MansonUSA: Wywiad z MM (2008)

Nie tak dawno temu wykluczyłeś możliwość ponownej współpracy z Twiggy?im Ramirezem twierdząc, że nie macie już ze sobą wiele wspólnego jako przyjaciele. Skąd ta zmiana i jak doszło do tego, że ponownie połączyłeś swoje siły z długoletnim przyjacielem i współpracownikiem?
Patrząc na zeszły rok muszę powiedzieć, że było to dla mnie dużym wysiłkiem czekać i odliczać minuty do 6 rano w Boże Narodzenie? Czekałem rok na to, żeby być w stanie to zaśpiewać. Byłem wtedy z Evan, Rudy?im, moim przyjacielem magikiem, i z Twiggy?im. Było tam jeszcze kilku dupków, którym udało się wślizgnąć do pokoju, ale ich wyrzuciłem. Nie mieli prawa przebywać wtedy w tym pokoju. To nie był pierwszy raz kiedy się spotkaliśmy, ale pierwszy raz kiedy usiedliśmy aby porozmawiać.
Zaraz przed wyruszeniem w ostatnią część trasy, przebywałem w hotelu Roosevelt, który zyskał dużą sławę jako nawiedzony hotel. Nie jestem pewien co do mojego stosunku do duchów. W przeszłości zdarzało mi się mówić: ?Kochanie, duch mojego kutasa zamierza nawiedzić twoją waginę?. Miałem też doświadczenia tablicami Ouija, ale tym razem moje koty szczekały. Koty normalnie nie ujadają, ale tym razem szczekały na sufit i dziwne hałasy. Na ironię, nad moim łóżkiem wisiał portret Davida Bowiego zrobiony przez Micka Rocka, a na drugim końcu pokoju wisiało zdjęcie Syda Barreta. Byłem w pokoju i szykowaliśmy się do wyjazdu z kraju. Musiałem spotkać się z moim przyjacielem, Jonathanem Shawem, który napisał kilka książek i był jednym z najsławniejszych tatuażystów. Jest odpowiedzialny za tatuaż ?Winona Forever? oraz ?The Sparrow? Johnny?ego Deppa. Jutro będzie mi robił tatuaż na plecach jako prezent na moje urodziny. Będzie to napis: ?Razem przeciwko pozostałym?. Ale odchodzę od tematu?
Zszedłem na dół, żeby spotkać się z Jonathanem Shawem. Bowie jest oczywiście jednym z moich idoli, Syd Barret jest natomiast jedną z największych inspiracji Twiggy?iego. Usiadłem i pierwszą osobą, która weszła do baru był Twiggy. To było naprawdę dziwne, zupełny zbieg okoliczności. Nigdy nie chodziłem do tego baru, chyba że zatrzymywałem się w hotelu. Chociaż normalnie i tak nigdzie nie wychodzę.
Usiedliśmy i zauważyłem, że jest trochę smutny. Znowu się spotkaliśmy i oboje byliśmy o włos od płaczu. W pewien dziwny sposób jesteśmy jak bracia bliźniacy, chociaż wolałbym nie być obwiniany za pewne aspekty jego wyglądu. Nie chciałbym być obwiniany za brak tak dużego penisa jakiego ma Twiggy, chociaż mój, powiedzmy, że zachowuje zasady etyki. W ciągu naszej pięciominutowej rozmowy powiedział mi, że ma za sobą bardzo ciężkie rozstanie, bardzo podobne do mojego. Ujrzałem to w jego twarzy, bo jest jak mój młodszy brat. Wymieniliśmy numery telefonów, ale nie była to jedna z tych gadek: ?Jasne, zadzwonię do Ciebie?, tak jak dzwoni zawsze do mnie John 5. Ale do tego wrócę później.
Wróciłem na górę i opowiedziałem Evan o spotkaniu z Twiggy?im. Nie wiedziałem co mam o tym myśleć. Byłem szczęśliwy, ale nie widziałem co robić. Podczas rozmowy nie powiedział nic więcej niż: ?Kiedy za sześć tygodni wrócisz do miasta, powinniśmy gdzieś razem wyjść. Spotkajmy się?. Zapytałem go: ?Jak było z moim starym kumplem Trentem?? ? odpowiedział, że to było jak ?próżnia szczęścia?. Myślę, że dowiedział się, że nie jest już w zespole, kiedy przeczytał o tym w prasie. Nigdy nie zachowywałem się jak skończony kutas w stosunku do Twiggy?iego, bo nigdy nie musiałem. Nigdy się nie pokłóciliśmy czy coś takiego. W przeszłości nigdy nie miałem reputacji gentlemana, delikatnie to ujmując. Twiggy skomentował swój ostatni rok w dość dziwny sposób. Powiedział: ?Nawet w najbardziej szalonych i najgorszych dniach nigdy nie sprawiłeś, że czułem się tak źle i niekomfortowo, jak w zeszłym roku. Dobra wiadomość to taka, że to już koniec?.
Trochę pożartowaliśmy. Powiedziałem: ?Wiesz czego mam dosyć? Jestem na trasie od roku. Będę miał kaca i uciekam do skrajności. Prześcigam The Shop Boys, którzy śpiewają o mnie w swoim kawałku Party Like a Rockstar. Na co dzień jestem ponad to, ale budzę się i pytam ?Cholera, czemu nie mogę umrzeć?? Bycie nieśmiertelnym jest do dupy, chyba że masz piękną dziewczynę.
Byłem chyba w Nowej Zelandii, kiedy dostałem maila od Twiggy?iego. Przysłał mi zdjęcie swojego kutasa. Zdążyłem się już do tego przyzwyczaić. Lubi pokazywać mi swojego penisa. Błysk na jego penisie przypominał błysk w jego oku. Rozbawiło mnie to i zadzwoniłem do niego. ?Powinniśmy się spotkać i zagrać kilka kawałków? ? powiedziałem. ?Chcę nagrać nową płytę. Nie chcę żadnych reguł, chcę po prostu się trochę zabawić, zrobić coś innego?. Nie odnosiło się to do Tima, bo gra na gitarze i, jak sądziłem, byłoby to stąpaniem po jego terytorium. W ironiczny sposób Tim oczywiście zastąpił Twiggy?iego. Można wyczuć tu jakaś niezręczność, ale nie mogę wypowiadać się w imieniu żadnego z nich.
Wspomniałem po prostu, że spotkałem Twiggy?iego i po wyrazie twarzy Tima mogłem stwierdzić, że nie podobało mu się to. Byłem podekscytowany, że spotkałem swojego najlepszego na świecie przyjaciela. Wszystkie moje wspomnienia i wszystkie historie, które opowiadam Evan, w których mówię o tych wszystkich okropnych rzeczach, które robiłem, wiążą się z Twiggy?im. Evan ma dziwną umiejętność troszczenia się o mnie i uważa, że te rzeczy są moim jedynymi zaletami. To przypomina mi, że tak właśnie jest. Każdy może być dobry. Dlaczego to nie mogę być ja?
Poczułem się szczęśliwy. Tu nie chodziło o muzykę, ale o przyjaźń. Wymienialiśmy od czasu do czasu kilka maili. W tym czasie nawiązałem więź z większością zespołu. Rob Holliday idzie ze mną łeb w łeb jeśli chodzi o eksperymentowanie z alkoholem czy jakąkolwiek inną substancją. Wyjątek stanowi Viagra, której bym nie wziął. Rob lubi brać Viagrę kiedy jest sam, a później idzie na stację benzynową i kupuje magazyny pornograficzne. Ale znowu schodzę z tematu.
Chris Vrenna jest jak mój młodszy brat, mimo że jest ode mnie starszy. Wiem jak go podejść, a wtedy następnego dnia lubię patrzeć jaki jest rozwalony. Jest wtedy zniszczony i wygląda tak krucho. A ja czuję, że muszę mu kupić jakieś witaminy albo coś w tym rodzaju. Pewnej nocy nie spałem i biłem Chrisa kwiatkiem doniczkowym, co było zupełnie bezsensowne. Zmusiłem go do wypicia wody do podlewania kwiatków.
Ginger właśnie odnalazł w piciu swoje nowe hobby. Zawsze jest zabawnie widzieć kogoś jak doświadcza tego po raz pierwszy, szczególnie jeśli ta osoba jest szalona. Dlatego lubię Gingera. Zebraliśmy się w trójkę i robiliśmy szalone rzeczy. Zadzwoniliśmy do Twiggy?iego i powiedzieliśmy: ?Stary, wracaj do tego pieprzonego zespołu?. Odpowiedział: ?Wrócę, ale musimy przejść na wyższy poziom?. Ja na to: ?Myślisz, że dzwoniłbym gdybym tego nie wiedział?? Zaczęliśmy się więc zastanawiać czym będzie ten kolejny poziom. Odcięcie sobie twarzy? Ekstremalne młodzieżowe piżama-party? Jeżdżenie wózkami inwalidzkimi z dziurą na odchody? Nie wiem jaki jest następny poziom, ale zepsucie i nieprzyzwoitość na pewno znajdą się na liście rzeczy do zrobienia na tej trasie.
Wróciłem do domu i spotkałem się z Twiggy?im. Była 6 rano w Boże Narodzenie. To było nieuchronne, jakby zrządzenie losu. Po prostu wiedzieliśmy, że to musi się wydarzyć. Wiem, że pozytywny związek między Twiggy?im a Timem nie mógł być możliwy. Szanuję Tima i kocham to, co zrobiliśmy razem. Chciałem, żeby następna część trasy była pozytywna i żeby Twiggy wiedział, że żałuję, że nie było go tu rok temu. Myślę, że oboje potrzebowaliśmy tego, aby na nowo pojawić się w swoim życiu. Spojrzeliśmy na siebie i powiedzieliśmy: ?Fani oszaleją. Nie będą mogli w to uwierzyć?. Sam również nigdy bym nie pomyślał, że tak się stanie. Nie mogę się doczekać kiedy skończy się trasa i zacznę pisać piosenki. Zaczęliśmy pisać je już zeszłej nocy. Od razu wiedzieliśmy, że wracamy do grania, jak za starych czasów.
Na setliście znajdzie się dużo kawałków klimatem ze Smells Like Children. Nasza dwójka oznacza tylko kłopoty. Zawsze uwielbiałem Roba zarówno jako gitarzystę jak i basistę, bo jako basista był najbliżej bycia gwiazdą rocka, tak jak Twiggy. Teraz będę miał ich oboje z obydwóch stron. Gwarantuję, że pojawią się rzeczy, których nigdy nie robiliśmy, jak zamienianie się instrumentami.
Przede wszystkim chcielibyśmy wszyscy życzyć Ci wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Zrobiłeś coś wyjątkowego z tej okazji?
Zeszłej nocy dostałem niesamowity prezent. Jestem wdzięczny za przyjaciół, którzy mnie nie opuścili i za tych, których ja opuściłem, ale mi wybaczyli. Spotkałem osoby, które nie miałem pojęcia, że coś w ogóle obchodzę. Obecnie nie trudno mnie uszczęśliwić i podoba mi się to. Nie jestem już znudzony i wyczerpany. Doceniam błahe rzeczy w życiu. Ulubionym prezentem, który dostałem na urodziny jest Charlie, nowy braciszek Lily. Jest wspaniały. Ma niesamowicie kłopotliwą osobowość i razem z Lily jedzie ze mną w trasę. Muszą tego doświadczyć. Charlie musi dorastać widząc Marilyn Manson razem z Twiggym.
Ma króciutkie wąsy. Nie sądzę, żeby młody Adolf miał je tak podkręcone jak Charlie, więc nazwaliśmy go na cześć Charliego Chaplina. Może to być też Charlie Manson, jeżeli ktoś woli bardziej oczywiste powody. Kiedy coś nabroi, będę mówił: ?Charles, zachowuj się?. Jeśli upiję się z moim kotem, mogę mówić: ?No dalej, Chuck!?. Jest mnóstwo opcji. Dostałem Charliego od Evan i był to najlepszy prezent jaki mogłem dostać, ponieważ właśnie o 6 rano ubiegłego roku zabrano mi moje pozostałe koty. Lily najbardziej potrzebuje towarzysza, bo sam nie jestem w stanie jej zadowolić. Nie mam na myśli zaspokojenia seksualnego, nie patrzę na nią w ten sposób. Genitalia Charliego są jeszcze nietknięte, więc chcę zobaczyć co zrobi, zanim się ich pozbędziemy. Ma prawo przynajmniej je wypróbować, ale myślę, że Lily się to nie spodoba.
W dniu moich urodzin odwiedził mnie Kerry King. Zostaliśmy naprawdę dobrymi przyjaciółmi podczas trasy ze Slayerem. Spędziliśmy też razem Halloween. Powiedział mi, że po drodze słuchał Antichrist Superstar. Na środkowym palcu u jednej z dłoni ma wytatuowane ?When I?m God? , a u drugiej ?Everyone Dies?. Wytatuował sobie to na trasie, bo kocha kawałek Reflecting God. Wszyscy byliśmy podekscytowani. Kerry King, jako gitarzysta, także wywarł duży wpływ na Twiggy?iego. Noc wcześniej patrzyłem na Evan jak gra w Guitar Hero kawałek Raining Blood. Kerry podarował mi ogromną, ikoniczną, nabijaną ćwiekami rękawicę, którą sam zrobił. Powiedziałem mu: ?Musisz wejść na scenę i zagrać z nami Reflecting God na tej trasie. Będzie trzech gitarzystów a ja założę rękawicę na Twoją cześć?. Jest szansa, że to się wydarzy i wzmocni ten satanistyczny koktajl do 100%. Nie mam pojęcia, kto to wypije. Jeśli chodzi o muzykę, jest przed nami ekscytująca przyszłość. Nie chodzi tu o czyjeś ego, ale nigdy wcześniej nie byliśmy w sytuacji, kiedy byliby wśród nas ludzie, którzy chcą robić podobne rzeczy. Nie mam słów. Czuję się jak dziecko.
Twiggy odszedł zaraz po ukończeniu Tryptyku. Czy zamierzasz powrócić do tamtych kawałków, tak różniących się od osobistych, autobiograficznych piosenek na Twojej ostatniej płycie?
Mamy już pewne pomysły na dalszą trasę i powinienem powiedzieć jeszcze jedną ważną rzecz. Decydującym czynnikiem, zanim zdecydowałem się do niego zadzwonić i powiedzieć ?zróbmy to?, było to, że miałem szczęście oglądać z Evan reaktywowanych Led Zeppelin. Oczywiście każdy śpiewa jej zawsze ?Stairway to Evan?. Nigdy nie pasjonowałem się Led Zeppelin tak bardzo jak Bowiem, The Doors czy The Beatles. Interesuję się nimi, ale nie w ten sam sposób. Siedziałem i słuchałem najsławniejszego rock?n?rollowego kawałka Stairway to Heaven i zauważyłem jak na siebie patrzą. Zaśmiałem się i powiedziałem: ?O kurwa. Nagraliśmy Stairway to Heaven. Możesz w to uwierzyć?? Spojrzałem na Evan i Tony?iego, mojego managera, który siedział po mojej drugiej stronie i powiedziałem: ?Wiecie co? Chcę znowu wejść na scenę, spojrzeć na Twiggy?iego i powiedzieć: ?O kurwa. Nagraliśmy Beautiful People!? Chciałem na niego spojrzeć tak samo, jak oni spojrzeli na siebie. To był decydujący czynnik.
Koncert trwał dalej i grali kawałek Kashmir. Suchy lód sypał się ze sceny, a światła zjeżdżały w dół na wielkiego, metalowego, fioletowego pająka. Kawałek brzmiał perfekcyjnie i od razu stwierdziłem, że jest prawie tak samo niesamowity jak wagina Evan. Kashmir porwał wszystkich, łącznie ze mną. Zostałem sprzedany. Poczułem się tak, jakbym obserwował część historii rock?n?rolla. Nie chodzę często na koncerty, ale ten zwalił mnie z nóg.
Był też z nami Alain, właściciel Wild Bunch, który zajmuje się produkcją Phantasmagorii. Odwróciłem się do niego i powiedziałem: ?Wiesz co, Alain, zamierzam ściągnąć Twiggy?iego do zespołu. Co ty na to??. Odpowiedział: ?To najlepsza rzecz, jaką mógłbyś zrobić obecnie w swojej karierze. Polecę do Ameryki i zobaczę wszystkie koncerty na tej trasie?. W tym momencie nie miałem co do tego wątpliwości.
Jako członek Marilyn Manson, Tim Skold umocnił swoją rolę w zespole z producenta do niemalże jedynego twórcy muzyki na ostatniej płycie. Biorąc to pod uwagę, niewielu fanów było w stanie przewidzieć jego nagłe odejście z zespołu pod koniec 2007 roku. Opowiedz nam o rozstaniu z Timem i jakie może mieć to znaczenie dla Twojego przyszłego kierunku w tworzeniu muzyki.
Nie nazwałbym tego rozstaniem, w takim sensie, w jakim rozstałem się z wcześniejszymi członkami zespołu. Tim, tworząc z nami The Golden Age of Grotesque, stał się bardzo ważną częścią Marilyn Manson i był dla mnie ważna osobą podczas nagrywania Eat Me, Drink Me. Nie wiem jakie są jego uczucia jeśli chodzi o moją osobę, ale wiem, że włożył dużo uczucia w tworzenie muzyki i mogę to usłyszeć. Nie byłem na tyle uległy, żeby pozwolić komuś robić to, co chce. To nie było tak, że powiedziałem mu: ?OK, ja będę śpiewał a ty Tim możesz robić co chcesz?. Zainspirował mnie i chcieliśmy zrobić coś innego. Lubię z nim pracować, więc na tym polu nie ma żadnego problemu. Ostatecznie być może będzie mnie nie cierpiał, ale nie pragnę tego. Tu chodzi tylko o mnie i o Twiggy?iego. Po prostu za dużo tu napięcia i za dużo historii. Nie boję się być egoistą, bo wiem, że to jest słuszna decyzja. Wiem, że miałoby to większy sens, gdybym zszedł się z Twiggy?im by nagrać nową płytę. Ale tą płytę nagrał Tim.
W tym momencie czuję przyjemność z bycia Marilyn Manson, i cieszę się, że nie porzuciłem najwspanialszej rzeczy w moim życiu z niewłaściwych powodów. Nigdy by się to nie wydarzyło gdybym przez cały czas był z moim najlepszym przyjacielem, Twiggy?im. To przeznaczenie, że na siebie wpadliśmy. Wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. Jeśli chodzi o mnie i o niego, to tak właśnie się wszystko zaczęło, tak właśnie został zapoczątkowany Antichrist Superstar i właśnie to doprowadzi nas do jeszcze wspanialszej przyszłości. Jeśli Tim nie będzie miał do mnie żalu, nie będę miał nic przeciwko, żeby z nim pracować. Pomiędzy mną a Twiggy?im musi się teraz coś wydarzyć i to jedyny sposób, żeby mogło się to odbyć. Musiałem mieć jaja (a przynajmniej jedno), żeby zerwać mój związek z nim i przyjąć Tima do zespołu, a później ponownie zwerbować Twiggy?iego. Zrobiłem to, bo rozstanie z nim było jedną z rzeczy, których najbardziej żałowałem w życiu. I mam tutaj na myśli siebie jako osobę. Nie miało to związku z muzyką. Tęskniłem za nim i był jedną z najlepszych rzeczy, które udało mi się odzyskać. To dzieje się z jakiegoś powodu, oboje to wiemy i teraz nie ma już odwrotu.
Kiedy na początku roku Jodorowsky stawiał mi tarota, powiedział, że będzie to dla mnie najważniejszy rok. Wspomniał o moim bliźniaczym związku z Evan, o mojej karierze, o miejscu, w którym się znajdę i zmianach, które następują. Za każdym razem kiedy czyta z kart tarota, ma absolutną rację.
W ostatnim wywiadzie wspomniałeś, że zostało wam – Tobie i Timowi – kilka niewykorzystanych kawałków. Myślisz, że teraz, gdy wrócił Twiggy, pójdą one w zapomnienie?
Jestem pewien, że każdy z nas pójdzie w swoją stronę. On napisał muzykę, więc być może coś z nimi zrobi ? muzyka jest świetna. Tym piosenkom nie poświęciłem całego siebie, jak to zazwyczaj bywa, gdy utwór jest prawie ukończony. Czuję, że jestem w trakcie wielkiej zmiany, co jest dobre, bo muszę się zmieniać, ale akurat tej zmiany się nie spodziewałem. To będzie to. Ta zmiana to przejście z jednego do drugiego. Eat Me, Drink Me otwiera okno, a to będzie huragan Katrina.
W jakim stopniu kolejna część trasy the Rape of the World będzie różniła się od Twoich poprzednich występów w USA ze Slayerem?
Nie wiem jak to opisać, ale będzie to coś zupełnie poza kontrolą. Jesteśmy na to gotowi, napełniamy się energią i karmimy się nią nawzajem jak dwoje dzieciaków. Chcemy po prostu wszystko zniszczyć. Zaczęliśmy sporządzać listę kawałków, które chcemy zagrać. Nie możemy zagrać wszystkich piosenek, które byśmy chcieli. Pierwszymi kawałkami na liście są Little Horn, 1996, Apple of Sodom. Będzie na niej dużo kawałków, które z jakiś przyczyn nie zagraliśmy lub nie mogliśmy zagrać. Nie mogę doczekać się kiedy zagramy stare kawałki i to nawet bardziej niż nowe utwory, ponieważ to będzie zupełnie odmienne doświadczenie. To będzie jak drugi pierwszy raz. Zupełnie jakby nasza muzyczna błona dziewicza się odnowiła. Twiggy znowu jest Twiggy?im i usłyszałem od niego coś naprawdę szczerego. Było kilka momentów kiedy obydwaj płakaliśmy i nie boję się tego powiedzieć. Jeśli myślisz, że zachowuję się jak baba, dźgnę cię. Powiedział wtedy, że gdy przestał grać w zespole, przestał używać pseudonimu Twiggy z szacunku do tego, co razem zrobiliśmy. Po prostu nie pasował nigdzie indziej. Teraz powrócił jak choroba przenoszona drogą płciową, której trudno się pozbyć. Chciałem go stłumić, ale nie było lekarstwa na Twiggy?iego i teraz mam go znowu i muszę zarazić nim pozostałych.
Mówiąc o chorobach wenerycznych, czy możesz skomentować jak narodził się dowcip o pełnoobjawowym AIDS i powiedzeniu ?po uszy w gównie? [ang. out of the butt, into the fuck] między Tobą i ekipą techniczną podczas trasy?
Byliśmy na stronie o nazwie ?Tourette?s Guy?. Nie obchodzi mnie czy ten facet naprawdę ma syndrom Tourette?a. Osobiście uważam, że zachowuje się jak ja, kiedy się upiję, ponieważ mówię wtedy sprośne i dziwne rzeczy, które w ogóle nie mają sensu. Facet przypadkiem powiedział: ?weszliśmy po uszy w gówno? [ang. We?re out of the butt, and into the fuck]. Chyba złapałem jakiegoś Tourette?a przenoszonego przez powietrze bo nie mogłem przestać tego powtarzać. Mam zły nawyk mówienia niestosownych rzeczy i niekoniecznie uważam to za coś złego. Muszę zaakceptować moje zaburzenie. Nie jestem upośledzony umysłowo. Jestem umysłowo niezrównoważony. Nie będę podawał żadnych nazwisk, ale ktoś z zespołu, nie ja, mógł lub nie, nabawić się uleczalnej, lekkiej choroby wenerycznej przez sypianie z kilkoma dziewczynami i nie wiedział, albo i wiedział, która z nich go zaraziła.
(komentarz Evan)
Nie powiedziałem kto! ? Evan się martwi i powiedziała, że on nigdy już nie zaliczy. To mógł być ktokolwiek, ktoś, kto nie jest już w zespole.
(komentarze Evan)
Ja mam zamiar zaliczyć. Doceniam Twoją troskę o jego życie seksualne.
Podróżuję z moim osobistym farmaceutą, Tacklem Box Todd?em. Jest moim operatorem filmowym, ale udziela mi też porad psychologicznych. Nie mówię, że mają one postać narkotyków (śmiech). Kiedy rozniosły się plotki o rzekomej chorobie wenerycznej wśród nas, powiedziałem: ?Wiesz co? Złap pełnoobjawowe AIDS. To będzie takie new-punk rockowe. My wszyscy już to zrobiliśmy. Nie chodzi mi o uleczalne, samoprzechodzące Magic-Johnson-AIDS, które nie działa, ale pełnoobjawowe AIDS. Powiedziałem Todd?owi: ?Dam Ci 20 tyś. dolarów jeśli złapiesz AIDS? a on na to: ?Zrobię to za 30 tyś. i wykorzystam tę kasę żeby znaleźć lekarstwo?. Tak właśnie myśli Todd. Błyskawicznie podejmuje decyzje. Lubię Todda. Któregoś dnia o 9 rano wtoczył się na salę koncertową z butelką absyntu w dłoni i powiedział: ?Wie ktoś gdzie mogę znaleźć bezprzewodowy Internet i kokainę!?? Po prostu był ciekawy, przeprowadzał badanie.
(Evan patrzy z dezaprobatą)
Nie powiedziałem, że Todd miał zamiar brać narkotyki. Próbował się tylko dowiedzieć i w razie gdybyśmy znaleźli narkotyki, trzymać nas od nich z daleka. To troszczący się obywatel.
Jest moim duchowym doradcą, operatorem filmowym i historykiem. Zapamiętuje moje pomysły, żeby wykorzystać je w kryptoreklamach. Stworzył jedną albo i dwie. Wymyślił sex krzesło: nie umiem za bardzo wytłumaczyć jak to działa, musielibyście przeprowadzić wywiad z Todd?em. Był prawie na całej trasie. Rozmawiałem o czymś z Evan i powiedziałem: ?Może na Antichrist Superstar?, a on: ?Co to?? Odpowiedziałem: ?No wiesz, pod koniec koncertu, kiedy śpiewam na podium z transparentami?. ? ?A tak, jasne?. ? ?A więc to jest Antichrist Superstar?. ? ?To piosenka czy płyta?? On nie jest niedorozwinięty czy głupi, po prostu żyje we własnym świecie. Jest grzechotnikiem w swoim domu, wynalazł sex krzesło i sprowadził Laser Tag do Ameryki. Jest chodzącą komedią.
Ktoś później wspomniał coś o narkotykach a ja podsumowałem: ?Nie lubię narkotyków, ale one lubią mnie? ? sarkastycznie, tak jakbyśmy nie słyszeli tego dość często. Todd na to: ?Podoba mi się to! Kto to powiedział?? ? ?Ja.? ? odpowiedziałem. ? ?To powinno znaleźć się na jakimś kawałku!? To cały Todd. Todd myśli też, że dinozaury zjadły czarne niedźwiedzie polarne. Nie rozumie dlaczego one nie istnieją. Todd będzie zachwycony.
W zeszłym roku w Rumunii zaśpiewałeś Eighteen i Sweet Dreams z Alice Cooperem. Niektórzy mogliby powiedzieć, że ten duet był nieunikniony. To było wasze pierwsze spotkanie?
To było nasze pierwsze spotkanie, ale absolutnie nie byłem rozczarowany, podobnie jak wtedy, kiedy poznałem Davida Bowiego. Właściwie, przypominało to trochę ?Wayne?s World?. Zaprosił mnie do swojej garderoby i zobaczyłem prawdziwego Alice Coopera z makijażem i laską. Denerwowałem się. Prawdę mówiąc, zacząłem się pocić bo wiedziałem, że miał ze mną problem w przeszłości. Ma pewne poglądy religijne, które nie do końca pokrywają się z moimi. Podczas Halloween, spotkał się z moim przyjacielem, Rudym, i odbyli długą rozmowę. Z jakiegoś powodu rozumie teraz te różnice, których wtedy nie mógł zaakceptować. Poprosił mnie, żebyśmy wyszli razem na scenę i zaśpiewali. Stałem wryty w ziemie i nie wiedziałem, co mam z tym zrobić. Jeśli miałbym wybrać jedną ze wszystkich jego piosenek, wybrałbym Eighteen. To mój ulubiony kawałek. Tak się zdarzyło, że był to też trzeci kawałek podczas setu. Scena była dość daleko, więc zdołałem dołączyć do niego, kiedy śpiewał już pierwszą zwrotkę. Nie wiedział, że idę. Powiedziałem mu, że jestem zaszczycony i naprawdę doceniam jego propozycję, ale jestem zbyt spanikowany, żeby wyjść z nim na scenę i wolałbym po prostu obejrzeć jego show. Ale później powiedziałem sobie: ?Pieprzyć to! Kiedy jeszcze nadarzy się taka okazja?? Więc pobiegłem na scenę. Zacząłem śpiewać a on nie wiedział nawet, że tam jestem. Nikt nie wiedział co się dzieje. Cieszę się, że tak wyszło, było wspaniale. Byłem szczęśliwy, bo zaśpiewaliśmy bez żadnych prób. Gdyby wszystko było idealnie, nie przejmowałbym się tak. A tak, dobrze się bawiłem. To było jak spełnienie marzeń i obojgu sprawiło nam to przyjemność. Zszedłem ze sceny, wróciłem na backstage i kończyłem nakładać make-up. Wszedł do mojej garderoby mając na sobie zakrwawioną, białą koszulę, którą założył podczas show. Powiedział, że byłem świetny i dodał: ?Nie zdziw się, jeśli wejdę na scenę podczas Twojego show?. Ktoś mi właśnie powiedział, że najlepiej pasowałoby Sweet Dreams. Więc wszedł i zaczął śpiewać. To było surrealistyczne. To była jedna z tych chwil, kiedy nie wiesz czy dzieję się ona naprawdę. Chociaż i tak nigdy nie wiem co się dzieje, ale to moja zaleta.
Ostatnio podczas koncertu w Sztokholmie powiedziałeś fanom, że koncert jest nagrywany, a materiał znajdzie się na DVD z trasy koncertowej. Jak wypadło nagranie i czy była to Twoja decyzja by nagrać akurat ten koncert?
Myślę, że powiedziałem to, bo cierpię na syndrom sztokholmski. Każdej nocy po koncercie wsadzają mnie do klatki, napychają narkotykami, każą mi tańczyć i zabawiać ludzi jak małpka i kocham ich za to. Próbowaliśmy nagrywać z sześciu, albo więcej kamer na podnośnikach umożliwiających nagrywanie publiczności. Jak powiedziałem, nagrywamy wszystkie koncerty i każdy z nas ma kamerę. Nie chcę mieć nudnego DVD w stylu: ?To piosenka numer 1, to piosenka numer 2. A teraz materiał z backstage?u?. Chcę nagrać takie video, które pozwoli ci przeżyć jeden dzień z mojego życia.
Będzie zabawnie. Będziesz płakał, a na końcu rozboli cię głowa. Lepiej upewnij się, że masz na sobie spodnie, bo może cię boleć tyłek kiedy obudzisz się następnego dnia (śmiech). To ekscytujące i właśnie tak sobie to wyobrażam. Oczywiście znajdzie się tam miejsce na muzykę, ale nie chcę, żeby przypominało to ekskluzywny koncert dla HBO. Nie interesuje mnie to. Zakładam, że innych ludzi też. Nagram całość telefonem komórkowym i wypuszczę na kasecie VHS.
Myślę, że mówi to coś o sposobie, w jaki ludzie obecnie patrzą na świat. Będzie to przypominać występ na American Band Stand, ale nagrywany telefonem komórkowym, gdzie słychać wrzaski stojącej obok dziewczyny. Zostajesz uderzony, a telefon wypada ci z ręki. Właśnie tak chciałbym, żeby wyglądało to DVD. Chociaż na koncercie nie trzymałbym telefonu w ręce. Mam zwyczaj zabierania telefonów ludziom z pierwszego rzędu. Nie zabieram ich na zawsze, ale rozmawiam przez nie kiedy śpiewam. Sam je sobie biorę. Zawsze mnie bawi, kiedy ktoś nie chce oddać telefonu. I tak staram się go zabrać. Może zrobię zdjęcie swoich genitaliów, a może wykrzyczę coś, nieważne kto jest po drugiej stronie. Nie robię tego, kiedy ktoś robi zdjęcia, ale kiedy ktoś rozmawia przez telefon. Mówię ich mamom, że są na koncercie Marilyn Manson i rujnuję im życie. Ci, którzy nie chcą mi dać telefonu są moimi ulubieńcami. Więc zabieram im go, czując się jak żebrak.
Single z reguły są tworzone pod radio i aby przyciągnąć nowych fanów. Myślisz, że kiedy masz już fanów, którzy kupują bilety na Twój koncert, możliwe było by zastąpienie singli mniej znanymi utworami?
Cóż, całkowicie rozumiem to pytanie, bo właśnie tak patrzę na setlistę. Dawniej kiedy grałeś rock?n?rolla, wychodziłeś na scenę i grałeś koncert, a set składał się z samych singli, by zachęcić ludzi do kupienia płyty. Wytwórnie płytowe ciągle liczyły pieniądze, wypychały zespoły na scenę i zmuszali to ciężkiej harówki. To nigdy nie był mój problem, bo nigdy nie musieliśmy tego robić. Właściwie to ludzie kupowali nasze płyty, bo słyszeli kawałki w radiu, ale wytwórnia płytowa nie mówiła o tym ? nie byli na tyle inteligentni. Mnie to nie obchodziło, chciałem tylko niszczyć rzeczy, zedrzeć swoją twarz, a później się z tego śmiać. Na tej trasie nie gramy tak dużo singli, szczególnie coverów, takich jak Tainted Love czy Personal Jesus ? wyjątkiem była trasa Lest We Forget. Jeśli gramy single to tylko dlatego, że lubię jak ludzie na nie reagują, a nie dlatego, że są chwytliwe i mogą zachęcić nowych fanów.
Dziwią mnie też reakcje ludzi na całym świecie. Nie spodziewałem się, że podczas koncertu ludzie, którzy nie odbierają Heart- Shaped Glasses w ten sam sposób co ja, zareagują na niego tak samo jak na przykład, na Hate Anthem ? bo przecież brzmi popowo. Jednak, paradoksalnie, na swój subtelny sposób tekst do Heart-Shaped Glasses jest bardzo ponury i brutalny. Ten kawałek wywołuje najmocniejsze reakcje w najdziwniejszych krajach. To dziwne. Nie zastanawiam się już nad singlami i nad ich nagrywaniem. Cieszę się, że ludzie pokochali If I Was Your Vampire i wybrałem ten kawałek, aby rozpoczynał koncert tylko dlatego, że jest długi i wolny. To dokładnie coś, czego nie powinienem zrobić. Ale to działa i jestem zadowolony.
Wiem, że wszyscy byli sceptyczni, nawet ja, z powodu zmiany w setliście, której ofiarą padł Irresponsible Hate Anthem i z kompozycji, która zazwyczaj otwierała koncerty, został przesunięty gdzieś do tyłu, by w konsekwencji stać się moim ulubionym utworem na setliście.
Dziękuję, moim też. Zmieniliśmy trochę podejście. Nie chodziło nam o to, by brzmieć łagodniej, ale o zmianę nastroju. Większość z tych pomysłów nie jest wynikiem doświadczeń czy przemyśleń, ale próbą podejścia do koncertu w sposób bardziej teatralny, jednak nie tak, aby przypominało to rockową operę. Czasem ludzie reagują na piosenki inaczej lub nawet mocniej, w zależności w którym momencie koncertu zostaną zagrane. Chciałem rozpocząć show kawałkiem The Beautiful People. Powiedziałem: ?Zmieńmy coś. Zróbmy coś absurdalnego.? Setlista będzie się trochę różniła na następnej odnodze trasy. Trochę. Nie będziemy grali nowych piosenek ani nic takiego. Mam na myśli inne kawałki, jak This Is The New Shit, 1996 czy Apple of Sodom, ale nie z powodu powrotu Twiggy?iego, a dlatego, że naprawdę mi ich brakuje. To będzie jak spotkanie swojej byłej dziewczyny, kiedy zastanawiasz się, którą dziurkę masz najpierw użyć.
Czy są jakieś kompozycje, których zupełnie nie widzisz już w repertuarze koncertowym? Na przykład Kinderfeld nie był grany od 1997 roku… Przewidujesz granie utworów takich jak ten?
Żałuję, że nie graliśmy utworu Target Audience i mamy zamiar przećwiczyć go podczas prób ? nie chcę niczego popsuć.
Czy jest szansa na trzeci singiel z Eat Me, Drink Me? Czy jakieś pomysły na wideo nie zostały jeszcze wykorzystane?
Oczywiście, są pomysły, których nie wprowadziliśmy w życie, ale pracujemy nad tym. Każdy dostał teraz kamerę a ja do 10 rano filmowałem telezakupy dodając do nich moje pijackie komentarze. Chcę wszystko sfilmować, dobre i złe momenty. W większości przypadków to będzie złe, ale w dobrym sensie. Zaczęliśmy przymocowywać kamery do Gingera bo chciałem obejrzeć rzeczy z każdej możliwej perspektywy. Nie obiecuję żadnego DVD, chcę po prostu zacząć korzystać z możliwości jaką daje nam technologia, jak na przykład to, że nagranie może natychmiast znaleźć się w Internecie. Cztery lata temu byłem sfrustrowany niemożnością publikacji video, w taki sposób w jaki można to robić teraz. W taki właśnie sposób chciałem zrobić Phantasmagorię. To była moja pierwsza myśl ? stworzyć serię krótkich filmów i je pokazać. Już nawet wcześniej, bo podczas The Golden Age of Grotesque uzupełniałem swoje wpisy do Journala krótkimi klipami. Sprawiało mi to przyjemność. Mam pomysły i chcę to robić, a filmy są dodatkowym sposobem wyrażenia tego jak się czuję. Więc jeśli taka forma pomoże ludziom zrozumieć, jeśli tego szukają, jeśli ich to oburza lub bawi, lub sprawia, że zaczynają myśleć, to chcę to wykorzystać. Wydaje mi się, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu.
W przeszłości kochałem posługiwać się obrazem. Jednak nie miałem takiej potrzeby tworząc Eat Me, Drink Me. Nie czułem tego, że muszę połączyć muzykę z obrazem, nieważne czy chodziło o teledysk, fotografie, czy coś jeszcze innego. Ta płyta niosła ze sobą takie uczucia, do których nie umiałem dopasować obrazów, z wyjątkiem tych zdjęć, które znalazły się na płycie. Zdjęcie na tylnej okładce najlepiej reprezentuje cała płytę ? jest nim nóż. Jestem teraz w innym miejscu, bo tamten rok się zakończył, bo tak wiele rzeczy mnie teraz inspiruje, szczególnie dzięki Twiggy?iemu. Myślę, że zaangażowanie reszty zespołu doprowadzi do stworzenia czegoś kreatywnego. Mam wielką nadzieję utrzymać zespół w obecnym składzie. Rob jest świetnym gitarzystą i bardzo kreatywnym muzykiem, a po moim ponownym zejściu się z Twiggy?im, piosenki będą się dosłownie wylewać.
No i oczywiście Chris. Fani Nine Inch Nails nie chcą może w to wierzyć, ale Chris jest w naprawdę dużym stopniu odpowiedzialny za brzmienie NIN, brzmienie perkusji, użycie sampli itd. Zrobił naprawdę wiele, ale nie otrzymał za to pochwał. Jest bardzo utalentowanym perkusistą, ale także klawiszowcem, bo przecież od klawiszy zaczynał.
Ginger też jest świetnym perkusistą, ale niewielu wie, że potrafi grać na instrumentach klawiszowych i komponuje. Napisał kilka melodii na potrzeby Eat Me, Drink Me, ale zostały zawetowane. Nie była to tylko moja decyzja, ale i tak myślę, że nie dostał wystarczającej szansy. Grał na pianinie w remiksie Putting Holes in Happinness. Brzmi naprawdę fantastycznie. Ginger zaczął też pić. Zawsze był rockmanem ?pełną gębą?, szaloną osobą. Wszyscy stwierdziliśmy, że po pierwsze życie jest krótkie, a po drugie przytrafia sie tylko raz. Kto wie czy jeszcze się powtórzy. Wszyscy są zwarci i gotowi, więc damy czadu.
Przypadkowy fan Marilyn Manson mógłby niesłusznie uznać Chrisa Vrenne za rezerwowego muzyka. Wy natomiast znacie się od ponad 10 lat, a Chris grał u Twojego boku już podczas dwóch ostatnich tras (na perkusji i klawiszach), udowadniając, że jest wszechstronnym i utalentowanym muzykiem. Czy widzisz go w przyszłości jako pełnoprawnego członka zespołu?
Chciałbym, żeby nim był. Gdyby z jakichś powodów Ginger nie mógł wyleczyć się po kontuzji, chciałem żeby Chris grał na perkusji, bo jest moim przyjacielem. Chris był pierwszą osobą, o której pomyślałem, gdy Pogo ześwirował, bo przecież gra na klawiszach. Nie mówię który z muzyków jest lepszy czy gorszy, ale Chris nie odgrywa całych partii jednym przyciskiem, jak zwykł robić to Pogo. Nie działo się tak dlatego, ze nie umiał grać. Zanim go poznałem nie miał kompletnie pojęcia o tym instrumencie, a ostatecznie wiedział o nim więcej niż normalny klawiszowiec. Ale z jakichś nieznanych powodów, nie chciał grać na żywo i wszystko odtwarzał z sampli.
Nienawidzę więc gdy ludzie traktują Chrisa jako tymczasowego muzyka. Może robią to dlatego, że Chris nie reinterpretuje partii i jest bardzo wierny oryginałowi, ale gra je trudniej i nadają one zespołowi bardziej koncertowego charakteru. Ludzie mogą tego nie wiedzieć, ale mnóstwo z tych partii klawiszowych, wymyślił właśnie Vrenna. Mówię o utworach z Antichrist Superstar czy Portrait of an American Family. Chrisa poznałem tego samego dnia co Trenta. Szliśmy na koncert U2 i po drodze pomogłem mu wyrzygać się do puszki od piwa. Sam nie wiem jak to zrobił. Kiedy pierwszy raz odwiedziłem Los Angeles, spotkałem Axla Rose i wspomniałem mu coś o piosenkach Charlesa Mansona. Nie miał wtedy o nich pojęcia, a rok później nagrał cover jednej z nich.
Chrisa znam od początku i nie wiem czy ludziom udało się wyczytać to z mojej autobiografii. On był jedyną osobą, która była przy mnie, kiedy całe nagrywanie Antichrist Superstar szło w łeb. Chris nagrał każdy mój wokal na tym albumie i jest to czasami powodem mojego wkurzenia. Nie z powodu mojego ego, ale dlatego że nie ma o tym wzmianki w książeczce płyty i ludzie myślą, że Trent jest osobą, która stoi za wszystkim na Antichrist Superstar. Chris zasłużył na więcej słów o nim we wkładce albumu.
Skoro już wspomnieliśmy o Axlu, co sądzisz o powrocie Guns N? Roses z jednym tylko oryginalnym członkiem jakim jest waśnie Axl Rose?
Nie znam szczegółów. Sean Beaven, który mixował Eat Me, Drink Me i pracował przy wszystkich naszych płytach z wyjątkiem Holy Wood, nad ostatnią płytą Gunsów siedział 2 lata. Widziałem ich comeback i nie wiem tak naprawdę, co o tym myśleć. Widziałem w tym trochę Velvet Revolver i trochę Bucketheada. Widziałem Guns N?Roses na trasie Appetite for Dostruction i przykro to mówić ? nie chcę robić tutaj żadnych sugestii ? ale wielu ludzi nie jest już tak dobrych, kiedy przestaje brać narkotyki. Wczoraj w nocy, w moje urodziny, śpiewałem karaoke Welcome to the Jungle i miałem na sobie skórzane spodnie.
Kiedy go spotkałeś?
Myślę, że było to przed wydaniem Portrait of an American Family, zanim ukarano mnie grzywną. To było kiedy nagrywałem razem z Tentem klip do Gave Up. Szczerze ? i niczego tu nie sugeruję ? w tamtym czasie nie czułem się zbytnio komfortowo. Nie znał mnie wtedy i powiedział: ?Hej, polecę z tobą do LA. Możesz zagrać na gitarze w moim klipie i ze mną zostać?. Powiedziałem, że nie gram na gitarze, a on na to: ?Stary, nie przejmuj się?. Poczułem się jakbym miał się obudzić z bolącym odbytem, ale tak się nie stało. Niczego nie sugeruję. Byłem wtedy trochę przerażony, ale kiedy dotarłem na miejsce zobaczyłem, że jestem od niego o metr dwadzieścia wyższy, więc było dobrze.
Ty, Chris i Twiggy dość długo pracowaliście z Trentem Reznorem. Czy macie wrażenie, że to co zrobiliście zostało nierówno docenione?
Może ja nie, ale Chris na zawsze będzie się źle czuł z tym, jak ten związek się zakończył. Nie żywi urazy, to część jego życia, z której chce być dumny, ale wydaje mi się, że nie uważa by były to miłe wspomnienia. Ja też nie mam żalu i tak naprawdę nie posiadam złych wspomnień. Jednak czuję, że fakt, że Chris grał w moim zespole, mógł stanowić dla kogoś pewnego rodzaju wyzwanie. Możecie zapytać Twiggy?iego dlaczego przyłączył się do NIN. Ja nie myślę o takich rzeczach. Twiggy jest moim przyjacielem i kiedy o nim myślę, myślę o Marilyn Manson. Uważam, że jeśli robił coś innego to dlatego, że jest muzykiem i gwiazdą rocka i tego właśnie chciał. Próbowałem załatwić mu pracę jako gitarzysta NIN zanim trafił do mojego zespołu, kiedy grał jeszcze w Amboogalard. Chciał grać w Nine Inch Nails, ale kto wtedy nie chciałby z nimi grać. Teraz jest inaczej, razem wiele przeszliśmy, więc musi być dziwnie do tego wracać. Cieszę się, że nie jest tak z nami. Nie wiem, jak to jest być w NIN. Nie mówię, że granie w Marilyn Manson przypomina jeden wielki piknik, ale dobrze się bawimy i cieszymy się, że nadal jesteśmy przyjaciółmi. Możemy stać razem na scenie i czerpać z tego przyjemność wiedząc, że możemy niszczyć rzeczy i przypominać światu kto wynalazł traumę. Jeśli Marilyn Manson jest czarną tęczą, to mam nadzieję, że ujrzymy na jej końcu ogromny garniec napalonych, nagich kobiet, bo chciałbym, żeby każdy otrzymał nagrodę po skończonym show.
W sierpniu zeszłego roku Pogo wytoczył Ci proces na 20 milionów dolarów, za powód podając naruszenie kontraktu i niewypłacone honorarium. Powiedzmy, że proces poszedł naprzód i wymienione zostały rzeczy, które kupiłeś w sklepie spożywczym przez ostatnie kilka lat. Jak na tym etapie odpowiedziałbyś na zarzuty Pogo?
Po pierwsze nie wiem czy jakąkolwiek z tych rzeczy, nieważne czy jest prawdziwa czy nie, można kupić w sklepie spożywczym. Jeśli spojrzeć na akta sądowe, cały ten spór z prawnego punktu widzenia, nie ma nic wspólnego z żadną z rzeczy, które się o mnie mówi. Prawda jest taka, że w tej sprawie chodzi o księgowość. To jest jej prawna strona. Boli mnie, że poszedł z tym do sądu. Musi mieś jakieś powody, żeby mnie nie lubić i nie mają one związku z pieniędzmi. Nie wiem, bo nie rozmawiałem z nim od 31 października zeszłego roku. Uważam, że przekroczył granicę i naprawdę mnie to smuci, bo nie chciałem żeby nasza przyjaźń tak się skończyła. Nie wiem co on myśli, bo przestał się ze mną kontaktować. Nie będę się domyślał, ani nic sugerował. Chcę, żeby ludzie wiedzieli, że nie oddzwaniał na moje telefony. Płaciłem jego rachunki telefoniczne, więc wiem, że używał telefonu. Nie wiem co sobie myślał. Wiedział, że nagrywamy płytę. Udzieliliśmy wywiadu miesiące przed wydaniem płyty i utrzymywanie, że zrobiliśmy to w tajemnicy jest absurdem. Mówiłem wtedy, że żałuję, że nie ma Twiggy?iego. To był okres, gdy naprawdę potrzebowałem najlepszego przyjaciela ? kogoś, kogo znam tak długo.
Poza tymi rzeczami, nie obwiniam go o nic. Boli mnie to, że kiedy znalazłem się na dnie, nie tylko odwrócił się do mnie plecami, ale do tego kopnął mnie, kiedy leżałem. Nie mam do niego żalu. Ludzie mogą spojrzeć na tą sytuację i stwierdzić, że jest absurdalna. To naprawdę, naprawdę jest absurd. Jeśli chodzi o wytwórnie płytowe, muzycy ciężko pracują żeby zarobić pieniądze. Jedynym sposobem, by muzyk mógł się sam utrzymać, jest bycie kompozytorem. Pogo nim nie jest. Jedyną piosenką, którą w większości sam napisał jest Cryptorchid. Niestety nie grał na klawiszach na The Golden Age of Grotesque, ja grałem. Ale nie dlatego, że chciałem, a dlatego, że z jakiegoś powodu nie chciał tam być. Nie potrafię tego wytłumaczyć, bo nie mogę wypowiadać się w jego imieniu. Nie próbuję sobie niczego przypisać. Zainspirowało mnie to, dobrze się bawiłem i podobało mi się granie na klawiszach. Jednak nie chcę być klawiszowcem. Nie potrafię inaczej wytłumaczyć tej sytuacji, jak tylko powiedzieć, że mnie bardzo zaskoczyła. Mogę jedynie zapewnić ludzi, że przez całą naszą przyjaźń i współpracę nigdy, ale to nigdy nie wziąłem, nie przetrzymywałem ani nie wydałem jego pieniędzy. To smutne, że byłem w stanie zrobić wszystko dla tego człowieka i naprawdę nie wiem dlaczego zdecydował się wbić mi nóż w plecy.
Przede wszystkim to miało wywołać szok. Samo założenie, że mam 20 milionów dolarów jest absurdalne. Wiesz, mógłbym udawać, chwalić się i nosić biżuterię. Ale bądźmy poważni. Chyba mogę kupować rzeczy, nie? ?On wydaje pieniądze na pawiany, na to, na tamto, bla, bla, bla? ? tu chodzi wyłącznie o wywołanie szoku. Nie mam pojęcia dlaczego on myśli, że to ma coś z nim wspólnego. Nie ma. Nie chcę tego ciągnąć, ale na co wy ludzie myślicie że wydaję pieniądze? Nie mogę sobie nic kupić? (śmiech)
Myślałem, że znam faceta, który gra w zespole Marilyn Manson, ale teraz nie jestem pewny. Znam człowieka, który zna jego. Uderzyło mnie to: ?Na co wydajesz pieniądze?? Nie wiem. Moim jedynym zmartwieniem jest troska o rodzinę. Mieszkam teraz w hotelu z moim nowym kotem. Dwa koty, hotel i jestem szczęśliwy. Nie dlatego, że nie mam środków do życia, a dlatego że lubię czasami się zabawić. Zaraz zamówię kawior i go podpalę. Nagram wszystko a kasety wyrzucę przez okno. Jednym z zarzutów jest to, że wydałem pieniądze na Phantasmagorię ? poza tym, że jeszcze nawet nie zacząłem go kręcić, nie zapłaciłbym sam za niego. Zapłaciłbym, gdybym musiał, ale to na obecną chwilę jest jakimś absurdem. I najświeższa wiadomość ? w jakiś sposób wydałem jego pieniądze, żeby zapłacić Evan za to, że wystąpiła w teledysku Heart-Shaped Glasses? Wydaje mi się, że dał do zrozumienia, że nie uczestniczył w nagrywaniu tej płyty, więc co to ma z nim wspólnego? Lubię myśleć, że ludzie, którzy zasiadają w jury są tacy jak ja, gdyż nie uważam się za lepszego niż inni ludzie. Ciężko pracuję, żeby zarobić pieniądze. Bez względu na to co się o mnie mówi, ludzie nie będą tam siedzieć i tolerować kogoś żądającego pieniędzy. To jest absurdalne i nie na miejscu. Przede wszystkim muszę się zatroszczyć o moich rodziców. Nikt nie stanie między mną a nimi. Nic go nie usprawiedliwia. Przekroczył granicę i to jest gorsze niż każda inna rozprawa w przeszłości. Żadna z nich nigdy nie była tak osobista i niespodziewana.
Nigdy nie usłyszał Eat Me, Drink Me. Pamiętam, że do niego dzwoniłem i mówiłem: ?Hej, za tydzień miksujemy płytę. Chciałbym, żebyś przyszedł i na niej zagrał albo przynajmniej jej posłuchał? albo ?Hej, robimy zdjęcia do płyty, ale nie możemy zrobić zdjęcia całemu zespołowi, bo zdecydowałeś nie odpowiadać?. Później nawet zadzwoniłem by powiedzieć: ?Hej, kręcimy klip?. Nie oddzwonił. Więc nie był to mój wybór. Wszyscy lubią myśleć, że jestem chujem, i jestem, ale nie byłem nim dla Pogo. Rozmawiałem z Johnem 5 i Markiem Chaussee. Oboje zadzwonili do mnie, by złożyć mi życzenia urodzinowe i nie mieli do mnie absolutnie żadnego żalu. Gdyby John 5 nie był taką cipą i opuścił trochę pasek gitary, poprosiłbym go żeby razem z nami zagrał ten pierwszy koncert. Byłby to praktycznie taki sam skład jak na Holy Wood.
Ja i John trochę inaczej patrzyliśmy na pewne sprawy, ale fajnie, że możemy rozmawiać. Odbyliśmy dzisiaj bardzo miłą rozmowę i cieszył się, że Twiggy wraca. Właśnie dlatego zadzwonił, pomijając życzenia urodzinowe. To dużo mówi. Jest uczciwą osobą i to dużo dla mnie znaczyło. Ale nadal uważam, że sam połyka. Powiedziałem mu to. Nie zaprzeczył.
Czy Twoim zdaniem fakt, że nagrałeś nową płytę i po raz pierwszy od czterech lat wyruszyłeś w trasę koncertową, mógł zmienić Twoją początkową wizję Phantasmagorii? Jak ta przerwa wpłynęła na Twoją twórczość?
Cóż, cieszę się, że ją zrobiłem. Po trasie Lest We Forget chciałem wierzyć, że mogę czuć to samo i równie lekko zrealizować pewne rzeczy. Właściwie to ?lekko? nie jest odpowiednim słowem, bo nie jest łatwo występować i robić to, co robię, ale to właśnie jest to, co powinienem robić. Myślałem, że mogę przenieść te uczucia gładko na filmy, ale po Lest We Forget nie byłem w odpowiednim nastroju. Nie wierzyłem w siebie tak jak myślałem, lub chciałem samego siebie przekonać, że wierzyłem.
Po zakończeniu trasy zamierzam zająć się kręceniem filmu. Będzie on jeszcze lepszy, bo czuję się silniejszy fizycznie i psychicznie, bardziej skoncentrowany i pewniejszy siebie. Mam więcej pomysłów. Przejrzałem na nowo scenariusz, nadal bardzo mi się podoba i nie mogę się doczekać, kiedy ruszymy na plan. Scenarzyści strajkują, ale my i tak jesteśmy w trasie, więc kiedy się skończy, zaczniemy kręcić. Prawdopodobnie będzie to maj lub czerwiec, nie jestem pewny, ale na pewno w Europie. Myślę, że większość filmu nakręcę w Pradze, część być może w Rumunii.
W tym roku Evan odniosła ogromny sukces, biorąc pod uwagę wszystkie projekty w które była zaangażowana, łącznie z filmem Across the Universe, który został nominowany do nagrody Grammy i Złotego Globu. Ludzie z Wild Bunch zawsze we mnie wierzyli i bardzo mi pomagają. Chcą dać mi wszystko, żebym mógł jak najlepiej nakręcić ten film. A ja czuję, że to jest ten moment, kiedy mogę go nakręcić. Jestem okropnie podekscytowany. Znowu zacząłem pisać, ale nie nazwałbym tego sequelem. Chcę z tego zrobić książkę, ale niekoniecznie musi to być autobiografia. Po prostu mam kilka historii, które chciałbym opowiedzieć.
W naszym poprzednim wywiadzie powiedziałeś, że zastanawiasz się nad wydaniem książki z aforyzmami oraz albumu ze swoimi pracami. W jakim stadium są obecnie te projekty?
Na dzień dzisiejszy jestem związany umową z firmą, która organizuje moje wystawy, więc w pewnym sensie zmieniłem podejście do tworzenia tego albumu. Cieszę się, bo opublikuje ją komercyjne wydawnictwo, które wydało moją autobiografię. Mam więc pewność, że wszystko pójdzie jak należy. Mam też więcej obrazów, bo musiałem szybko zastąpić czymś muzykę w moim życiu. Próbowałem skoncentrować się na wielu rzeczach, a teraz czuję, że mogę i mam czas zająć się nimi wszystkimi. Mogę zrobić je lepiej kiedy wiem, na co poświęcić konkretną chwilę. Jeśli chodzi o aforyzmy, myślę, że mógłbym połączyć je z moimi opowiadaniami w sposób podobny to tego, w jaki piszę moje dzienniki. Mogą być porozrzucane, ale książka nie będzie nudna.
Twoje obrazy zostały wystawione w kilku miejscach na świecie, gdzie cieszyły się ogromnym uznaniem. Jak oceniłbyś status swojej własnej galerii The Celebritarian Gallery of Fine Art i czy nadal jesteś zainteresowany kontynuacją idei kryjącej się pod nazwą The Celebritarian Corporation [Korporacja Celebritarian ? przyp. tłum.]?
Odkryłem, że posiadanie galerii jest trochę podobne do posiadania własnej wytwórni płytowej. Nie odpowiada do końca artyście. To druga strona mózgu. W posiadaniu własnej galerii podoba mi się to, że cały świat może do niej przyjść. Byłem zachwycony, że moja wystawa odbyła się w teatrze Volksbühne, gdzie po raz pierwszy wystawiono operę Threepenny. Zaśpiewałem tam the Alabama Song i musiałem umieścić tam moje obrazy. To historyczny budynek związany z Berlinem i Republiką Weimarską. Kolejną wystawę zorganizowałem w hotelu, w którym nazistowskie Gestapo miało swoją główną siedzibę, kiedy próbowali zniszczyć zdegenerowaną sztukę. Więc umieszczenie tam moich prac było ironią ? chyba nie ma osoby, która uznałaby je za niezdegenerowane. Już wtedy byłem szczęśliwy. Kolejne show odbyło się w Moskwie i było niesamowite. Nie było to historyczne miejsce ani nic w tym rodzaju. Ale ostatnia wystawa odbyła się w Zurychu w Cabaret Voltaire, w miejscu narodzin Dadaizmu. To było coś wielkiego. Było inaczej. Byłem szczęśliwy z powodu sukcesu, jaki odniosły moje obrazy. Nie chodzi tu o moje ego czy dumę, ale o to, gdzie znajduję się jako malarz. Nie przypomina to świata muzyki. Mógłbym oczywiście wystawić moje obrazy i tłumy fanów muzyki przyszłyby je zobaczyć. Mogliby być też fanami sztuki, ale tu nie chodzi o sprzedawanie obrazów. Chodzi o wywalczenie sobie pozycji i bycie rozpoznawalnym przez ludzi ze świata sztuki. Zabrzmiało to niemal jakbym się przed kimś płaszczył i jakbym mówił o grupie pretensjonalnych dupków. Mówię o ludziach, którzy rozumieją historię sztuki i którzy szanują mnie na tyle, żeby umieścić moje obrazy w miejscu, gdzie wisiały prace Marcela Duchampa. Moje obrazy wiszą w galerii, w której wisi też Warhol, czy bardziej współczesny Damien Hirst ? kimkolwiek jest. To największy komplement. Nie chodzi tu o Marilyn Manson.
Sztuka jest czymś subiektywnym, z czego stałem się dumny. Nie uważam, że osiągnąłem punkt, kiedy nie mogę już być lepszy. Im więcej czasu poświęcasz na daną rzecz, tym lepiej ci ona wychodzi. Ze sztuką jest tak ? albo ją lubisz albo nie. Ludziom nie podoba się obraz tylko dlatego, że ja go namalowałem. Jeśli jest kiepski, nie spodoba im się. No chyba że powiedzą, że im się podoba, bo są fanami i czują się do tego zobligowani. Za muzyką stoją inne uczucia. Ktoś inny mógłby zaśpiewać The Beautiful People lub ja mógłbym zaśpiewać piosenkę kogoś innego, ale każdy włożyłby w to własną osobowość. Sztuka jest czymś ukończonym. To coś innego niż produkt. Coś bardziej osobistego. Wyniosłem z niej pewną naukę, która sprawiła, że ta płyta jest inna. Chciałem napisać piosenki, które naprawdę dotrą do ludzi, nawet jeśli nie wiedzą, że to ja. Więc nie chciałem mieszać w nie swojej osobowości. Nauczyłem się tego poprzez malowanie. Prawdopodobnie dlatego, że maluję głównie ludzi. Maluję osoby, które spotykam, te, które są dla mnie tajemnicą, albo na punkcie których mam obsesję. To nie jest sposób, w jaki pisałem piosenki. Ludzie są w błędzie jeśli myślą, że ta płyta jest bardziej osobista, bo zawsze jest osobista. Ta jest po prostu bardziej odsłonięta. Zwyczajnie obniżyłem mur.
Byłem skołowany i zszokowany, że z jakiegoś dziwnego powodu Dita zażądała niektórych moich obrazów. Najbardziej pojebane było to, że nawet nie pamiętała lub nie obchodziły ją obrazy, które dla niej namalowałem. Poprzez prawników zażądała portretu Evan Rachel Wood. Po pierwsze, istnieją dwa takie obrazy, a po drugie, już nie należą do mnie. Dałem je w prezencie Evan. Nie malowałem przez rok i pierwszą rzeczą, która mnie zainspirowała była Evan. Ale co to znaczy? Nigdy nie żałowałem swojej sztuki, ale wolałbym spalić obraz niż dać go komuś, kto nie darzy uczuciem tego, w co ja włożyłem serce, czego stałem się częścią. Więc możesz się domyślać, bo ja nie mam pojęcia z jakiego chorego, pojebanego powodu ktoś mógłby prosić o coś takiego. Szczerze. Mam dosyć wysłuchiwania, że Evan próbuje upodobnić się do kogoś, kto nic nie znaczy w naszym życiu. Jeśli używasz czerwonej szminki, próbujesz być jak ona. Co za nowość. Ja używam czerwonej szminki. Evan została poproszona o przefarbowanie na ciemno włosów do filmu Darrena Aronofsky?iego. Jestem pewien, że pojawią się żałosne próby udowodnienia, że aktorka, wspaniała aktorka interesuje się jakąś bezwartościową tandetą, która myśli, że jest centrum wszechświata. My go przecinamy.
Inspiracją dla Golden Age of Grotesque był kontrowersyjny film pod tytułem Salo, czyli 120 dni Sodomy, oparty na powieści Markiza De Sade. Co czułeś kiedy po raz pierwszy obejrzałeś ten film?
Powiem tak, nie mam zbyt wielkiej ochoty oglądać go ponownie. Niestety widziałem go cztery, może pięć razy, ponieważ chciałem aby kilka osób obejrzało go, ale z filmowego punktu widzenia, gdyż nie jest on po prostu szokujący. Najbardziej szokujące w nim rzeczy to nie nagość niepełnoletnich czy jedzenie kału, ale momenty płaczu, emocji. Facet ze sztucznym, trochę zniekształconym okiem jest naprawdę niepokojący. Nie z powodu oka, a dlatego, że był tak ohydny, że wzbudził we mnie empatię. Nie wiem czy taki był zamiar książki, kiedy została napisana, ale szczerze w to wątpię. Myślę, że była ona bardziej społecznym komentarzem. Nie wydaje mi się, żeby miała być czysto obraźliwa. Myślę, że film jednak miał coś przekazać. Ten przekaz był zdecydowanie wyraźny w kilku momentach, kiedy na ścianach nie wisiały obrazy dadaistyczne. Ci dekadenccy, bogaci ludzie mogli mieć to, czego tylko chcieli. Mogli zmusić dzieci do jedzenia kału, ale byli całkowicie pozbawieni zmysłu artystycznego. Byli dzikusami, traktującymi przyzwoitych ludzi jak zwierzęta. Myślę, że to był cel Pasolini?ego. Niepokojący jest też fakt, że za nakręcenie tego filmu, przejechano go samochodem i zamordowano. W filmie znalazło się wiele naprawdę ohydnych rzeczy, ale były w nim też bardzo piękne momenty, genialne z filmowego punktu widzenia. Podobało mi się, w jaki sposób wykorzystał muzykę w scenie z kobietą grającą na pianinie. Wykorzystałem to później w wersji Billy?iego Holiday?a na mojej stronie internetowej. W filmie kobieta gra piosenkę, zaczyna normalnie, następnie gra ją w skali minorowej, a później wpada w dysonans i wyskakuje przez okno. To było genialne.
Wspomniałeś, że film Nieodwracalne ma coś wspólnego z tym, czym się teraz zajmujesz.
Zdecydowanie mnie zainspirował. Obejrzałem go podczas nagrywania The Golden Age Of Grotesque i zaprzyjaźniłem się z jego reżyserem, Gasper?em Noe. Będę współpracował też z jego operatorem filmowym podczas kręcenia Phantasmagorii, z czego ogromnie się cieszę. Chociaż nie wywarł na mnie takiego wrażenia jak Trouble Every Day czy Time of the Wolf, który właśnie obejrzałem. The Hunger, Bonnie and Clyde, True Romance zainspirowały mnie podczas tworzenia Eat Me, Drink Me jak i mój obecny sposób myślenia. Kiedyś nawet nie przypuszczałbym, że te filmy mnie zainspirują, no może oprócz The Hunger ? z nim łatwiej mnie powiązać. Zacząłem dostrzegać mrok tam, gdzie wcześniej go nie widziałem. Swoim poczuciem humoru potrafię też lepiej niż kiedyś ?wyczyścić? pokój na imprezie. Ludziom, którzy mnie nie znają, ciężko jest się ze mną porozumieć i myślę, że to zabawne. Nie zdawałem sobie z tego sprawy do chwili kiedy Evan powiedziała mi: ?Wystraszyłeś tych ludzi?. Zapytałem: ?Co zrobiłem??, a Evan odpowiedziała: ?Nie pamiętasz kiedy spotkałeś Huntera S. Thompsona??. Ja na to: ?Ach, rozumiem?.
Kiedy ostatni raz rozmawiałeś z Hunterem S. Thompsonem?
To trochę smutne ? mógłbym powiedzieć ci dużo o naszych stosunkach. Namalowałem jego portret, który sprezentowałem Johnny?emu Depp?owi. Nie przychodził do głowy nikt inny, kto powinien go mieć. Namalowałem ten obraz w dniu, w którym dowiedziałem się, że nie żyje. Smutną stroną tego, oprócz samego faktu, że zmarł, było to, że niejako zostałem jego przyjacielem od nocnych, telefonicznych rozmów. Byłem jego telefonicznym towarzyszem. Pewnie dlatego, że oboje przesiadywaliśmy z tych samych godzinach. Dzwonił i mówił do mnie: ?Hej, Shiteyes!?. Upijaliśmy się razem przez telefon i rozmawialiśmy o rzeczach, z pisaniem których muszę zaczekać, bo są zbyt dobre żeby strywializować je i zamknąć w zdaniu. On miał taki wspaniały, genialny umysł.
Miał przyjechać do LA i sfilmować jak maluję jego portret. Miał też udzielić swojego głosu do jednego utworu, prawdopodobnie do Eat Me, Drink Me. To było na tydzień przed jego śmiercią. Gdyby się udało, mogłoby wyjść naprawdę świetnie. Z jakiegoś powodu polubił mnie i powiedział Johnny?iemu, że jestem jedyną osobą, której się boi, co jest dla mnie zaszczytem. Ostatni raz widziałem go kiedy robiłem mu zdjęcie polaroidem, na którym się później wzorowałem, gdy malowałem jego portret. Na szyi miał założone kajdanki i wyglądał na smutnego. Był z kimś skłócony, więc zapytałem: ?Co się stało?? Spojrzał na mnie i powiedział: ?Miłość jest więzieniem?. Wtedy widziałem go po raz ostatni.
W jaki sposób Hunter zainspirował Cię kiedy go znałeś?
Był wspaniałym pisarzem. Ja nie mógłbym nawet spróbować pisać tak dobrze jak on. Mógłbym spróbować dorównać mu w szaleństwie, ale nawet jego szaleństwo miało w sobie nutkę sztuki. On i Salvador Dali są jedynymi ludźmi, którym chciałbym kiedyś dorównać. Hunter wysłał mi kopię swojej ostatniej książki, nie pamiętam dokładnego opisu, ale brzmiał on mniej więcej tak: ?Strzeż się pożeraczy flag. Będą próbowali zjeść twoje serce i duszę, ale twoja dusza jest nieczysta, więc zostawią ją w spokoju?. Cokolwiek mówił, było poezją. Kiedy przychodzi moment w twoim życiu, kiedy możesz współpracować z kimś takim jak on czy Jodorowsky, czujesz, że możesz krzyknąć: ?No, teraz możecie zabrać mnie do weterynarza i uśpić. Udało mi się?.
Z którymi twórcami filmów chciałbyś obecnie współpracować?
Jest ich wielu, np. Julie Taymor. Była ogromnym źródłem inspiracji podczas tworzenia The Golden Age Of Grotesque. Spotkałem ją i bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Zdaniem Evan jesteśmy do siebie podobni, bo działamy w podobny sposób. Uznaję to za komplement, bo uważam Julie Taymor za geniusza. Jestem zazdrosny, ponieważ Evan ma zagrać w nowym filmie Darrena Aronofsky?iego, a tworzy on niesamowite filmy. Jednak na obecną chwilę osobą, na której współpracy najbardziej mi zależy jest Twiggy.
Obecnie, kiedy przemysł nagraniowy pogrąża się w chaosie, niektórzy czołowi artyści, jak Radiohead czy Nine Ich Nails, upodobali sobie Internet jako miejsce, gdzie mogą sprzedawać swoją muzykę. Inni artyści pozwalają ludziom samym zadecydować, ile chcą zapłacić za płytę. Co myślisz o kondycji, w jakiej dzisiaj znajduje się przemysł muzyczny i jakie jest Twoje podejście do nowego trendu w sprzedaży muzyki?
Myślę, że artystą, który zapoczątkował ten koncept był Prince, ale ówczesna technologia i publiczność nie pozwoliły na jego rozwinięcie. Radiohead i Nine Inch Nails uwolnili się z niewoli swoich wytwórni płytowych. Ja nie mam takiego luksusu. Mam podpisany kontrakt. Każdy, kto dopiero zakłada zespół, może stworzyć stronę internetową i sprzedawać swoje piosenki. Ktoś, kto tworzy muzykę od lat, też chciałby to zrobić, ale nie może, bo jest związany umową ze swoją wytwórnią płytową. To jedna sprawa, i mam nadzieje, że ludzie to dostrzegają. Chciałbym móc to zrobić i nie chodzi tu nawet o pieniądze, czy moją wytwórnie płytową. Wiem, że Trent narzekał na wytwórnie, a to przecież ta sama wytwórnia co moja. Nie mam jednak zamiaru walczyć z tych samych powodów. Oni po prostu nie wiedzą co mają ze mną zrobić i wiele razy to udowodnili. Zawsze chcą wziąć to, co im daję i zrobić z tego rozcieńczoną wersję. Mogą stonować to, co robię i dać to do radia czy MTV i nadal czuć gorzki smak w ustach. Próbuję im wytłumaczyć, żeby dali ludziom to, czego chcą, czyli dokładnie to, co stworzyłem. Dobrym przykładem jest Smell Like Children. Nie mogę dać więcej przykładów i dlatego, straciłem zapał do robienia wideoklipów. Wycinają wszystko to, czego ludzie pragną. Nie rozumieją, że nie byłbym tym, kim jestem, gdybym nie był sobą. Chcą mnie złagodzić, żebym stał się podobny do nowych zespołów, którym pokazują moją płytę i mówią: ?Bądźcie tacy, jak on, ale trochę mniej straszni?.
Świat jest pojebany. Nie jestem rozgoryczony, po prostu zmęczony. To był jeden z powodów dlaczego nie chciałem więcej tworzyć muzyki. Nie zniechęcam się, ponieważ zgarnianie kasy nigdy nie było moją motywacją. Nigdy nie prosiłem o wiele, chcę po prostu tworzyć muzykę i czerpać z tego przyjemność. W muzyce największą radość sprawiają mi występny na żywo, a na tym wytwórnie płytowe nie mogą położyć swoich łap. Myśl o koncertach jest jedyną rzeczą, która wywołuje u mnie uśmiech, kiedy to wszystko się kończy. Mogę je kontrolować. Powstrzymać może mnie tylko policja. Naprawdę nie mam pojęcia co będzie później. Mam zamiar nagrać najbardziej ekstremalną płytę, taką, jaką nigdy nie chcieliby ode mnie dostać. Będzie najlepsza a oni będą główkować jak na każdy możliwy sposób nie zrobić z tego hitu. Ale czy ja kiedyś chciałem grać hity? Nie! Kto chciałby wylądować obok Rhianny i Jessicy Simpson? Nie chcę tego. Chcę, żeby ludzie to usłyszeli. Nie próbuję udawać, że chcę być tajemnicą ukrytą w szafie. Ludzie przychodzą na moje koncerty, a te wszystkie zespoły, których teledyski puszczane są w MTV, nie mają pojęcia o występach na żywo. Na to naprawdę musisz sobie zapracować i dopiero tam widzisz ile masz fanów. Bardzo się cieszę z tego powodu i mam szczęście, że jest tyle oddanych ludzi, którym podoba się to co robię.
Wywiad przeprowadzony przez MansonUSA.com
Styczeń 2008
Tłumaczenie: Toksyczny_Cukierek
? 2009 Celebritarian.pl

Dzieki wielkie za text Cukierku ;]
Boże! To dłuższe niż “Janko Muzykant”!
Wow – dotrwałem do końca i z bananem na buźce idę spać
Długie, ale ciekawe. “… Będzie to napis: >>Razem przeciwko pozostałym<
Ucięło – Długie, ale ciekawe. “… Będzie to napis: >>Razem przeciwko pozostałym<
Kontynuacja mojej uciętej trzykrotnie wypowiedzi – “Razem przeciwko pozostałym” – “Together as one against all others”, fraza wykorzystana została prawie pół roku później w “Running To The Edge Of The World”. Ciekawe, jakie jeszcze smaczki związane z THEOL wypłyną :>
Zdaje się, że w wywiadzie dla Shockhound użył też wyrażenia – “I am worse than what you think you’d catch from me”. Vide – “Wow”.
Ponoć zacytował samego siebie, kiedyś miał tak powiedzieć do jakiejś kobiety, która chciała go namówić, by założył prezerwatywę.
Cudo!