2009-07: The High End of Low
Bóg Jebania pozbierał się i odmłodniał
Autor: Caren Gibson
Pogłoski o upadku Marilyn Manson były znacznie przesadzone. Od wydania Antichrist Superstar w 1996 r. a szczególnie po odejściu basisty i współautora tekstów Twiggy’iego Ramireza w 2002 r. Manson rzekomo jest na stale zmierzającej w dół trajektorii. Sam oświadczył, że składanka największych przebojów z 2004 r. Lest We Forget jest pożegnaniem zespołu i wyraził zamiar skoncentrowania się na sztuce. Kiedy w 2007 r. bez większego aplauzu pojawił się Eat Me, Drink Me, niegdyś cieszący się złą sławą Bóg Jebania stał się nagle znany jako były mąż Dity Von Teese. Jednak po wielu nieudanych składach, nowa nadzieja pojawiła się w kształcie byłego basisty wraz powrotem Twiggy’iego pod koniec zeszłego roku. Owoce ich współpracy przekształciły się w The High End Of Low, być może najlepszy, najbardziej dojrzały i satysfakcjonujący album Mansona od ponad 10 lat.
Sukces tej płyty polega na jej różnorodności i talencie zespołu do eksperymentacji z różnymi stylami i strukturami. Otwierający album Devour jest delikatnie szarpanym utworem gitarowym, który przeradza się w kipiące gniewem crescendo z pełnym bólu wokalem. Four Rusted Hourses zmierza w stronę country, jakby Johny Cash przesyłał swoją energię spoza grobu. Arma-Goddamn-Motherfuckin-Geddon niepokojąco przypomina Chain Reaction Diany Ross zanim bardziej zdecydowanie zboczy w stronę terytorium Depeche Mode. Running To The Edge Of The World jest w 100% balladą w stylu “zapalniczki w górę”, tak jak I Remember You Skida Rowa lub Home Sweet Home Motley Crue. I Want To Kill You Like They Do In The Movies opiera się na linii basowej i kojąco monotonnym riffie, który stopniowo przechodzi w koszmar, z którego nie można się obudzić. Gdyby zaś Wow został nagrany przez Kylie [Minogue] to na pewno utrzymywałby się na szczytach list przebojów zaś Into The Fire jest bolesnym lamentem na pianino.
Jeśli jednak sądzisz, że wraz z wiekiem Marilyn Manson złagodniał to mylisz się. Dojrzał, ale to tylko uczyniło jego gniew bardziej wyważonym i bezpośrednim zamiast tylko działać ludziom na nerwy. Odwołania do muzyki pop znajdziemy w Pretty As A ($), która nawiązuje do Long Hard Road Out Of Hell. Czy też We’re From America, która niewątpliwie mogła być odpowiedzią Mansona na Amerika Rammsteina. The High End Of Low to Marilyn Manson grający ze wszystkich sił; to pop w najmroczniejszym i najbardziej pokręconym i zepsutym wydaniu, zapakowany w melancholię i desperację przez co bolesny do słuchania. Zespół jakby przyjął do wiadomości fakt, że Tainted Love i Personal Jesus odniosły największy jak do tej pory sukces i poszedł w tym kierunku. To idealny anty-popowy album, którego nagraniem Marilyn Manson groził od czasów, gdy stał się ideą aniżeli tylko zespołem. Powrót Twiggy?iego Ramireza przyniósł wywrotowemu Bogu Jebania nową klarowność i koncentrację, temu Marilyn Mansonowi, który ponad 10 lat temu po raz pierwszy przepuścił przez wyżymaczkę cycek amerykańskiej klasy średniej. 13 lat temu za wszelką cenę starali się zrobić wrażenie swoją muzyką i teraz, w 2009 roku znowu stają w szranki z przeciwnikami.
Czy wiedziałeś? Marilyn Manson pojawił się w gejowskim czasopiśmie Honcho w 1999 r.
Inspirowani przez: Nine Inch Nails, Ministry, Depeche Mode
Sięgnij też po: Rammstein ?Mutter? Universal (2002 ), Nine Inch Nails ?The Downward Spiral? INTERSCOPE/NOTHING (1994), Johnny Cash ?American IV: The Man Comes Around? American/Universal (2002)
Tłumaczenie: Kamil Sterniczuk a.k.a. Panicz
?2009 Celebritarian.pl



Wydaje mi się, że chyba trochę przesadzili z tym POPEM. Ale ogólnie pozytywna recenzja
Myślę Bullsik, że “czy też We?re From America, która niewątpliwie mogła być odpowiedzią Mansona na Amerika Rammsteina” jest zupełnie źle ujęte. Chodzi mi o to, że Manson wcale nie odpowiadał na Amerikę. W tych piosenkach jest błoga zgodność poglądowa i właśnie to jest w tym wszystkim najlepsze.