nie musiałem się nawet zbytnio wysilać, żeby je do tego przekonać. Przeczytałem tylko instrukcję, wyjaśniając, że te małe stworzenia są rodzajem miniaturowych krewetek i że w ciągu roku zaczną rozwijać się w ich ciele. Powiedziałem, że nie ma nic bardziej ekscytującego niż te stworzenia pływające w twoim krwiobiegu — nie wspominając już o szczególnym odlocie jaki je czeka. Ku zaskoczeniu nas wszystkich, przyjęły to bardzo chętnie, a ja spędziłem noc, rozmawiając ze starą dziwką, która próbowała robić mi laskę przy wtórze wideo Doom Generation. Przez chwilę pragnąłem, żeby dziewczyna z filmu, Rose McGowan, tutaj była i może pozwoliłbym jej postawić sobie laskę. Pamiętam, że w wywiadzie, który czytałem, Rose opowiadała o swoim popieprzonym dzieciństwie i o ojcu, który był liderem jakiegoś ruchu religijnego. Z jakiegoś powodu czułem, że zrozumiałaby, przez co przechodzę — nie w tej chwili, ale w całym życiu. Ku niczyjemu zaskoczeniu, Twiggy zakończył noc, pieprząc dziewczynę w szelkach na swojej koi. Czasami bardzo mi wstyd, że należę do tego zespołu.
6 KWIETNIA 1997, NORMAL, STAN ILLINOIS
Zabiję każdego, kto twierdzi, że to miasto odpowiada czyjemukolwiek pojęciu o normalności. Dzięki takim rzeczom uświadamiam sobie, ile jeszcze czeka mnie pracy, ale jednocześnie jestem dumny z tego, czego już dokonaliśmy na tym tournee. Naprawdę chciałem stworzyć ten szokujący, totalitarny symbol, żeby część naszego koncertu przypominała faszystowski wiec, żeby pokazać, co sądzę o rzeczach, którym jestem przeciwny, takich jak religia i, w pewnym sensie, rock and roll, ponieważ rock and roll potrafi być równie zaślepiony jak chrześcijaństwo. Jednocześnie chciałem stworzyć wielkie widowisko, żeby pokazać ludziom, iż pomimo wysiłków mediów i jednostek, usiłujących zakazać nam występowania, ?Zrobiłem to, i uszło mi to na sucho”. W jaki sposób udało się Bowiemu ujść cało z tekstem o ?Meksykach, czarnuchach… i barach dla pedziów”? Ponieważ grał pewną rolę i krytykował określony typ ludzi. Antichrist Superstar jest zupełnym tego przeciwieństwem: mówi o tym, co każdy czuje w głębi swego serca, ale boi się głośno powiedzieć. To uczciwe. Nie wytykamy nikogo palcem, a jeśli nawet, to wyśmiewamy wszystkich, łącznie ze mną. Wszyscy jesteśmy hipokrytami, ale przyznając się do tego, wznosimy się ponad własną hipokryzję, która przestaje być naszą wadą, tak jak dzieje się w przypadku ludzi, którzy ślepo wierzą we własną nieomylność. Przyznając się do swoich wad, uwalniasz się od nich, tak jak ja się uwolniłem.
Nigdy nikomu się do tego nie przyznam, ale tutaj to napiszę: Powodem, dla którego nie udzieliłem wywiadu i nie wyjaśniłem, że Antychryst jest tylko wymyśloną postacią, motywem przewodnim albumu, jest fakt, że dla mnie znaczy on o wiele więcej. Ale w pewnym sensie nią jest. Dlatego, kiedy pytają mnie: ?Powiedz, czy to tylko gra, czy nie?” odpowiadam: ?I tak, i nie”. W końcu, całe moje życie jest grą, ale na tym polega moja sztuka..
BRAK DATY
Zadzwonił do mnie ojciec. Właśnie oglądał program policyjny o różnych przestępcach i usłyszał, że złapano faceta, którego policja goniła po całym Ohio. Okazało się, że ciężarówka, którą jechał, była pełna broni. Facet ma dwadzieścia pięć lat i jest chrześcijańskim fanatykiem, który jechał na Florydę, żeby zabić Antychrysta. Materiał został nagrany w tym samym tygodniu, w którym koncertowaliśmy na Florydzie.
KWIECIEŃ 1997
Załączam serwetkę, na której napisałem sobie zdanie, które miałem wygłosić w MTV, po tym jak odwołano nasz koncert w Południowej Karolinie:
?Kolejny raz, tak zwani obrońcy Boga, potwierdzili moje słowa o ich hipokryzji i wrogości. Kolejny raz dowiedli, że nie potrafią oddzielić państwa od Kościoła i że ich organizacja przypomina nazistowskie Niemcy. Na nieszczęście wszyscy teraz muszą cierpieć: cierpimy my, nasi fani, cierpi amerykańska konstytucja i cierpią prawicowi politycy Południowej Karoliny, ponieważ wyszli na faszystowskich idiotów. Ale czego mogliśmy się spodziewać w stanie, w którym nadal powiewa flaga Konfederacji? Chcecie rewolucji? Będziecie ją mieli!”
10 MAJA 1997
Właśnie się dowiedziałem, że ubiegłej nocy zmarł jeden z członków mojej ekipy, Sean McGann. Upił się i próbował skoczyć z pomostu nad sceną. Niestety, zapomniał zabezpieczyć się liną asekuracyjną. Wiem, że to nie moja wina, ale nie mogę przestać myśleć, że mam w tym jakiś udział, bo gdyby dla mnie nie pracował, jeszcze by żył.
Być może żyłem pod kloszem, bo oprócz mojego psa, Aleushy, Sean jest pierwszą z bliskich mi osób, które zginęły Zastanawiałem się, co myślałem wiele lat temu, kiedy usiłowałem zabić Nancy i naszego byłego basistę, Brada. Zabijanie ich nie miało sensu. Natura działa po swojemu. To rodzaj społecznego darwinizmu. Ludzie dostają to, na co zasługują. Ale czy Sean naprawdę na to zasłużył?
DZIEŃ MATKI, APARTAMENT HOTELOWY, 6:00 RANO
Zadzwoniłem dzisiaj do mojej matki i po raz pierwszy zdałem sobie sprawę, jaki byłem dla niej niewdzięczny jako dziecko i jak bardzo ją wykorzystywałem. Gdyby nie jej pobłażliwość i bezwarunkowa miłość, nie zaszedłbym tak daleko. Powiedziałem jej, że ją kocham, a ona odparła, że o tym wie. Gdyby nawet nie wiedziała, przekonałaby ją o tym matczyna duma. Ostatnio również często widuję ojca. Często przychodzi na koncerty i cieszy się z mojej popularności bardziej niż ja sam. Opowiada wszystkim wokoło, że jest ojcem Boga Pieprzenia. Myślę, że teraz nareszcie się rozumiemy, nasze wzajemne stosunki uległy znacznej poprawie od czasu kiedy byłem dzieckiem. Wydaje mi się, że kiedy ludzie zaakceptowali to co robię, moi rodzice zaakceptowali to również.
29 MAJA 1997, PARYŻ
Rozmawiałem dzisiaj ze Snoop Doggy Doggiem. Właściwie trudno powiedzieć, że rozmawiałem, ponieważ nie rozumiałem prawie nic z tego co mówił. Ale wydaje mi się, że próbował mi powiedzieć, że chciałby ze mną współpracować i jeszcze coś związanego z marihuaną.
15 CZERWCA 1997, NOWY JORK
Z pomocą naszego prawnika od spraw wolności obywatelskiej, Paula Cambrii, wygraliśmy sprawę przeciwko stanowi New Jersey i mogliśmy wystąpić dzisiaj na OzzFest, na stadionie Giants, pomimo obiekcji dyrekcji stadionu. (Co najśmieszniejsze, wczoraj widziałem film o Larrym Flyncie, w którym mój kolega, Edward Norton — chłopak Courtney Love — zagrał prawnika, będącego połączeniem Paula i kilku innych prawników uczestniczących w sprawie Hustlera.) Pomimo tego, że co pięć minut mówiono o tym w telewizji, nie jestem pewien czy tłum widzów w ogóle wiedział o sprawie i chyba się tym nie przejmował. Niszczyliśmy wszystko, nawet samych siebie, żeby przełamać ich apatię. Na końcu zrobiłem sobie głęboką ranę, a ratownicy nie chcieli zszyć jej na miejscu, gdyż musieli najpierw sprawdzić moje ubezpieczenie. Chcieli, żebym przyjechał do szpitala, ale ja zostałem za kulisami i upiłem się z Panterą. Rozmawialiśmy o tym, jak po raz pierwszy spotkałem się z Dimebag Darrellem, który oprócz grania na gitarze w Panterze jest również kreatorem Tony’ego Wigginsa. Darrell zabrał Twiggy’ego, Pogo i mnie do swojego domu w Dallas. Odwiedziwszy serię nocnych barów i zrobiwszy parę innych rzeczy, których można by się spodziewać po ludziach, którzy na zderzaku przyklejają sobie flagę buntowników, niezbyt dobrze pamiętam, kiedy ktoś włożył mi do ust tabletkę kwasu. A potem obudziłem się w śmietniku, opędzając się od świni, która chciała narobić mi na twarz.
19 CZERWCA 1997, CHICAGO
Spodziewałem się, że publiczność na OzzFest będzie bardziej otwarta. Wyrośli przecież w tradycji Black Sabbath, Alice Cooper i innych zespołów, dających coś więcej niż zwykłe koncerty rockandrollowe. Ale dotychczas zauważyłem tylko bandę pijanych dupków, onieśmielonych faktem, że nie rozumieją, co tu się dzieje i może chcieliby mnie zerżnąć, co ich cholernie wkurza. Ale w dziwny sposób zaczyna mi się to podobać. Minęło dużo czasu odkąd występowaliśmy nie jako główna gwiazda. Czasami tłum, który mnie nienawidzi jest tak samo dobry, jak tłum, który mnie kocha, ponieważ mobilizuje mnie to do jak najlepszego występu.
31 LIPCA 1997, TORONTO
Policja ostrzegła mnie dzisiaj, że jeśli wykonam piosenkę Patti Smith ?Rock and Roll Nigger”, zostanę aresztowany pod zarzutem szerzenia nienawiści rasowej. Więc żeby dopieprzyć policji poszedłem z jednym z moich przyjaciół, Coreyem, który jest czarny oraz z moim ochroniarzem Aaronem na spotkanie z tymi kretynami. Mając na głowie policyjną czapkę, zapytałem oficera dyżurnego, co im się nie podoba w naszym przedstawieniu. Glina nerwowo przejrzał notatki i powiedział: ?Chodzi w szczególności o jedną piosenkę” jakby nie pamiętał którą, a potem wymamrotał: ?Rock and Roll Nigger” bojąc się, by nie urazić Coreya, który wygląda jakby chciał wypatroszyć wszystkich, którzy nie są czarni. Wyjaśniłem im, że nie ja napisałem tę piosenkę, tylko Patti Smith, oraz że mówi ona o izolacji i dyskryminacji ludzi ze względu na ich przekonania, ich światopogląd i ich sztukę — czyli o tym, co właśnie ze mną robili. Policjant nadal wydawał się niczego nie rozumieć, więc powiedziałem mu, że i tak zaśpiewam tę piosenkę i zobaczymy, co się potem stanie.
Chociaż zapowiedziałem im, że nie zmienię programu, to jednak trochę go ulepszyłem. Założyłem policyjny mundur i coś, co dostałem kiedyś od fana – odznakę policyjną oficera, który zginął kiedyś na służbie. Zaprosiłem również Coreya, żeby pomógł mi śpiewać, zwłaszcza te partie, w których występuje słowo ?nigger” (czarnuch).
Wykonaliśmy ten utwór na bis i tytułem wstępu powiedziałem parę słów do publiczności: ?Chcę wam powiedzieć, co mi się ostatnio przydarzyło. Jest taka piosenka, napisana dwadzieścia lat temu, przez kobietę o nazwisku Patti Smith. Paru białych gliniarzy przyszło do mnie i powiedzieli, że nie mogę zaśpiewać tej piosenki, ponieważ jej treść obraża czarnych. Chciałbym teraz wytłumaczyć tym pieprzonym kretynom, że jest to piosenka o ludziach takich jak wy i ja, ludziach dyskryminowanych ze względu na to, jacy są. Tak, jak oni nas dzisiaj dyskryminowali. I nic z tego nie zrozumieli. To dlatego, że są kupą idiotów. Dedykuję więc ten utwór kanadyjskiej policji.”
Wtedy wszyscy zdaliśmy sobie sprawę, że nikt tutaj nie nienawidzi ?czarnuchów”, ale za to wszyscy nienawidzą gliniarzy. Nie zostałem aresztowany, ani nawet pouczony. Może gliniarze nie słuchali koncertu. Prawdopodobnie byli zbyt zajęci szukaniem przetykaczy do zlewu, żeby wsadzić je nam w dupę.
WRZESIEŃ 1997, PORTUGALIA
Mnóstwo ludzi może robić to co ja, w podziemiu — sami robiliśmy tak przez wiele lat i nikt nie zwracał na nas uwagi. Dopiero gdy staliśmy się sławni, ludzie zaczęli się nami przejmować. Ale to, co robiliśmy z faszystowskimi flagami, z darciem Biblii, z padającym na scenie śniegiem — jest o wiele bardziej kontrowersyjne niż nagość czy zabijanie psów na scenie, ponieważ posiada moc i znaczenie. Czuję się z tego powodu dumny, ponieważ na początku się wahałem. Nie wiedziałem, czy mi się uda.
Mogłem przecież przepaść gdzieś po drodze. Pamiętam, że kiedy zaprezentowaliśmy naszą pierwszą płytę Jimmy’emu [Iovine, szefowi Interscope Records], powiedział nam: ?To najlepsza płyta rockowa ostatnich dziesięciu lat. Ale uważajcie, żeby się nie narazić komuś ważnemu, bo wtedy nikt was nie usłyszy. Każdy może sprzedać 700.000 płyt, nawet we własnym garażu.” Odpowiedziałem, że dla mnie najważniejsze jest pisanie dobrych piosenek, które ludzie zapamiętają i będą śpiewać. Weszliśmy do głównego nurtu w sposób, którego oni by sobie nie życzyli, a to samo w sobie jest dziełem sztuki.
WRZESIEŃ 1997, BRAZYLIA
Otworzyłem ciasteczko z wróżbą, która brzmiała: ?Kiedy spełnią się twoje marzenia, rozwieje się wiele twych złudzeń”. No więc, mam wszystko, czego chciałem. Jesteśmy największym zespołem w całej Ameryce. Mamy kilka platynowych albumów. Trafiliśmy na okładkę Rolling Stone’a, co nigdy nie udało się Dr’owi Hookowi. Ale jednocześnie udało mi się zniszczyć i stracić wszystko, co kochałem. Cały świat patrzy teraz na mnie tak, jak ja kiedyś na mojego dziadka. Mam nadzieję, że to im się podoba, bo mi nareszcie tak.
Czuję się po części Elvisem Presleyem, po części Jackiem Warnerem, a po części Wielebnym Ernestem Angleyem i to mnie niepokoi. Zamieniając moje porażki w sukces, stałem się tym, kogo niegdyś się bałem.
17 WRZEŚNIA 1997, MEXICO CITY
Dzisiejszy koncert okazał się katastrofą, ulgą, fiaskiem, meksykańską porażką i narkotykowym szaleństwem. Twiggy zranił sobie rękę rozwalając swój bas podczas wykonywania ostatniego utworu. Całość była typowo rockandrollowa i typowo nasza własna. Myślę, że dorośliśmy w ciągu tego ostatniego roku i cieszę się, że jest już po wszystkim. Widzę, że Ameryka, Nothing Records, nasi przyjaciele i media uważają, że osiągnęliśmy już szczyt naszych możliwości. Na ich nieszczęście, to dopiero początek.
Powyższy tekst jest pamiętnikarskim zapisem z trasy Antichrist Superstar (1996-1997). Został opublikowany w ostatnim, 16-tym rozdziale autobiografii Mansona Trudna droga z piekła [The Long Hard Road Out of Hell, 1998], zatytułowanym “Pięćdziesiąt milionów wrzeszczących chrześcijan nie może się mylić” [Fifty Million Screaming Christians Can't Be Wrong].
Tłumaczenie: Magda Mejs
? Copyright for the Polish edition 2000 by Kagra

Dzięki wielkie za wstawienie
Dzięki! Dawno tego nie czytałam, bo dwie sztuki autobiografii, które miałam, rozeszły się po ludziach i od wieków ich nie widziałam. Mogę sobie odświeżyć pamięć teraz
.
Swietne,dzięki za to
Genialne!
Kocham Twigga!
3 GRUDNIA 1996, NIEMCY
Poprzedniej nocy, około szóstej rano, pożegnałem się z Twiggym. Podobno nie poszedł spać aż do południa. Dzisiaj brakuje mu włosów w grzywce.
Awwwwz
XD!!!