Omega (symbol i postać)
Symbol, jaki Manson zaadoptował w 1998 roku na płytę Mechanical Animals, opiera się na znaku omega ? – ostatniej, 24-tej literze greckiego alfabetu, funkcjonującej w starogreckim jako duże, bądź długie “O”. Dziś omega jest tożsama z grecką literą omikron (która w starogreckim oznaczała małe, bądź krótkie “O”) — z tego powodu, że nie wiadomo do końca jaką różnicę w wymowie tych liter przyjmowali starożytni Grecy. Co ciekawe, omikron jest 15-tą literą w alfabecie greckim — a liczba 15, tuż obok symbolu ?, pozostaje najważniejszym talizmamen dla całego albumu.
W kulturze europejskiej omega funkcjonuje przede wszystkimjako symbol końca, czegoś ostatniego, bądź ostatecznego. W zestawieniu z pierwszą literą greckiego alfabetu — ? (alfa) — daje kontrast początku i końca, a co za tym idzie, jest pewnym wyrazem ujęcia całości. Kontrast ten ukazuje monogram Chrystusa (znak chi-ro, zobacz: Personal Jesus), którego składową są między innymi litery A i ?. Ukazują go także następujące słowa, które padają ze strony Boga w Objawieniu św. Jana (22,13): “Jam jest Alfa i Omega, początek i koniec, pierwszy i ostateczny”.
Płyta Mechanical Animals jest podzielona na dwie części — po jednej stronie mamy uczuciowe deklaracje kosmity, który poznaje nowy świat (część biała), po drugiej stronie znajdujemy tę samą postać, tym razem jako Om?gę, krzykliwą, pustą gwiazdę rocka, lidera fikcyjnego zespołu Om?ga and the Mechanical Animals (część czarna). Manson, analogicznie do samego siebie i swojego przydomka, rozbija tu swoją postać na dwie części. Dopiero w konfrontacji tych dwóch przeciwieństw, przy przemieszaniu utworów, uzyskujemy ogólny kształt całości. Jesteśmy również w stanie podstawić pod to kontrast pierwiastków początku i końca — z tego też powodu biały kosmita zdobiący okładkę albumu jest czasem przez sympatyków Mansona nazywany dla odróżnienia Alfą.
Symbol ? został przez Mansona i jego grafika P. R. Browna zaprojektowany tak, aby móc jak najlepiej reprezentować wykreowaną na potrzeby albumu postać. W środku znaku znalazła się uproszczona twarz Mansona. Jej czoło zdobiło 15 klawiszy komputerowej klawiatury, uwydatniając jeden z głównych motywów albumu: mechaniczność, bezduszność i sztuczność. Warto dodać, że niektóre koncerty trasy Mechanical Animals rozpoczynało wejście Mansona ubranego w futrzany strój — do ramion miał przymocowany futrzany nimb, symbolicznie ujmujący jego twarz na wzór zaprojektowanego znaku.
Samo słowo “omega” pojawia się we wkładce albumu trzykrotnie. Za pierwszym razem widzimy je na czarnej okładce jako część nazwy Om?ga and the Mechanical Animals. W środku książeczki spotykamy je w formie imienia Om?ga znajdującego się przy jednym ze zdjęć Mansona. Trzeci raz pojawia się w formie ukrytej, jako tekst do utworu 15-tego, który można odtworzyć tylko po włożeniu płyty do czytnika CD-ROM — utwór ten zakańcza Manson zdaniem “This is my omega”, co jednocześnie oznacza “To jest mój koniec”, jak również “To jest mój Omega”.
Zdjęcie w złotym stroju (projekt: Jason Farrer, fot.: Joseph Cultice) trafiło również na stronę internetową comawhite.com (siostrzana strona ówczesnej marilynmanson.net). Plik nazywał się god.jpg, co sugerowało “boskość” medialną samego Om?gi, jak i powiązanie z opisanym wcześniej wariantem boskiego imienia, zawierającego się w ramach symboli alfa i omega. Centralnym punktem stroju był pusty okrąg. W tytułowej piosence Manson śpiewa:
You were automatic and as hollow as the ‘o’ in God
(Byłaś automatyczna i pusta jak ‘o’ w słowie Bóg)
Z kolei w ukrytej ścieżce 15-tej słyszymy:
We were hardworn automatic and as hollow as the ‘o’ in God
(Byliśmy mechaniczno-automatyczni i tak puści jak ‘o’ w słowie Bóg)
Okrąg “O” oznacza tu wewnętrzną pustkę i próżnię charakteru – a taki dokładnie jest Om?ga jako gwiazda rocka. Tak jak okrąg jest on tylko obrysem, powłoką, która w środku nie posiada treści. Na płycie widać to wyraźnie, gdy pod koniec utworu Posthuman słyszymy “koncertową” zapowiedź wejścia Om?gi i zespołu Mechanical Animals — po czym wkraczamy w piosenkę I Want to Disappear, która jest deklaracją pustki i braku ideałów. Okrąg na piersi stanowił nawiązanie do tej cechy i z marszu trafił na okładkę magazynu The Rolling Stone. Autor fotografii, Mark Seliger, zadbał o to, aby komputerowo przedziurawić klatkę Mansona, żeby jeszcze dosłowniej uchwycić motyw pustki i bezuczuciowości (tu: brak serca, ekwiwalentu uczuć). Biorąc pod uwagę fakt, że “O” jest tożsame z literą omega, świat mógł ujrzeć idealne uchwycenie struktury samej postaci.
OMEGA JAKO POSTAĆ
Punktem wyjściowym do stworzenia postaci Om?gi był dla Mansona Ziggy Stardust — postać stworzona w 1971 roku przez Davida Bowie na potrzeby albumu The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars (1972). Kosmita Ziggy, glam rockowy mesjasz, przybył na Ziemię w momencie, gdy pozostało jej pięć lat życia. Zdobywając sławę podąża ku autodestrukcji — zarówno poprzez używkowy styl życia, jak i poddanie się swojej sławie, która go psychicznie pożera. Bowie nie tylko stworzył swoją postać, ale — przedziwnym zrządzeniem losu, postać ta stworzyła jego. W latach 1972-1974 spełniała się na nim klątwa Ziggy’ego. Nie tylko publika utożsamiała go z Ziggy’m, ale, jak sam mówił, sam już nie wiedział, czy jest Bowie’m czy własną postacią. Manson otwarcie przechwycił od Bowiego lwią część konceptu, aby tuż przed końcem millenium stworzyć reinkarnację jego kreacji, poprowadzić ją ku ekstremum i okrzyknąć się ostatnią wielką gwiazdą rocka XX wieku.
Glam rock był krótkim etapem w historii brytyjskiej (a także amerykańskiej) muzyki, zdołał jednak przełamać tabu androgyniczności. Co więcej, z tego tabu uczynił swój główny oręż. Postać Om?gi — taka jaką znamy z okładki Mechanical Animals oraz teledysku The Dope Show — jest krokiem dalej w stronę uzyskania wielopłciowości. O ile glam rock lat 70-tych kokietował fikuśnymi strojami i cekinami, szokował biseksualizmem, tak tutaj kwestia androgyniczności przenosi się również na ciało: w 1998 roku Manson zaszokował świat ukazując się jego oczom jako dziwaczna kreatura posiadająca piersi i nieokreślonej płci krocze. W pierwotnej wersji postać posiadała sutki. Usunięto je w ostatniej chwili na żądanie wytwórni fonograficznej.
Om?ga jest postacią o rachitycznej fizyczności oraz prawie plastikowej, białej skórze. W zestawieniu z czerwonymi włosami wywołuje skojarzenia z Davidem Bowie z albumu Aladdin Sane (1973 — “amerykańskie” alter-ego Ziggy’ego). Jednocześnie jest inspirowany postacią, w którą David Bowie wcielił się w latach 1975-76 na potrzeby filmu The Man Who Fell to Earth.
Postać Om?gi jako gwiazdy rocka miała być parodią samego Mansona, jednakże z czasem przywarła do niego i scaliła się z nim, stając się jednym z najjaśniejszych punktów jego twórczości. Jego historię pokrótce przedstawia teledysk The Dope Show – przybywający z innego świata kosmita zostaje schwytany przez naukowców, którzy za sprawą serii eksperymentów starają się go zniewolić, przekształcić i wystawić do dystrybucji jako produkt — bożyszcze tłumów, gwiazdę rocka. Resztę elementów historii Omegi możemy odszyfrowywać w poszczególnych piosenkach z płyty. Historia ta nie ma swojej chronologii, jest poucinana, szczątkowa — stąd też daje dowolność interpretacji. Jedno jest natomiast wiadome: opowieść ta jest w swoich podstawach metaforą tego, co działo się wówczas w życiu Mansona. Wyczerpany szokującą i nienawistną kampanią swojej poprzedniej kreacji — Antychrysta — zaczął on poszukiwać w sobie wrażliwości. Wrażliwość ta, w zetknięciu z Hollywood, do którego się właśnie przeprowadził, pozwoliła mu na rozpoczęcie prac nad zupełnie nową transformacją. Wynikiem tego jest postać, która została rozczłonkowana na dwie osobowości. Z jednej strony słuchamy głosu jego wnętrza, pełnego emocji bogactwa ducha. Z drugiej jesteśmy przestrajani na odbiór pretensji krzykliwej, próżnej, spłyconej persony. Jednakże za tą płytką stroną kryje się pewien zabieg artystyczny: Manson celowo pisze swoje teksty sarkastycznie, aby móc nastawić się na błędną interpretację i koniec końców wywołać kontrowersję — którą i tak już zdołał wywołać samym wyglądem.
Aby urzeczywistnić Omegę w świadomości innych ludzi Manson pod koniec 1998 roku wprowadził na swoją stronę internetową tzw. Wiadomość 015, bezpośrednie powitanie “transmitowane” przez Omegę do odwiedzających. Wykorzystał swoją stronę jako medium, przez które on sam podpisany jako omega015 porozumiewał się z fanami, będąc częstym gościem własnego forum internetowego.
OMEGA JAKO CHRYSTUS
Istotny jest również tkwiący w Omedze aspekt Chrystusa. Manson często przyrównywał przejście z Antichrist Superstar do Mechanical Animals z wyrzuceniem Lucyfera z nieba na Ziemię. Figura Omegi nie jest już diabolicznym, wrogim, wściekłym i destruktywnym Antychrystem. Jako wypełniająca się na powrót uczuciami nadludzka istota staje się wręcz odbiciem Chrystusa. W tekście Great Big White World, pierwszej piosenki z Mechanical Animals, pada sugestia, że zastany przez Omegę świat jest pozbawiony mesjasza. Omega, podobnie jak przybyły z kosmosu Ziggy Stardust, jest w pewnym sensie takim mesjaszem. Idąc dalej tropem Bowiego, możemy również dostrzec konotację z tytułem filmu The Man Who Fell to Earth. W tym sensie Omega jest łącznikiem pomiędzy światami, pomiędzy niebem, a ziemią, a jako medialna gwiazda rocka staje się bogiem stąpającym po ziemi, niczym Jezus — padające w tekście Rock is Dead sformułowanie “Bóg jest w telewizji” jest właśnie komentarzem do tego, czym staje się ta postać.
W tradycji filozoficznej można się natknąć na poglądy, które w pewnym sensie łączą się z omawianymi tutaj wątkami. Urodzony w 1881 roku jezuita Pierre Teilhard de Chardin prezentował myśli, które starały się łączyć naukową ewolucję z poglądami Kościoła katolickiego. Określał on rzeczywistość jako zespół coraz bardziej ewoluujących i komplikujących się form, które wchodzą na coraz to wyższe poziomy świadomości. Podążając w tym kierunku, doprowadzą historię do ostatecznego Punktu Omega. Punkt ten nie jest tylko celem, jest również przyczyną rozrastania się i coraz większej złożoności uniwersum — jest najwyższą jego świadomością. Jako taki, jest ucieleśnieniem Boga w jego chrześcijańskiej formie. Innymi słowy Punkt Omega to Chrystus. Ten krótki zarys poglądów de Chardina pozwala już na skojarzenie z Omegą znanym z Mechanical Animals. Zarówno Omega, jak i Punkt Omega mają wspólne związki z boskością i powiązania z Chrystusem.
Na tym rzecz się nie kończy. W teledysku do I Don’t Like the Drugs (but the Drugs Like Me) Manson jako Omega niesie na sobie własny krzyż sławy składający się z odbiorników telewizyjnych. Na koniec rzuca się z wysokości, po czym widzimy go zespolonego z krzyżem, medialnie ukrzyżowanego, medialnie uśmierconego. To pierwszy tak wyraźnie zarysowany przez Mansona objaw tego, co przy następnej płycie będzie nazywał Celebrytarianizmem. W momencie, gdy jego śmierć jest przekazywana poprzez odbiorniki telewizyjne do każdego domu, Omega dosięga ostatecznego poziomu boskości. (Ciekawostka: w wyedytowanej przez samego Mansona wersji teledysku na potrzeby telewizji zamiast końcowego skoku mamy najazd na znak drogowy o treści END — czyli koniec, czyli omega).
Wątek był dalej podjęty na trasie Rock is Dead (1999). Koncerty rozpoczynały się intrem, któremu nadano tytuł “Inauguration of the Mechanical Christ” (Inauguracja Mechanicznego Chrystusa). Intro to ukazywało podnoszący się krzyż z telewizorów, do którego był “przybity” Manson/Omega. Manson w 2000 roku nazwał Jezusa pierwszą gwiazdą rocka, a jednocześnie Omega otrzymał tytuł ostatniej gwiazdy rocka — celebrytariański sens, jaki krył się za jednym i drugim ukrzyżowaniem był dla Mansona ten sam. Z tą różnicą, że na Golgocie nie były obecne kamery. Podobny motyw przewija się również przez teledysk Coma White, gdzie Omega wystylizowany na prezydenta Kennedy’ego ginie od postrzału, po czym widzimy go wiszącego na swoim własnym krzyżu sławy. Zdjęcie z tego klipu zdobiło również okładkę “God is in the T.V.”, oficjalnego zapisu wideo z trasy koncertowej promującej Mechanical Animals.
KOSTIUMY OMEGI
Wygląd był ważną częścią dla ery Mechanical Animals. Inspiracja glam rockiem zgotowała niezwykle bogatą paletę strójów, które były inspirowane głównie kreacjami Davida Bowie, zespołu KISS, czy wizerunkiem Gary’ego Glittera. Poniżej przedstawiamy porównanie tych strojów i makijaży Omegi, które bez wątpienia czerpały swą inspirację z przeszłości:
CIEKAWOSTKI
Główną ciekawostką związaną z Omegą jest zabawka typu “action figure”. Zaprojektowana przez Yasushi Nirasawę i wyrzeźbiona przez Yoshiro Saito figurka ta została wprowadzona przez firmę Fewture Models do masowej produkcji i sprzedaży w czerwcu 2002 roku. W swoim założeniu figurka jest odzwierciedleniem Omegi z okładki albumu Mechanical Animals. Posiada jednak zdejmowaną skórę oraz wyciągalne serce i mózg. Dodatkowo towarzyszy jej mała figurka laboranta z teledysku The Dope Show. Innym nawiązaniem do teledysku jest możliwość wymiany głowy na taką, która ma przytwierdzony “róg obfitości” Rebekki Horn. Do figurki są również dołączone dwie tabletki comy. Oprócz normalnej edycji, figurka pojawiła się także w dwóch wersjach limitowanych — kamiennej (Stone) i różowej (Pink). Wszystkie wersje stanowią dziś rarytas kolekcjonerski.






































hehehe…Maniek plagiator.
hehe… raczej interpretator
Można tak gdybać co jest plagiatem, a co jest reinterpretacją.
Pamiętajcie jednak, że Manson często mówi o tym, co go fascynuje i przy jakiej okazji – trudno zatem powiedzieć, że coś splagiatował, skoro sam podaje do publicznej wiadomości źródła swoich inspiracji.
Jak dla mnie Omega był świetną i bombastyczną reinterpretacją glamowej fikcyjnej gwiazdy – przy przeniesieniu na grunt nieco innej muzyki, nieco innych obyczajów, na grunt końca millenium, które zatapiało się w “antygwiazdorskim” grunge’u, mdławym dance i samplowanym hip-hopie.
Jestem pełen podziwu dla tej dogłębnej interpretacji! Wielu z poruszanych tu kwestii nie wychwyciłem wcześniej analizując teksty utworów, zdjęcia i teledyski. Bardzo ciekawa lektura, po której przy następnym przesłuchaniu MA, spojrzę na ten album z trochę szerszej perspektywy.
“Warto dodać, że niektóre koncerty trasy Mechanical Animals rozpoczynało wejście Mansona ubranego w futrzany strój ? do ramion miał przymocowany futrzany nimb, symbolicznie ujmujący jego twarz na wzór zaprojektowanego znaku.”
http://www.youtube.com/watch?v=-e5N7OPzOtg
http://www.youtube.com/watch?v=BeEnwOEkGuM
fajna rzecz;D
-zdarzyło się, jak widać, że symbol ten chciał go wy-kończyć już na początku
“Trzeci raz pojawia się w formie ukrytej, jako tekst do utworu 15-tego, który można odtworzyć tylko po włożeniu płyty do czytnika CD-ROM ? utwór ten zakańcza Manson zdaniem ?This is my omega?, co jednocześnie oznacza ?To jest mój koniec?, jak również ?To jest mój Omega?.”
-ja to zawsze rozumiałem, jako “to jest moja wizja końca”
“W teledysku do I Don?t Like the Drugs (but the Drugs Like Me) Manson jako Omega niesie na sobie własny krzyż sławy składający się z odbiorników telewizyjnych. Na koniec rzuca się z wysokości, po czym widzimy go zespolonego z krzyżem, medialnie ukrzyżowanego, medialnie uśmierconego.”
-nie wiem czy to ma znaczenie, w każdym razie wydaje mi się, że warto zaznaczyć który z odbiorników nadających przekaz – jest uszkodzony
motyw ukrzyżowania, czy też dokonania na kimś przemocy (co występuje oczywiście również w innych formach, nie tylko poprzez przybicie do krzyża, ale również “zwykła”, codzienna przemoc, która ewoluowała w taki – logiczny – sposób, że istnieje obecnie także w formie przemocy psychicznej) – (tak więc świadectwo ukrzyżowania) jest czymś ważniejszym, niż zwykłym pustym wydarzeniem. dzięki temu, że Prawda (“wiedza obiektywna”, Bóg, “Duch Św” itd), czyli Prawda głoszona przez jezusa – zmartwychwstała, a zatem została zasymilowana przez uczniów, dzięki naukom, jak również poprzez doznanie przez nich szczerej (natchnionej prawdą, “duchem świętym”, Bogiem itd) realizacji działań jezusa – przemoc, będąca nieodłącznym elementem stosunków międzyludzkich, stała się jawna, odkryta. dlatego mówię tutaj o całkiem logicznej ewolucji przemocy jawnej, fizycznej, w przemoc psychiczną, mniej rzucającą się w oczy, trudniejszą do odkrycia – również w przemoc instytucjonalną i zinstytucjonalizowaną w formie różnych dzisiejszych rytuałów przejścia. jezus, przekazując swoim uczniom wiedzę (skupiając się przy tym zwłaszcza na wiedzy dotyczącej tego, co dobre, zamiast tego, co złe), a właściwie można to nazwać – przekazując swoim uczniom Prawdę, wiedział, że to ona wypłynie na wierzch, jak to się mówi “zmartwychwstanie”, ponieważ jest to wiedza obiektywna, Jedyna wiedza. nie tyle uśmiercenie na krzyżu, czy też doznanie przemocy jest tutaj przełomem – bo przemoc istnieje Dosłownie od początku kultury ludzkiej (czy też hominidalnej), ale Świadectwo z tej przemocy (to, że dzisiaj widzimy zabitego człowieka na krzyżu, zamiast boga z 5 głowami, oczywiście agresywnego, z dzidami i piorunami w mackach), to Świadectwo, czy też obiektywne świadectwo, czy też prawda, obiektywna prawda itd na temat tego wydarzenia – to jest przełom. zawsze istniała pokusa, żeby pisać historię po swojemu i teraz dzięki tej pokusie mamy mity starożytne, które są relacjami z faktycznych wydarzeń, tyle że spisywane i powtarzane w duchu oskarżycielskim (szatańskim). doniosłość tego pierwszego (obiektywnego) świadectwa z doznania przemocy przez osobę, która była nienawidzona “poza powodem”, jest przełomową. wydaje mi się, że nazywanie jezusa gwiazdą rocka jest tutaj posunięciem mało merytorycznym. zdaje się, że gwiazdy rocka podkreślają swoją rzekomą indywidualność, natomiast jezus, po prostu był narzędziem do głoszenia i realizowania Prawdy, jak to się określa, oddał się w ręce Boga. o ile gwiazdy rocka działają w swoim imieniu (lub chciałyby, żeby tak było), o tyle jezus działał w imieniu Boga (co w praktyce przejawiało się tym, że działał, według Siebie, według Stwórcy, na którego obraz i podobieństwo był). litował się, niczym Stwórca, nad tymi, którzy go krzywdzili, wiedział, że są to jedynie ofiary zła.
manson wskazuje na to, że został skrzywdzony, ale poza tym, działa na usługach oskarżyciela/szatana, wskazując na winnych, zamiast zlitować się nad tym Obiektywnym statusem osób które go skrzywdziły, a więc na tym, że są to w gruncie rzeczy ofiary, którym powinno się wybaczyć i tym samym przekazać im Prawdę o Bogu Jedynym, którego powinny uznawać (zamiast bożków – jak dosłownie traktują ludzi, którzy je/ich skrzywdzili, i tym samym powtarzają, Uznają tą doznaną przemoc, Wyznają ją).
gwiazda mansona musi świecić krótko, bo chce on udowodnić swoją autonomię, mszcząc się i pałając rzekomo swoją nienawiścią w stosunku do tych którzy go krzywdzą. manson jest tu jedynie ogniwem długiego jak świat łańcucha nienawiści i zemsty. gwiazda jezusa świeci długo, ponieważ miłość jaką darzył on ludzi którzy go krzywdzili, wychodziła z niego, był więc indywiduum rzeczywistym, faktycznym, działał wg Siebie. ukrzyżowanie jezusa i ukrzyżowanie mansona różni się więc – jak to się mówi: ostatecznie, albo obiektywnie.
poza tym, że manson skupia się na tym, jak dogrzać swoim prześladowcom i skupia się na nienawiści (zarówno doznanej, jak i tej [samej], którą zamierza komuś wżenić), to uznaje on również inne bóstwa, co widać w jego bezkrytycznie pastiszowych ciągotkach, zachowuje się trochę jak don kichot, który uznaje swojego (odległego) mistrza amadisa, zamiast uznawać Boga Jedynego.
ciekawa analiza, dużo mi dały zestawienia z Bowiem, albowiem w małym stopniu znam tego artystę, jedynie z muzyki.
czy w napedzie DVD mozna to odtworzyć jakąś “inną metodą”?mam tylko taki napęd do dyspozycji.po włożeniu płyty uruchamiają mi się dwa obrazy na czarnym tle i tylko opcja edit.można coś zrobić aby odtworzyć muzykę a nie tylko to coś??